
Premier Mateusz Morawiecki informował, że narodowa kwarantanna, czyli pełny lockdown (m.in. zakaz przemieszczania się), zostanie wprowadzony jeśli średnia tygodniowa liczba wykrywanych zachorowań wyniesie więcej niż 70-75 osób na 100 tysięcy mieszkańców (28 000 – 28 500 zakażeń dziennie). Na Podkarpaciu, ta średnia już w ubiegłym tygodniu, wynosiła 70,5.
Warunki narodowej kwarantanny oprócz Podkarpacia spełniało też województwo wielkopolskie (średnia liczba wykrywanych przypadków COVID-19 wynosiła tam 74,7 przypadków na 100 tys. osób), dolnośląskie (73), śląskie (79,9), małopolskie (72,9). Natomiast wskaźnik średniej dla całej Polski wynosił 64,3. W dniach 5 – 11 listopada w skali kraju urósł nawet do 66,74 zakażenia. Czyli, mały krok od całkowitego locdownu nawet pomimo spadku zachorowań. W poniedziałek, 9 listopada, resort zdrowia potwierdził 21 713 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. W województwach spełniających warunki narodowej kwarantanny liczba nowych przypadków infekcji wyglądała następująco: woj. śląskie – 4373, woj. małopolskie – 2650, woj. wielkopolskie – 1983, woj. dolnośląskie – 1719, woj. podkarpackie – 1260. Ministerstwo Zdrowia podało też, że wtedy wykonano 43,4 tys. testów, a więc odsetek pozytywnych testów sięgnął 50 proc. To najgorszy wynik od początku pandemii i najwyższy wśród krajów europejskich co oznacza, że wykonujemy zdecydowanie za mało testów. „Testowanie z zamysłu miało pomóc w „wyłapywaniu” osób bezobjawowych, a nie potwierdzaniu oczywistych rozpoznań – pisze na Twitterze Krzysztof Pawlak, lekarz rezydent medycyny rodzinnej. Gdyby wykonano 60 -70 tys. testów rozpoznań byłoby na pewno więcej, może w granicach 30 tys.
We wtorek (10 listopada) Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 25 484 osób. Wykonano ponad 54,7 tys. testów. W środę liczba przypadków zakażenia znowu przekroczyła 25 tys. przy ponad 53 tys. wykonanych testów. W czwartek znowu tylko 22 683 przy nieco ponad 57 tys. testów. Ministerstwo zdrowia za „bezpiecznik” przed narodową kwarantanną uznało 19 tys. zakażeń.
Będzie narodowa kwarantanna, czy nie?
Doktor Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do walki z COVID-19, komentując dane powiedział, że dopiero zaczynamy „konsumować” efekty lockdownu z 26 października, gdy cała Polska została objęta czerwoną strefą. Pytany, czy sytuację epidemiczną może poprawić wprowadzenie kolejnych obostrzeń powiedział, że nie ma sensu robić tego, dopóki w pełni nie zadziałają już wprowadzone obostrzenia. Jednocześnie wskazał na to, że główne źródło zachorowań teraz to domy. – Około 75 proc. wszystkich osób chorujących na COVID-19 to osoby, które zaraziły się od domowników, a nie w miejscu pracy, na ulicy, czy w sklepie. Jeżeli mamy w domach osoby starsze i one zachorują i skończy się to szpitalem, to niestety na to nie będzie miał wpływ żaden lockdown. Ogniska domowe muszą się same „wypalić” – powiedział.
Anna Moraniec



2 Responses to "Podkarpacie czeka pełny lockdown?"