
WYBORY W PZPN. Czy Józef Wojciechowski, nowy sponsor Stali Rzeszów, napsuje w piątek krwi starającemu się o reelekcję Zbigniewowi Bońkowi?
W piątek poznamy prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej na lata 2016-2020. W szranki stają Zbigniew Boniek i Józef Wojciechowski, były szef Polonii Warszawa. „Zibi” może liczyć na głosy sześciu delegatów z Podkarpacia.
Mieczysław Golba, Wiesław Lada, Edward Chmura, Tadeusz Kulik, Wojciech Sokołowski i Jacek Orłowski, przedstawiciel I-ligowej Stali Mielec, nie chcą zmian w PZPN-ie. – O tym, że zagłosujemy na dotychczasowego prezesa mówiliśmy głośno od jakiegoś czasu – przypomina Golba. – Zbigniew Boniek przekonał nas do siebie, bo wprowadził normalność w funkcjonowaniu PZPN, co przekłada się nie tylko na ostatnie sukcesy reprezentacji, ale także rozwój piłki nożnej w naszym kraju w wielu aspektach jej funkcjonowania. Wreszcie stworzone zostały podwaliny systemu szkolenia młodzieży, znalazły się pieniądze na pomoc dla klubów i związków wojewódzkich, coraz większym prestiżem cieszą się rozgrywki Pucharu Polski, także ze względu na atrakcyjne nagrody finansowe. Słowem, wszystko zmierza w dobrym kierunku – uważa prezes Podkarpackiego ZPN, który z Bońkiem od lat żyje w komitywie. – Nie w tym rzecz, że Bońka znam, a Józefa Wojciechowskiego – nie. Chodzi o to, że Boniek dobrze rządzi i nie widzę potrzeby, by podważać jego kompetencje. Cenię sobie otwartość PZPN-u. Nawet jeśli coś nam się nie podoba, to spokojnie przekazujemy swoje racje, a związek pochyla się nad problemem – tłumaczy Golba.
PZPN pomaga maluczkim
Sternik Podkarpackiego ZPN sprawnie wylicza korzyści płynące ze współpracy z centralą. – Do naszych klubów dotarł sprzęt sportowy za ponad pół miliona zł. Przyjeżdżają do nas znani związkowi trenerzy. W zajęciach z Marcinem Dorną uczestniczyło ostatnio stu podkarpackich szkoleniowców. Mamy przywilej organizacji meczów reprezentacji młodzieżowych. Jeszcze w tym roku w Jarosławiu i Przemyślu Polska zagra z Irlandią Północną. Nie spoglądamy na sprawę z perspektywy ekstraklasy, ale wierzymy, że w niedługim czasie będzie i u nas na Podkarpaciu ekstraklasa. Natomiast bardzo ważne są dla nas małe kluby gminne, czy miejskie. PZPN rozumie, że trzeba im pomagać. Choćby dlatego, że właśnie tam rodzą się talenty – argumentuje Golba, podkreślając, że Boniek nigdy nie był wrogiem Podkarpackiego ZPN. – Niestety, pewnym osobom działającym w naszym związku nie odpowiadał. Na szczęście, normalność wróciła. Teraz nikt nie zawłaszcza naszej suwerenności jako wojewódzkiego ZPN, ani nie spycha nas na margines.
Niespodzianki nie będzie
Przeciwko Bońkowi zwrócił się były szef podkarpackiej piłki, Kazimierz Greń, który teraz wspiera ponoć Wojciechowskiego. Z podniesioną przyłbicą występują natomiast działacze Stali Rzeszów, którzy kilka dni temu pochwalili się podpisaniem umowy z nowym sponsorem – należącą do Wojciechowskiego firmą JW. Construction. Można przypuszczać, że zamożny deweloper w ten sposób spłacił dług wobec Stali, która umieściła go na liście swoich członków. Dzięki temu zabiegowi Wojciechowski spełnił wymogi kandydata na prezesa PZPN. – Jeśli Stal zyska na tej współpracy w dłuższym okresie czasowym, to OK. Mogę zrozumieć motywy, jakimi kierowali się jej szefowie. Jeśli jednak temat skończy się po 28 października, to gra nie będzie warta świeczki. Pięciominutowe fajerwerki nie pozostaną bez wpływu na wizerunek rzeszowskiego klubu – zwraca uwagę Golba. On sam w zwycięstwo Wojciechowskiego nie wierzy. – Może poprze go 30 delegatów. Zawsze trzeba mieć w sobie pokorę, ale niespodzianki nie będzie. Zapowiadają się spokojne wybory – prorokuje.
Maszynkom stanowcze „nie”!
Czy tak będzie w rzeczywistości? Wojciechowski i jego sztab kwestionują np. zasadność głosowania za pomocą maszynek, których od kilku lat używa się na zjazdach PZPN. – Mam nadzieję, że proces głosowania odbędzie się jak w Europie, a nie na Wschodzie. W UEFA głosowanie jest na kartach. Artykuł 9 statutu UEFA mówi, że głosy oddawane są na kartkach, wrzucane do urny, a następnie komisyjnie liczone. Wiem, że dużym atutem wyborczym Bońka jest system głosowania na tzw. maszynkach, ale on nie spełnia zasad dotyczących tajności głosowania. Każda maszynka oznaczona jest numerycznie i przypisana do konkretnej osoby. Ludzie boją się, że łatwo można odtworzyć, kto jak głosował – mówił Wojciechowski Stefanowi Szczepłkowi z „Rzeczpospolitej” – Nie wspomnę o tym, że delegaci zaglądają sobie przez ramię. Gdzie tu tajność? A Statut PZPN wyraźnie mówi o głosowaniu tajnym. Jeśli zostanie zastosowany ten system, będę zmuszony podważyć to głosowanie w sądzie. Czas skończyć z zastraszaniem ludzi w PZPN. Ja się nie boję. Zresztą złożyłem w tej sprawie pismo do ministra sportu i turystyki.
Mało tego: były sternik Polonii przyznał, że zamówił już przezroczystą urnę i kabiny do głosowania. Zaproszono też notariusza. I zapowiedział, że jeśli głosowanie zostanie przeprowadzone elektronicznie, to skończy się awanturą.
Golba, działacz piłkarski, ale i wytrawny polityk, tylko się uśmiecha. – Od 2004 roku jestem delegatem, widziałem wiele i muszę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie, iż ktoś miałby nie głosować zgodnie z własnym sumieniem ze strachu, iż Boniek będzie go potem gnębił. Bez żartów!
Nowego prezesa wybierze Walne Zgromadzenie złożone ze 118 członków. Kluby mają na zjeździe 50 delegatów (32 z Ekstraklasy i 18 z I ligi), a wojewódzkie związki – 60. Osiem głosów należy do Stowarzyszenia Trenerów, Sędziów, reprezentantów piłki nożnej kobiet i futsalu. Do zwycięstwa w pierwszej turze potrzeba większości bezwzględnej czyli 50 procent głosów plus jeden. W kolejnych turach wystarczy uzyskać zwykłą większość głosów. Bońka popierają zwłaszcza wojewódzkie związki, niewielka część klubów wsparła natomiast Wojciechowskiego. Znawcy tematu nie mają wątpliwości, że były wybitny reprezentant Polski wygra w cuglach.
Tomasz Szeliga


