
PODKARPACIE. Dyrektorzy niektórych szpitali zostali zobligowani przez zarząd województwa do przygotowania działań naprawczych, ponieważ…
Szpitale w naszym regionie toną w długach. Mają blisko pół mld zł zadłużenia, w tym ponad 100 mln zł zobowiązań wymagalnych, których termin płatności już minął, a wierzyciele domagają się spłaty. Dyrektorzy placówek mają wprowadzić plany naprawcze. Co one oznaczają dla samych pacjentów?
Najbardziej zadłużony na 196 263 629 zł (w tym ponad 52 mln zł wymagalne) jest Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie. Wojewódzki Szpital św. Ojca Pio w Przemyślu ma 80 361 560 zł długu (ponad 16 mln zł wymagalnych), a Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 w Rzeszowie 78 578 325 zł (w tym ponad 9 mln zł wymaganych).
Nieco mniejsze długi mają kolejno: Wojewódzki Szpital Podkarpacki w Krośnie – ponad 57 mln zł (ponad 10 mln zł wymagalnych), Wojewódzki Szpital w Tarnobrzegu – ponad 41 mln zł (w tym ponad 11 mln zł wymagalnych), Podkarpackie Centrum Chorób Płuc w Rzeszowie – 18 697 393 mln zł (w tym 7,5 mln zł wymagalnych), a Szpital Wojewódzki OLK w Przemyślu blisko 9 mln zł (w tym 1,5 mln zł wymagalnych). Reszta placówek ma zadłużenie od stukilkudziesięciu tys. zł do kilku mln zł.
Konieczne są programy naprawcze
– Mając na uwadze złożoną sytuację finansową szpitali, będącą następstwem m.in. zaniżonej wyceny wykonywanych procedur medycznych oraz niepłacenia w pełnej wysokości zrealizowanych przez szpitale nadwykonań, dyrektorzy niektórych jednostek zostali zobligowani przez zarząd województwa do przygotowania działań naprawczych – mówi Aleksandra Gorzelak-Nieduży z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego.
Jakie to programy? Po pierwsze, łączenie szpitali. Do pierwszej fuzji doszło w Przemyślu po połączeniu Szpitala Miejskiego z Obwodem Lecznictwa Kolejowego w marcu 2016 roku i utworzeniu Szpitala Wojewódzkiego OLK w Przemyślu. Rok później, czyli w marcu 2017 r., połączono go ze szpitalem św. Ojca Pio na ul. Monte Cassino. Zarząd województwa argumentuje, że za połączeniem obydwu szpitali przemawiają głównie korzyści ekonomiczne, bo m.in. zmniejszą się koszty administracyjne. Lepiej będą wykorzystane pracownie, laboratoria i zakłady diagnostyczne oraz personel szpitala. Oddziały się dublowały, co powodowało niskie obłożenie łóżek.
Podobną taktykę zastosowano łącząc w marcu tego roku Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 1 w Rzeszowie z Podkarpackim Centrum Chorób Płuc. W Szpitalu „na górce”, najbardziej zadłużonym ze wszystkich lecznic. wprowadzane są z kolei ograniczenia w liczebności dyżurów lekarskich. W ich wyniku lekarz będzie miał pod opieką np. dwa oddziały, np. gastroenterologię i chirurgię. – Nam odbierają dwa dyżury; jeden na pediatrii, co skończy się tym, że 70 małymi pacjentami będzie zmuszony zająć się jeden lekarz, a to jest fizycznie niemożliwe, i drugi na chirurgii dziecięcej, czego też sobie nie wyobrażam, bo to oddział, gdzie zawsze coś się dzieje i lekarze często operują na okrągło – mówi dr hab. n. med. prof. UR Bartosz Korczowski, kierownik I Kliniki Pediatrii i Gastroenterologii Dziecięcej w KSW nr 2 w Rzeszowie.
Czy poprawi to ekonomię szpitali? Z pewnością tak. Nie wiadomo tylko, jak wpłynie na bezpieczeństwo pacjentów.
Anna Moraniec



21 Responses to "Podkarpackie szpitale są na krawędzi bankructwa?"