
PRZEMYŚL. Rada Miejska delegowała już swoich członków do komisji weryfikującej podpisy w sprawie referendum dotyczącego „być albo nie być” przemyskiej Straży Miejskiej.
Szybko, bo zaledwie tydzień po złożeniu przez grupę inicjatywną list z podpisami przemyślan popierających referendum w sprawie likwidacji przemyskiej Straży Miejskiej, Rada Miejska wyłoniła spośród siebie członków komisji, która ma weryfikować listy z podpisami. Tymczasem na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miejskiego prezydent Przemyśla, Robert Choma, „wyjaśnia”, że nie ma przeszkód prawnych dla przeprowadzenia referendum w tym samym czasie, co wybory samorządowe. To ładnie, tyle że wcześniej sugerował, iż takie przeszkody są. Dostrzega teraz za to inne.
Pod projektem, by przeprowadzić referendum w sprawie likwidacji przemyskiej Straży Miejskiej podpisało się niemal o tysiąc więcej przemyślan, niż wymaga ustawa, by referendum mogło być przeprowadzone. Teraz czas na weryfikację podpisów, czyli sprawdzenie każdego wpisu. Musi on zawierać imię, nazwisko, adres oraz nr PESEL i podpis. Ważne są tylko głosy poparcia osób uprawnionych do głosowania w Przemyślu. Rada Miejska szybko, bo już po tygodniu, wykorzystując fakt, że na 30 września zwołana została sesja, wyłoniła spośród swego grona radnych, którzy zasiądą w komisji weryfikacyjnej. Przewodniczyć jej będzie Ludwik Kaszuba (klub SLD). Od wtorku komisja ma 30 dni na sprawdzenie podpisów i o ile wymagana ich liczba (10 proc. uprawnionych do głosowania) będzie złożona prawidłowo, musi skierować do Rady Miejskiej wniosek o referendum.
Prezydent przeszkód prawnych już nie widzi
Członkowie grupy inicjatywnej nie ukrywają, że sami także starannie sprawdzali listy z podpisami, więc o to, czy będzie wymagana ich liczba, są raczej spokojni. Natomiast mają przekonanie, że prezydent Przemyśla będzie starał się, by referendum nie odbyło się w dniu wyborów samorządowych. – Pan prezydent najpierw informował, że przeprowadzenie referendum „razem” z wyborami nie jest możliwe ze względu na przepisy prawa – mówi Bogusław Nowak z grypy inicjatywnej. – Teraz, ku naszemu zdziwieniu, na stronie internetowej UM obwieszcza, że możliwe jest i powołuje się na „nasz” przykład z Krakowem przywoływany przez nas na konferencji prasowej – dodaje Nowak.
Za to dostrzega inne „straszne” trudności
– Nie jest możliwe, aby wybory zostały przeprowadzone przez te same komisje wyborcze (miejskie i obwodowe) oraz aby odbywały się w tych samych lokalach – pisze na stronie urzędu prezydent Robert Choma. – Ależ nikt z nas nie postulował, by karty do referendum miała wydawać ta sama komisja, co karty do wyborów ani by działo się to w tym samym pomieszczeniu – przypomina Nowak. – Nam chodzi wyłącznie o to, by referendum odbyło się w dniu wyborów i w tych samych budynkach, w których wybierać będą przemyślanie radnych i prezydenta – wyjaśnia.
– Kolejnym problemem jest sprawdzenie prawidłowości wniosku o przeprowadzenie referendum. W dniu 30 września Rada Miejska w Przemyślu (..) powołała komisję do sprawdzenia wniosku składającą się z radnych Rady Miejskiej. Ponieważ komisja przekazała wniosek do sprawdzenia przez służby prezydenta, powstaje istotna wątpliwość: kto powinien zweryfikować złożone podpisy. Wskazany art. 16. nie przewiduje delegacji dla komisji do przekazania przez nią jej uprawnień innemu podmiotowi np. prezydentowi i podległym mu urzędnikom – kontynuuje na stronie miasta prezydent Robert Choma. – Dla uniknięcia jednak zarzutów o stronniczość postanowiłem w dniu dzisiejszym wystąpić do Państwowej Komisji Wyborczej z wnioskiem o zajęcie stanowiska w poruszonych wyżej sprawach – dodaje włodarz Przemyśla. Tymczasem sprawa jest prozaiczna: Urząd Miejski dysponujący pełnymi danymi osobowymi przemyślan ma sprawdzić wykorzystując numery PESEL, czy nalezą one do przemyślan.
Wygląda na to, że referendum w dniu wyborów jest po prostu władzom miasta nie na rękę. Wiadomo, że inicjatywy referendalne najczęściej „padają” na progu frekwencyjnym: żeby referendum było ważne musi wziąć w nim udział co najmniej 30 pro. uprawnionych do głosowania. Zorganizowanie referendum przed wyborami do samorządów albo po nich, zmniejszyłoby z pewnością frekwencję, bo jako społeczeństwo nie lubimy głosować, ale na przykład na wybory samorządowe mobilizujemy się.
Monika Kamińska



3 Responses to "Podpisy pod lupą komisji"