Podejrzany Bury

Na kampanię posła Jana Burego i PSL pieniądze wpłacały osoby piastujące ważne stanowiska w naszym województwie, w tym w instytucjach kontrolnych! Fot. Wit Hadło
Poseł Jan Bury wielokrotnie powtarzał, że jest niewinny i nie ma sobie nic do zarzucenia. Fot. Wit Hadło

ŚLEDZTWO CBA. Politycy PSL murem stoją za „królem ludowców” na Podkarpaciu. Do Sejmu trafił prokuratorski wniosek o uchylenie Janowi Buremu immunitetu.

Jan Bury został „jedynką” PSL w Rzeszowie. Listy zostały zatwierdzone w głosowaniu elektronicznym. Tymczasem w Sejmie jest już wniosek o uchylenie mu immunitetu. Katowicka Prokuratura Apelacyjna chce postawić Buremu zarzuty przekroczenia uprawnień. Według śledczych, polityk PSL miał wpływać na decyzje o wyborze niektórych kandydatów na stanowiska w delegaturach NIK.

Politycy PSL zdecydowali się na nietypową formę glosowania – z pomocą maili i SMS-ów – bo nie byli pewni, czy na konwencji wyborczej będzie kworum konieczne do podjęcia decyzji o zatwierdzeniu list.

– Decyzja o zatwierdzeniu list została podjęta w formie elektronicznej, a wyniki tego głosowania zostały przedstawione w trakcie konwencji – powiedział Szef Rady Naczelnej PSL Jarosław Kalinowski. Potwierdził też, że szef klubu PSL Jan Bury będzie startował z jedynki w Rzeszowie.
Zdaniem polityków PSL, przed konwencją rozważano też, by przesunąć szefa klubu ludowców na ostatnie miejsce rzeszowskiej listy, jednak ten pomysł nie zyskał poparcia. – Bury jest liderem podkarpackiego PSL, a gdyby stracił jedynkę, rozpętałoby się piekło, bo każdy z kandydatów chciałby zająć jego miejsce – powiedział dziennikarzom jeden z ludowców.

Bury: – Wyborcy, a nie oficerowie służb specjalnych będą decydować w mojej sprawie
– Cieszę się, że to wyborcy, a nie oficerowie służb będą decydować w mojej sprawie – mówił reporterowi RMF Krzysztofowi Zasadzie szef klubu ludowców Jan Bury. Uśmiech nie schodził z jego twarzy, wciąż też utrzymywał, że zarzuty prokuratury wobec niego to absurd. – Zapoznałem się już z tym wnioskiem i oczekuję właściwych decyzji, właściwych komisji i być może także Sejmu w tej sprawie. I dalej podtrzymuję to – nie mam sobie nic do zarzucenia w tej sprawie. Jestem gotów złożyć stosowne wyjaśnienia, przed stosowną komisją sejmową, a także przed Sejmem – stwierdził.

Jest jednak mało prawdopodobne, że do końca kadencji to nastąpi. Ten ruch władz PSL-u może oznaczać, że spektakl z pozbawianiem Burego immunitetu będzie jeszcze trwał miesiącami. Jeśli dostanie się znów do Sejmu, jego los będzie zależał od koalicyjnych układanek. Co ciekawe, żaden z ludowców, z którymi rozmawiał reporter RMF FM, nie ma problemu z tym, że Jan Bury otwiera podkarpacka listę do Sejmu.

Prokuratura: – Bury podżegał do przestępstw „nadużycia władzy”
Z wniosku prokuratury o uchylenie Buremu immunitetu, który trafił do Sejmu, wynika, że szef klubu PSL podżegał do popełnienia przestępstw „nadużycia władzy”, wpływając na decyzje w NIK.

Wnioskiem skierowanym przez prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta komisja regulaminowa ma się zająć 23 września.

W uzasadnieniu wniosku napisano, że Bury wykorzystując stanowisko szefa klubu PSL i funkcję posła, przyczynił się do powołania na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego (został on wybrany głosami PO, PSL i SLD w lipcu 2013 r., a funkcję objął w sierpniu, kiedy minęła 6-letnia kadencja poprzedniego szefa Izby Jacka Jezierskiego).

Z poparciem ówczesnego posła Platformy – jak podała prokuratura we wniosku – polityk PSL „wiązał uzyskanie realnego wpływu na niektóre decyzje” podejmowane przez niego jako prezesa NIK, a w szczególności dotyczące obsady stanowisk kierowniczych, jak pozostawienie w 2013 r. na stanowisku wiceprezesa NIK b. senatora PSL Mariana Cichosza.

We wniosku prokuratury podkreślono, że Bury – po objęciu funkcji szefa NIK przez Kwiatkowskiego – przekazywał mu dyspozycje konsultowane wcześniej z Marianem Cichoszem, który z kolei „przekazywał mu informacje, jakie uzyskał w związku z pełnioną funkcją wiceprezesa NIK”.

W ocenie prokuratury te informacje zwiększyły wpływ szefa klubu ludowców na decyzje podejmowane w Izbie. „Jan Bury był szczególnie zainteresowany obsadzaniem stanowisk dyrektora i wicedyrektora delegatury NIK w Rzeszowie, gdyż ta delegatura, zgodnie z właściwością miejscową, realizuje kontrole w instytucjach publicznych, gdzie stanowiska kierownicze zajmują osoby powiązane z Janem Burym, a przedmiot kontroli niejednokrotnie dotyczy działalności tych osób” – podano w dokumencie.
Według prokuratury, jako wiceszefa rzeszowskiej delegatury NIK Bury wskazał Kwiatkowskiemu i Cichoszowi kontrolera NIK Pawła Adamskiego, który – zdaniem prokuratorów – był związany z Burym od 1992 r., pracując jako jego sekretarz i asystent. W dokumencie zaznaczono, że Adamski w 2001 r. złożył podanie o pracę w NIK, a w 2004 roku zdał egzamin kontrolerski „z wynikiem dostatecznym”.

„W związku z zatrudnieniem w Najwyższej Izbie Kontroli Paweł Adamski deklarował Janowi Buremu, że będzie realizował wydawane przez niego polecenia, informował go również na bieżąco o wewnętrznej sytuacji w NIK” – napisano we wniosku, w którym są też fragmenty dwóch rozmów Burego i Adamskiego – z września i października 2013 roku.

Według prokuratury 25 września 2013 r. Bury spotkał się z Kwiatkowskim w jednej z warszawskich restauracji i ustalił, że w celu wybrania Adamskiego jako kandydata na stanowisko wiceszefa delegatury NIK w Rzeszowie, szef NIK powoła siebie na członka komisji konkursowej, a w jej skład wejdzie też Cichosz.

W wyniku przeprowadzonego 17 października 2013 r. konkursu jednym z wicedyrektorów rzeszowskiej delegatury Izby został Adamski, choć – jak zaznaczono w dokumencie – miał najmniejszą wiedzę i doświadczenie ze wszystkich kandydatów.

Obszerny fragment wniosku prokuratury dotyczy także wpływania przez Burego na wyniki kontroli budowy farmy wiatrowej w gminie Chmielnik na Podkarpaciu. Inwestycja ostatecznie nie powstała.

We wniosku podkreślono, że Bury „swoim zachowaniem wyczerpał znamiona podżegania do popełnienia przestępstw nadużycia władzy” przez Kwiatkowskiego i Cichosza.
Według prokuratury, „na negatywną ocenę motywacji Jana Burego ma również istotny wpływ to, że dążąc swoimi działaniami do realizacji partykularnych interesów, wykorzystał mandat posła na Sejm RP, wskazując, że działał jak sam podkreślał: „niby w interesie Narodu”.

Prokurator generalny pod koniec sierpnia skierował do Sejmu wnioski Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach o uchylenie immunitetów prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego (ma go jako szef NIK) oraz Burego (jako posła). Bez uchylenia immunitetu prokuratura nie może postawić zarzutu osobie nim objętej.

Prokuratura chce przedstawić Kwiatkowskiemu i Buremu zarzuty z art. 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień – co jest zagrożone karą do 3 lat więzienia. Jak przypomina reporter RMF FM – wszystko zaczęło się od wykrycia tzw. afery podkarpackiej i sprawy byłego marszałka Podkarpacia z PSL Mirosława K. CBA wszczęło wtedy operację specjalną i stosując – między innymi podsłuchy – nagrało rozmowy szefa klubu ludowców w Sejmie Jana Burego z prezesem NIK-u Krzysztofem Kwiatkowskim.

RMF FM/mw

27 Responses to "Podejrzany Bury"

Leave a Reply

Your email address will not be published.