Podejrzany o spowodowanie tragedii na Śląsku trafi jednak do aresztu?

Fot. Śląsk Policja

Sąd nie stwierdził konieczności jego tymczasowego aresztowania. Prokuratura jest jednak innego zdania i sprawa ostatecznie trafi do sądu wyższej instancji. Jutro zapadnie decyzja ws. 67-letniego mieszkańca Cieszyna, który zdaniem gliwickich śledczych miał nieumyślnie doprowadzić do tragicznego wypadku busa w którym zginęło 7 mieszkańców Podkarpacia.

Duże prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanego czynu i grożąca za to surowa kara nie były zdaniem Sądu Rejonowego w Gliwicach wystarczającymi przesłankami do tymczasowego aresztowania 67-latka – jak domagała się prokuratura – na okres 3 miesięcy. – W ocenie sądu nie zachodzą przesłanki ani do stosowania najsurowszego środka czyli tymczasowego aresztowania ani też żadnego innego środka zapobiegawczego. Podejrzany nie otrzymał ani dozoru policji, ani poręczenia majątkowego ani też zakazu opuszczania kraju. Sąd po posiedzeniu zarządził jego natychmiastowe zwolnienie i po prostu wrócił do domu – mówiła nam wówczas prok. Karina Spruś z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Prokuratura nie zgodziła się z tą decyzją i złożyła zażalenie. – Termin posiedzenia w tej sprawie został wyznaczony na środę 9 września. Zażalenie rozpozna Sąd Okręgowy w Gliwicach – potwierdziła nam prokurator Spruś.

Na 67-latku ciąży zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, której skutkiem była śmierć dziewięciu osób (pasażerów busa) i powstanie obrażeń ciała u kolejnych siedmiu – pasażerów autokaru w który uderzył przewrócony bus. – Prawdopodobnie było tak, że podejrzany najpierw wyprzedził autokar, a potem wyprzedzał inny samochód w tej chwili jeszcze nie ustalony i nie obserwował prawidłowo pola jazdy. W związku z tym znalazł się na przeciwległym pasie ruchu po którym poruszał się prawidłowo bus. Obaj kierowcy chcąc uniknąć zderzenia odbili, niemniej jednak doszło między nimi do kontaktu w wyniku którego bus przewrócił się na bok i wpadł prosto pod jadący autokar – opisywała Super Nowościom prok. Karina Spruś.

67-latek twierdzi, że nie widział jadącego z naprzeciwka busa. Przebiegu samego zdarzenia nie pamięta. Grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

ksz

2 Responses to "Podejrzany o spowodowanie tragedii na Śląsku trafi jednak do aresztu?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.