
22 września br. przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu ruszył proces 32-letniego Romana S. Mężczyzna, który nigdy wcześniej nie był karany, ma wyższe wykształcenie, odpowiada za skatowanie 66-letniej Jadwigi K. oraz rozczłonkowanie jej zwłok i częściowe ich spalenie. Mieszkaniec Zdziechowic Drugich (pow. stalowowolski), aby zatrzeć ślady zbrodni, palił w piecu c.o. szczątkami kobiety.
Ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami niewielkich Zdziechowic Drugich (pow. stalowowolski), ale całym regionem. Opisane aktem oskarżenia wydarzenia miały miejsce między 9 a 20 stycznia br. Wszystko zaczęło się od kłótni między 32-letnim Romanem S. a 66-letnią Jadwigą K. Mężczyznę i kobietę, mimo dużej różnicy wieku, połączyło uczucie, a motywem zbrodni, której dopuścił się mieszkaniec Zdziechowic Drugich, była najprawdopodobniej zazdrość.
Kajdanki na rękach i nogach
32-letni Roman S. został do Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu przywieziony w policyjnym konwoju z Zakładu Karnego w Rzeszowie. Do sali rozpraw został wprowadzony w połączonych łańcuchem kajdankach założonych zarówno na nadgarstki u rąk, jak i kostki u nóg. Na ławie oskarżonych zasiadł w tej bulwersującej sprawie także drugi mężczyzna, 54-letni Piotr K. Mężczyzna odpowiada z wolnej stopy. Prokuratura postawiła mu zarzut niepowiadomienia organów ścigania o tym, co zaszło w domu S., mimo że miał on na temat wiedzę.
Przypomnijmy; opisane aktem oskarżenia wydarzenia miały miejsce między 9 a 20 stycznia br. Wówczas to między przebywającym w domu rodzinnym Romanem S. a jego znajomą Jadwigą K. miało dojść do kłótni, która zakończyła się ciężkim pobiciem kobiety. W wyniku poniesionych obrażeń 66-latka zmarła.
Skatował, a potem porąbał
Prokuratura oskarżyła Romana S. o to, że 9 stycznia br. pobił po całym ciele, szarpał i co najmniej 7-krotnie uderzył Jadwigę K. nieustalonym twardym, tępym narzędziem, przez co spowodował u niej wiele rozległych obrażeń ciała oraz głowy.
– Obrażenia te spowodowały natomiast ciężki uszczerbek na jej zdrowiu w postaci chorób realnie zagrażających życiu, w następstwie których to obrażeń nastąpił zgon Jadwigi K. – mówił oskarżający Romana S. prokurator Michał Lasota. – Drugi zarzut, dotyczy tego, że w bliżej nieustalonym okresie, nie wcześniej niż od dnia 10 stycznia do 20 stycznia 2021 r., Roman K. w Zdziechowicach Drugich znieważył zwłoki Jadwigi K. w ten sposób, że rozkawałkował je przy użyciu dwóch metalowych pił kabłąkowych oraz dwóch siekier, a następnie ich część spalił w przydomowym piecu centralnego ogrzewania opalanym drewnem.
To nie był pierwszy raz
Roman S. usłyszał także trzeci zarzut. Jak ustalili śledczy, już pół roku przed śmiertelnym pobiciem, a konkretnie „22 czerwca 2020 r. w Zdziechowicach Drugich poprzez wielokrotne uderzanie po głowie oraz spowodowanie upadku na twarde podłoże spowodował u Jadwigi K. obrażenia ciała w postaci rany szczytu głowy i krwiaków okularowych naruszające czynności narządów ciała i powodujące u pokrzywdzonej rozstrój zdrowia na okres poniżej 7 dni” – zapisano w akcie oskarżenia Romana S.
32-latek wysłuchał aktu oskarżenia, nie wykazując żadnych emocji. Szokujący w tej sprawie jest także fakt, że mężczyzna ten nie był wcześniej karany. Ukończył studia wyższe, a w ostatnim czasie pracował w Holandii i całkiem nieźle zarabiał. Nie zdążył, jak dotąd, założyć rodziny, ale radził sobie w życiu.
Grozi mu dożywocie
Romanowi S. grozi od 5 lat więzienia do dożywocia. Przestępstwo zarzucone Piotrowi K. przez prokuraturę zagrożone jest karą 3 lat pozbawienia wolności.
Ze względu na charakter oskarżeń i bulwersujące szczegóły przestępstw, których miał się dopuścić Roman S., sąd zdecydował o wyłączeniu jawności. Wnioskowali o to oskarżeni i ich obrońcy. Jawne było tylko odczytanie aktu oskarżenia pierwszego z mężczyzn i jawne ma być odczytanie sentencji wyroku.
Małgorzata Rokoszewska



3 Responses to "Poćwiartował zwłoki 66-latki i wrzucał po kawałku do pieca"