Podkarpacki pacjent zero: – Już nie biegnę, ale idę przez życie

– Wierzyłam, że wszystko dobrze się skończy – mówiła tuż po otrzymaniu pozytywnego wyniku testu na koronawrisa Wiesława Szpila, podkarpacki pacjent zero. Nz.w momencie opuszczania szpitala w towarzystwie męża (nz. z lewej) i Łukasz Waisa, prezesa Centrum Medycznego w Łańcucie. Fot. Archiwum szpitala

Dokładnie rok temu, 9 marca 2020 r., 57-letnia Wiesława Szpila poczuła się źle. Miała gorączkę, dreszcze i podwyższone markery świadczące o rozwijającym się w organizmie stanie zapalnym. Traciła smak. W końcu trafia na oddział zakaźny szpitala w Łańcucie. Dwa dni później dostała wynik testu na COVID-19. Był pozytywny…

Mamy 3 nowe przypadki zakażenia koronawirusem potwierdzone pozytywnymi wynikami testów laboratoryjnych. Potwierdzone wyniki dotyczą: młodego mężczyzny z woj. mazowieckiego (Warszawa), kobiety z woj. podkarpackiego (Łańcut) w sile wieku, oraz kobiety z woj. lubelskiego (Lublin), także w sile wieku. W sumie to już 25 przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce – informowało tego dnia na Twitterze Ministerstwo Zdrowia.

Wydarzenia rozwijały się bardzo szybko

Po pierwszym pozytywnym wyniku testu na Podkarpaciu, sanepid przeprowadził wywiad epidemiologiczny wśród osób, które miały kontakt z pierwszą zakażoną w naszym regionie.
U trzech innych osób również wykryto koronawirusa, pozostałych poddano kwarantannie. – Dochodzenie epidemiologiczne trwa, zbieramy informacje. Wczoraj mieliśmy inne podejrzenie jeśli idzie o źródło zakażenia pierwszej pacjentki. Wszystkie trzy przypadki są powiązane. Mogę powiedzieć, że wszystkie te trzy osoby miały styczność z obywatelem Niemiec – mówił potem na konferencji Adam Sidor, dyrektor rzeszowskiego sanepidu.
I tak na oddział zakaźny w Łańcucie trafił też mąż pacjentki zero na Podkarpaciu. Drugi z zarażonych mężczyzn przebywał w szpitalu w Leżajsku na oddziale intensywnej terapii. Potem wydarzenia rozwijały się bardzo szybko. 11 marca rząd zdecydował o zamknięciu placówek oświatowych, a dzień później dowiedzieliśmy się o pierwszej w Polsce śmiertelnej ofierze COVID-19. 20 marca na terenie Polski wprowadzono stan epidemii i kolejne obostrzenia. Zamknięto placówki kulturalne, sklepy w galeriach, zakazano imprez i zgromadzeń, ograniczono dostęp do parków, plaż, ustalono maksymalne limity dotyczące liczby klientów w sklepach. Wkrótce potem zamknięto m.in. zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. Na początku kwietnia wprowadzono tymczasowy zakaz wstępu do lasów. Kara za nieprzestrzeganie kwarantanny wzrosła do 30 tys. Dziś bilans epidemii koronawirusa w Polsce to 1 794 914 zakażonych. Zmarło 45 285 chorych na COVID-19. Wyzdrowiało dotąd 1 482 568 zarażonych.

Wierzyłam, że wszystko dobrze się skończy

Jak zareagowała pani na informację, że test na obecność koronawirusa okazał się pozytywny? – pytamy podkarpackiego pacjenta zero.
– Gdy trafiłam już do Łańcuta poczułam się zaopiekowana i wierzyłam, że wszystko dobrze się skończy. W sali leżałam z mężem więc mieliśmy wsparcie w sobie. Tym bardziej, że on czuł się dobrze, bardzo łagodnie zniósł zakażenie. A mnie wciąż zalewały poty, miałam wysoką gorączkę, trudności w oddychaniu, ale opiekę mieliśmy wspaniałą – wspomina Wiesława Szpila. W sumie w szpitalu w Łańcucie państwo Szpilowie spędzili dwa tygodnie i po otrzymaniu podwójnych negatywnych wyników wyszli z placówki. Pacjentka zero oczywiście nie miała już w organizmie koronawirusa, ale… długo walczyła z clostridium, miała płyn w osierdziu. Do dziś nie wróciła do zdrowia i pełnej sprawności. – Nadal się leczę reumatologicznie, mam kołatania serca, ale do pracy w przychodni wróciłam. Co mogę powiedzieć? Jestem słabsza niż przed zachorowaniem, szybciej się męczę. Już nie biegnę przez życie, ale idę – kończy.

Anna Moraniec

WIĘCEJ O PODKARPACKIM
PACJENCIE ZERO W WEEKENDOWYM WYDANIU SUPER NOWOŚCI.

3 Responses to "Podkarpacki pacjent zero: – Już nie biegnę, ale idę przez życie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.