
PODKARPACIE. Jedne straciły funkcje administracyjne, drugie duże zakłady pracy, a z wszystkich miast uciekają młodzi.
Aż 11 miast średniej wielkości z Podkarpacia jest zagrożonych marginalizacją i zapaścią ekonomiczną. Nie jesteśmy w tym względzie polską „czarną dziurą”, ale w Przemyślu, który znalazł się najwyżej, raport PAN został przyjęty z niepokojem. Zupełnie inaczej patrzą na to w Stalowej Woli, która też na liście jest. – Nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło – nie traci rezonu prezydent Lucjusz Nadbereżny.
Instytut Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN zbadał sytuację w 255 miastach. Brał pod uwagę miasta z co najmniej 20. tys. mieszkańców i mniejsze od stolicy województwa. Stosując przy badaniach kilkanaście wskaźników stworzył listę 122 miast, które mierzą się z największymi problemami. Listę otwiera Prudnik (opolskie), a Przemyśl jest na 5. miejscu.
Przekuć porażkę w sukces
Lista została podzielona na dwie części. W pierwszej, wymienionym w niej miastach zagraża silna utrata funkcji i bardzo niekorzystna sytuacja społeczno-gospodarcza. Poza Przemyślem są tu: Sanok (6 miejsce), Jasło (9), Jarosław (11), Mielec (29), Krosno (45), Dębica (51) i Nisko (53). Autorzy raportu zwracają uwagę, że największym problemem jest tu odpływ mieszkańców, zwłaszcza młodych i wykształconych, którzy poszukują pracy, albo lepiej płatnej pracy w innych ośrodkach. Przemyśl i Krosno, jako byłe miasta wojewódzkie, utraciły wiele z funkcji administracyjnych, co też zaważyło na ich rozwoju. Stagnacja gospodarcza rodzi też różnego rodzaju patologie. O bezrobociu nie mówiąc. Prawdopodobnie gdyby badania były robione na podstawie aktualnych danych, a nie z lat 2004-14, przynajmniej kilku podkarpackich miast na liście zagrożonych by nie było. Ważnym czynnikiem przy ustalaniu rankingu był słaby dostęp do dróg, a to już się zmieniło.
W drugiej części rankingu, gdzie są miasta zagrożone już nie tyle silną, co „zwykłą” degradacją są: Stalowa Wola (91), Tarnobrzeg (99) i Przeworsk (115). Włodarz Stalowej Woli przewrotnie widzi w tym szansę na sukces. – To daje dodatkowe możliwości ubiegania się o pieniądze na rozwój – wyłuszcza L. Nadbereżny. Nie martwi się miejscem miasta na „czarnej liście”, ale już szuka miejsca, w którym można byłoby ulokować dodatkowe pieniądze. Te się znajdą, bowiem Ministerstwo Rozwoju, na potrzeby którego PAN robiła badania, szykuje 2,5 mld zł na wsparcie biedniejszych spośród miejskich średniaków. A żeby po analizie raportu PAN nie było nam całkiem smutno warto zauważyć, że nasze miasta znalazły się w całkiem niezłym towarzystwie, jak chociażby: Nowy Sącz, Jelenia Góra, Grudziądz czy Zakopane.
Jerzy Mielniczuk



One Response to "Podkarpackie „miasta duchów”"