Pod nóż idą na razie porodówki

Wśród emerytów najwięcej jest np. kardiologów, a choroby układu krążenia stanowią przyczynę blisko połowy zgonów. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. W regionie brakuje już od 1,5 do 2 tys. lekarzy specjalistów. Z tego m.in. powodu zamykane są niektóre oddziały w szpitalach.

Z powodów niedoborów kadrowych w ostatnich latach doszło do zamknięcia dwóch oddziałów ginekologiczno-położniczych. Dotyczyło to szpitali powiatowych, tj. SP ZOZ w Sanoku i SP ZOZ w Kolbuszowej. – Ponadto od 1 marca br. planowane jest rozwiązanie umowy ze szpitalem w Strzyżowie w zakresie położnictwa. Zostanie tylko oddział ginekologiczny. Powód ten sam co w dwóch pozostałych oddziałach – mówi Rafał Śliż, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie.

Na Podkarpaciu brakuje zarówno lekarzy z wąskich dziedzin np. neonatologów, jak i specjalności popularnych – pediatrów, ginekologów czy anestezjologów. Najtrudniejsza sytuacja panuje w małych powiatach, takich jak bieszczadzki, leski, czy strzyżowski, w których lekarze niechętnie się osiedlają. Tam zagrożone jest funkcjonowanie nie tylko oddziałów położniczych czy ginekologicznych, ale chirurgii, pediatrii czy anestezjologii. Szpital w Lubaczowie chce zatrudnić, od zaraz, na dogodnych warunkach finansowo-socjalnych lekarzy o specjalizacji: pediatra, neonatolog, lekarz medycyny ratunkowej, neurolog, kardiolog, internista lub lekarzy w trakcie w/w specjalizacji. – Zapewniamy mieszkanie w bloku usytuowanym bardzo blisko szpitala – czytamy w ogłoszeniu na stronie internetowej lecznicy. Tego typu ogłoszenia można znaleźć na stronach internetowych większości szpitali powiatowych nie tylko w regionie.

Lekarzy brakuje też w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej. NFZ zaapelował nawet do kierowników przychodni o zwiększenie dziennego limitu przyjęć, szczególnie dzieci. Chodzi o to by nie odkładać im wizyty na drugi dzień, bo jeżeli dziecko dostanie się zbyt późno do lekarza jest w takim stanie że musi zostać przyjęte do szpitala.

Lepiej nie będzie

Sytuacja jest szczególnie dramatyczna, gdy weźmie się pod uwagę strukturę wiekową w poszczególnych dziedzinach medycyny. Wśród niektórych specjalizacji luka pokoleniowa już jest nieodwracalna, i po zaprzestaniu wykonywania zawodu przez lekarzy emerytów nie będzie miał kto ich zastąpić. – Emeryci stanowią obecnie ponad 20 proc. lekarzy czynnych zawodowo. Ich jednoczasowy ubytek byłbyy rzeczywiście katastrofą dla pacjentów – przyznaje dr n. med. Wojciech Domka, prezes OIL w Rzeszowie.

Jakich specjalizacji brakuje najbardziej? Generalnie brakuje lekarzy prawie wszystkich specjalności. Wśród emerytów najwięcej jest pulmonologów, pediatrów, neonatolologów, kardiologów, reumatologów, ginekologów, internistów, endokrynologów, diabetologów, lekarzy rodzinnych, chirurgów.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.