
I LIGA. Zmagania na zapleczu Enea Ekstraligi bez zdecydowanego faworyta.
Do niedzieli do północy kluby mogły kompletować składy na sezon 2014. Wszystko wskazuje na to, że ton I-ligowym zmaganiom w przyszłym roku nadawać powinny PGE Marma Rzeszów i GKM Grudziądz. Aspiracje do fazy play-off zgłaszają również ekipy z Bydgoszczy, Rybnika i Lublina.
Skład PGE Marmy oparty został na zawodnikach, którzy już kiedyś reprezentowali barwy klubu ze stolicy Podkarpacia. Na stare śmieci wrócili Scott Nicholls, Maciej Kuciapa i Paweł Miesiąc. Wydaje się, że najlepszym posunięciem kadrowym rzeszowskiego teamu było… zatrzymanie na przyszły sezon Łukasza Sówki. Juniora tego pokroju, co Sówka w I lidze nie ma nikt i to może być rzeszowski as z rękawa.
– Ciężko mówić o szansach poszczególnych zespołów. Wszystko zweryfikuje tor. Wiadomo, że jeszcze mogą być jakieś ruchy kadrowe w poszczególnych drużynach. Chcemy walczyć o awans do Enea Ektraligi, a czy to się uda, będziemy mogli sobie odpowiedzieć na to pytanie dopiero we wrześniu – mówi nowy szkoleniowiec PGE Marmy, Janusz Ślączka.
Silna grupa pościgowa
Równie mocno, co rzeszowian, stoją akcje GKM-u Grudziądz. W niedzielę grudziądzanie sprzątnęli PGE Marmie sprzed nosa Sebastiana Ułamka. Była to niejako odpowiedź na ciągłe niezdecydowanie co do swojej przyszłości Rafała Okonieskiego, którym również zainteresowany był GKM. Ekipa Roberta Kempińskiego ma mocny skład seniorski, na czele z pozyskanym z Enea Ekstraligi Danielem Nermarkiem, ale ma dziurę na pozycji juniora, którą może być ciężko załatać.
Ciekawie prezentuje się skład beniaminka z Rybnika, w szeregach których znalazło się dwóch doskonale znanych w Rzeszowie zawodników: Dawid Stachyra i Chris Harris. Rybniczanie mogą namieszać sporo na I-ligowym froncie, ale awans w 2014 roku to dla zespołu ze Śląska chyba jeszcze za wcześnie.
Nie wiadomo do końca, na co będzie stać Polonię Bydgoszcz. Wprawdzie ekipa znad Brdy jak na I-ligowe warunki prezentuje się całkiem solidnie, jednak w jej przypadku przeszkodą w osiągnięciu dobrego wyniku mogą być kłopoty finansowe.
Tych, po ubiegłorocznych doświadczeniach, nie powinno być w Lublinie, gdzie zanim wydadzą każdą złotówkę, oglądają ją kilka razy. „Koziołki” także zbudowały ciekawy skład, również z rzeszowskim akcentami w osobach Davey’a Watta i Dawida Lampart.
Gnieźnieńska zagadka
Pozostałe drużyny skazane będą raczej na walkę o ligowy byt. Dużą zagadką jest Start Gniezno, który w tej chwili jest na etapie ugodowej upadłości klubu i dopiero po zakończeniu tej sprawy, ogłosi skład na sezon 2014.
Marcin Jeżowski



6 Responses to "Pod dyktando Rzeszowa i Grudziądza?"