
PODKARPACIE, AUSTRIA. Polscy żołnierze reprezentowani przez strzelców z 1. Batalionu Strzelców Podhalańskich wzięli udział w międzynarodowych zawodach piechoty górskiej „Edelweiss Raid 2015” w Austrii. „To nieoficjalne mistrzostwa świata piechoty górskiej”- mówią Austriacy.
„Edelweiss Raid” organizowany przez 6. Brygadę Piechoty Górskiej Armii Austriackiej to najtrudniejsze zawody zimowe jednostek górskich. Odbywają się co dwa lata w Tuxer Alpach (Centralne Alpy Wschodnie w Tyrolu). Reprezentacja 1. BSP na czele z weteranem rajdu ppor. Szczepanem Pietraszkiem wzięła w nim udział już po raz czwarty.
Morderczy trening
Start w takiej klasy zawodach wymaga odpowiedniego przygotowania. Podhalańczycy ćwiczyli w Tatrach i Bieszczadach. Trening był naprawdę intensywny. Przykładowo w ciągu jednego dnia czterokrotnie wychodzili na nartach na Kasprowy Wierch. Oprócz kondycji i jazdy na nartach przygotowywali się także do poszczególnych konkurencji wpisanych w etapy rajdu, takich jak strzelanie, prowadzenie akcji ratunkowej w górach, obserwacja, marsz na orientacje, zjazd w zespołach związanych liną, transport rannego, rzut granatem i innych.
W tym roku w zawodach rozegranych pod koniec lutego 2015 roku wzięło udział 17 drużyn z krajów Europy. Formuła zawodów jest bardzo prosta i przejrzysta. W ciągu dwóch dni, ośmioosobowe drużyny muszą pokonać dystans 40 km w górach, przy czym różnica wysokości terenu wynosi do 4 tys. m. Nikt z zespołu nie może odpaść w trakcie marszu, który odbywa się na nartach tourowych w bardzo niebezpiecznych i trudno dostępnych miejscach na graniach skalnych i w głębokim śniegu. W czasie dwudniowych zawodów uczestnicy wykonują wiele zadań, których czas wykonania wlicza się do ogólnego czasu przemarszu, a za błędne wykonanie naliczane są karne rundy lub dodatkowe minuty.
Strzelanie w dół
Po wspólnym starcie drużyny ruszyły na trasę. Pierwsze zadanie polegało na odnalezieniu detektorów lawinowych symulujących zasypane pod śniegiem osoby.
Kolejnym zadaniem było dobiegnięcie do wyznaczonych stanowisk obserwacyjnych i określenie odległości i azymutu do czterech celów za pomocą lornetki i busoli. Każdy błąd karany był dodatkowym podejściem w górę. Następną konkurencją było wyznaczanie drogi marszu oraz kalkulacja czasu potrzebnego do pokonania tej trasy.
Zakończenie pierwszego dnia to rozbicie sobie obozowiska namiotowego i przygotowanie upragnionego, ciepłego posiłku. Odpoczynek był naprawdę krótki. Z powodu dyskwalifikacji dla jednej z ekip był to pierwszy i ostatni dzień zawodów.
Wczesnym rankiem rozpoczęto kolejny dzień zmagań. Pierwsza konkurencja w tym dniu polegała na jednoczesnym zjeździe całej ośmioosobowej drużyny połączonej ze sobą liną asekuracyjną. Następnym etapem było rzucanie granatami do celu. Uczestnicy zawodów musieli z odległości 20 m trafić granatem do okopu o wymiarach 2m x 1m W przypadku niecelnego rzutu trzeba było podbiec po granat i ponownie próbować trafić, a czas uciekał. Po przejściu kilkuset metrów na żołnierzy czekał zjazd na linie z pionowej ściany skalnej o wysokości 50 metrów.
Kolejny etap stanowiło strzelanie z karabinka, który odbywał się przy dużej różnicy wysokości pomiędzy celem a strzelającym. Mówiąc krótko trzeba było strzelać w dół do tarcz oddalonych od 120 do 200 m.
Nasi żołnierze poradzili sobie również z marszem na orientację, który był kolejną konkurencją. Polegał na odszukaniu kilku punktów rozmieszczonych na zboczu góry przy pomocy mapy i busoli.
Ostatnim i zarazem bardzo wyczerpującym zadaniem był transport rannego na noszach po bardzo zróżnicowanej terenowo i trudnej trasie.
Linię mety na której zebrała się większość uczestników nasza drużyna przekroczyła nagrodzona brawami i wyrazami szacunku. Wynikało to z trudności i warunków jakie fundują zawodnikom surowe i śnieżne Alpy.
Złote szarotki dla naszych żołnierzy
Zawody stanowią kompleksowe sprawdzenie możliwości drużyny piechoty górskiej, jednak bez odpowiedniego wyposażenia i treningu nie ma szans na ukończenie zawodów. Każdy kto wraz z drużyną ukończy „Edelweiss Raid” otrzymuje szarotkę wykonaną z czystego srebra. Jest ona noszona po lewej stronie czapki i stanowi powód do dumy oraz swego rodzaju certyfikat klasy żołnierza. W tym roku za ukończenie zawodów po raz trzeci ppor. Szczepan Pietraszek i sierż. Jacek Waśko otrzymali złote szarotki „Edelweiss Raid”. Udział w zawodach umożliwia kontakt ze światową czołówką wśród wojskowych górali, a wnioski z zawodów stanowią doskonały materiał przy planowaniu szkolenia.
– Mieliśmy doświadczenie z poprzednich startów, ale było ciężko i nie obyło się bez bólu mięśni. Poprawiliśmy swój czas o 6 godzin w porównaniu z wcześniejszym startem, to znaczna różnica. Austriacy nie na darmo nazywają „Edelweiss Raid” nieoficjalnymi mistrzostwami świata piechoty górskiej – mówi kapitan drużyny ppor. Szczepan Pietraszek.
W zawodach polska drużyna zajęła 10 miejsce na 17 zespołów, natomiast kilka zespołów wcale nie ukończyło rywalizacji. Wygrał gospodarz zawodów czyli reprezentacja 6. Brygady Piechoty Górskiej Armii Austriackiej.
ga
[print_gllr id=142769]


