Podporządkowania Przenajświętszej Władzy PiS wszystkiego, co się da

Bardzo starannie przeczytałem projekt ważnego dokumentu państwowego. Muszę się tym pochwalić, bo czytanie dokumentów, szczególnie państwowych, a specjalnie teraz, to zajęcie męczące. Przebrnąć przez niby polszczyznę twórców takiego czegoś nie jest łatwe; tak też było w tym wypadku.
Mniejsza jednak o bełkotliwe sformułowania, w których z typowo prostacką dezynwolturą myli się nieustannie np. ilość z liczbą. Ważniejsze jest przesłanie dokumentu i zawarte w nim propozycje.
Chodzi o powołanie Międzynarodowej Akademii Kopernikańskiej i czegoś, co się nazywa Narodowym (oczywiście!) Programem Kopernikańskim. Jest to pomysł – nie, nie kuriozalny; to po prostu pomysł konsekwentnego kroku na drodze upaństwowienia i podporządkowania Przenajświętszej Władzy PiS wszystkiego, co się da.
W tym wypadku znacznej części nauki polskiej. Części, bo nauki humanistyczne i społeczne mają (może przez pomyłkę piszącego projekt upośledzonego umysłowo) dobrze: jakby władzy nie interesowały, w projekcie nie istnieją.
Nie będę streszczał ani szczegółowo omawiał projektu. Mówiąc najkrócej: o wszystkim w większości działów nauki ma decydować stosowny minister i w pewnej mierze premier. O żadnej autonomii środowiska; mowy nie ma.
Podobno Goering kiedyś powiedział „o tym, kto jest Żydem, decyduję ja”. Pan Czarnek i jego ludzie najwyraźniej na identycznej zasadzie chcą decydować, kto jest wybitny i kto w ogóle jest uczonym.
Nie wspomnę już o tym, że projekt nie zauważa w żaden sposób istnienia Polskiej Akademii Nauk ani Polskiej Akademii Umiejętności. Nie znajdziemy w nim ani słowa o tych instytucjach i nie dowiemy się, co na przykład stanie się z czymś takim, jak Instytut Matematyczny. Pewno, gdy się będzie nocą głosować odpowiednią ustawę w Sejmie (oczywiście – jako „projekt poselski”, żeby nie było żadnych problemów z jakąś dyskusją) – w ostatniej chwili dorzuci się paragraf o likwidacji PAN i PAU oraz przejęciu ich własności.
Co to dla naszych Hunów?
Swoją drogą; z taką odwagą, mój dobry człowieku, to boso po polu minowym zapieprzać, a nie pchać się na salony. Pan sobie naprawdę wyobrażasz, że uczonym, zwłaszcza klasy międzynarodowej, może kogoś mianować prezydent albo premier na wniosek jakiegoś ciemniaka – przepraszam za skojarzenia z nazwiskiem?
Tak, wiem: Polska Zjednoczona Partia Robotnicza też miała pewien wpływ na Akademię i obsadę jej stanowisk kierowniczych, a wy lubicie przejmować te wzory – choć, nie rozwijając w tej chwili tematu – robicie to z naturalnym wdziękiem prosiaka w chlewie, który wyobraża sobie, że jest divą operową.
Ale jednak wśród prezesów PAN byli Kotarbiński i Groszkowski, żeby wymienić pierwsze z brzegu nazwiska. Wy zapewne zaproponujecie Rydzyka albo Legutkę?
Gratuluję dobrego samopoczucia i przekonania o osobistej sprawczości. Natniecie się chłopaki tak, jak jeszcze nigdy w życiu.
Tym razem – jak ktoś trafnie napisał – sKULwiliście się do spodu. Zostaniecie rozstrzelani salwami śmiechu i szyderstwa.

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy
i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

6 Responses to "Podporządkowania Przenajświętszej Władzy PiS wszystkiego, co się da"

Leave a Reply

Your email address will not be published.