
ORLEN LIGA. Rozmowa z Mariuszem Wiktorowiczem, trenerem Developresu SkyRes Rzeszów.
– Ma pan dość siatkówki?
– Siatkówka to moja pasja i bardzo lubię to co robię. Sprawia mi to ogromną przyjemność, dlatego nigdy nie mam dość, wręcz przeciwnie. Skąd to pytanie?
– Rozegraliście ponad 30 ligowych meczów, z niektórymi drużynami mierzyliście się sześć razy. Ten sezon to jakiś absurd.
– Faktycznie, grania było dużo. System rozgrywek miał dużo minusów.
– Ponoć większość trenerów nie chce takiego systemu.
– Jak pan zapewne wie, zmiany będą, lecz w lidze męskiej. U nas zapewne zostanie po staremu. To, że lubię siatkówkę nie oznacza, iż wszystko mi się podobało. Niepotrzebne były mecze decydujące o rozstawieniu przed pojedynkami o konkretne miejsca. Ponadto zespoły, które uplasowały się w tabeli wyżej, były gospodarzami rewanżu i mogły grać u siebie tylko złotego seta do 15, w przypadku jak było 1-1 w meczach. Sęk w tym, że to set krótki. W takiej sytuacji ciężko mówić o wielkiej korzyści. Myślę, że powrót do normalnego systemu play-off i gry do dwóch zwycięstw byłby sensowny lub złoty set do 25.
– Powiedział pan niedawno, że dla wszystkich w klubie ten sezon był lekcją, z której trzeba wyciągnąć wnioski. Co w pierwszym rzędzie należy poprawić, by powalczyć o coś więcej, niż o uniknięcie ostatniego miejsca?
– Sezon był trudny z kilku powodów. Developres debiutował w Orlen Lidze. W składzie było większość zawodniczek młodych, dla których był to pierwszy sezon wśród najlepszych. Na kilku pozycjach było widać brak doświadczenia. W kolejnym sezonie zawodniczki będą pewniejsze w swoim graniu. Los też nie oszczędzał zespołu. Pojawiły się kontuzje i sytuacje losowe, które bardzo ograniczyły nam pole manewru. W następnym sezonie będzie można mieć 14 siatkarek, w tym dwie libero wpisane do protokołu. Będą większe możliwości rotacji w składzie meczowym. Jesteśmy na etapie budowy drużyny, która ma być połączeniem młodości z doświadczeniem. Wierzymy w klubie, że taka mieszanka się sprawdzi.
– Zespół się zmienia, ale transferowych hitów nie ma. Sprowadzacie zawodniczki na dorobku…
– Zbieg okoliczności, że taka jest kolejność w podpisywaniu umów. Inna sprawa, że jesteśmy przekonani, iż warto stawiać na młode, polskie siatkarki. Proszę spojrzeć na ich warunki fizyczne. Nowe zawodniczki Developresu mają 19-22 lata i po 192 cm wzrostu. Średnia wzrostu w kolejnym sezonie będzie wyższa, co jest bardzo istotne. W tych dziewczynach jest duży potencjał . Kolejne wzmocnienia są przed nami.
– Pierwsza zagraniczna zawodniczka to środkowa Ana Otasević. Dziewczyny z Bałkanów mają wybuchowy charakter. Nie boi się pan?
– Polki też taki mają (śmiech). To zawodniczka z odpowiednim doświadczeniem, co na pozycji środkowej jest szalenie istotne. Jeszcze się z Aną nie poznaliśmy, ale zebraliśmy o niej sporo informacji, które pomogły nam w podjęciu decyzji.
– Przyjdą jeszcze: rozgrywająca, przyjmująca i atakująca. Też z zagranicy?
– Pojawią się jeszcze dwie zawodniczki mające za sobą występy w zagranicznych ligach. We wtorek ogłosimy kolejny transfer, do połowy czerwca powinniśmy skompletować kadrę. Wszyscy w klubie mocno pracujemy nad nowym składem na kolejny sezon. Ostateczna decyzja i odpowiedzialność za wynik spoczywa na trenerach, dlatego uważnie analizujemy oferty, jakie do nas docierają.
– Dlaczego Emilia Mucha, bądź co bądź kluczowa siatkarka, poprosiła o rozwiązanie kontraktu?
– Emilia otrzymała propozycję z innego klubu. Po przeanalizowaniu wielu aspektów zdecydowaliśmy w klubie, że umowa zostanie rozwiązana za porozumieniem stron.
– Developres walczył w każdym meczu, tak jak pan oczekiwał. Jednak hala świeciła pustkami.
– Daleko nam do atmosfery, jaka towarzyszy spotkaniom siatkarzy Asseco Resovii. Ale my dopiero przecieramy szlaki, wierzę, że z każdym kolejnym sezonem hala na naszych meczach będzie się wypełniała. Oczywiście magnesem zawsze jest wynik, więc gdy zaczniemy się bić o wyższe cele, to i kibice się pojawią.
– Wiecie już, gdzie pojedziecie na obóz?
– Wiemy tylko, że spędzimy na zgrupowaniu 12 dni i będzie to druga połowa sierpnia. Początkiem tego miesiąca wznowimy zajęcia, Orlen Liga startuje natomiast 17 października.
– Wybiera się pan gdzieś na wakacje?
– Na razie wybieram się w rodzinne strony, do Sulechowa. Nie było mnie w domu dwa miesiące, więc zdążyłem się stęsknić za bliskimi. Teraz razem spędzimy kilka tygodni.
– A tak w ogóle, potrafi pan wypoczywać, czy jednak ucieczka od pracy jest niemożliwa?
– Siatkówka zawsze jest przy mnie, podczas wakacji również. Mam dwójkę dzieci, z którymi w czasie wolnym od pracy gram w siatkówkę. Podczas wakacji mam dużo czasu na pewne przemyślenia, np. co można zrobić lepiej w nowym sezonie. Cały czas staram się być lepszy w tym co robię. Przez 20 lat byłem zawodnikiem, po zakończeniu kariery zostałem trenerem. Jestem zadowolony z tego, co robię.
Rozmawiał Tomasz Szeliga


