
MIELEC. Wyrok sądu może zapędzić lecznicę w zabójczą spiralę długów.
Podwyżki dla nielekarskich pracowników Szpitala Powiatowego w Mielcu, które ponad dwa lata temu obiecała im ówczesna dyrekcja lecznicy, a potem potwierdził sąd w dwóch instancjach, mogą zapędzić ten zakład w spiralę długów. Już dziś wiadomo, że bez kredytów się nie obejdzie. – Być może, niestety, będziemy świadkami historycznego, niekorzystnego dla szpitala wydarzenia – mówi Leszek Kwaśniewski, dyrektor lecznicy.
Pieniądze, które wywalczyły sobie pielęgniarki, położne i inni nielekarscy pracownicy szpitala, są efektem porozumienia sprzed ponad dwóch lat. Mówiło ono, że ok. 740 osób otrzyma podwyżki o 60 – 125 zł, co zresztą zostało zrealizowane. Ustalono także, że co roku będą się odbywać negocjacje wzrostu pensji personelu. I tutaj pojawił się problem.
Starosta Zbigniew Tymuła tłumaczył, że na negocjacje nie pozwalają ograniczone finanse lecznicy. Związkowcy złożyli więc pozew do Sądu Rejonowego w Mielcu. Ten przyznał im rację, a po odwołaniu dyrekcji szpitala – to samo zrobił Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu. Sprawa co prawda dotyczyła tylko dwóch osób – Iwony Burdzy i Ewy Mokrzyckiej-Saj – ale w związku z tym, że wyrok miał charakter precedensowy, można być pewnym, że w sądzie wygra też ponad pół tysiąca pozostałych pracowników szpitala, którym obiecano podwyżki.
„Bez kredytów się nie obejdzie”
Leszek Kwaśniewski, dyrektor mieleckiej lecznicy, zapewnia, że wyroki sądu są po to, żeby je respektować, ale z drugiej strony nie kryje, że będzie to bardzo kosztowne dla jego zakładu. – Szpital będzie musiał po prostu zaciągnąć kredyt, aby zrealizować warunki tego porozumienia – zaznacza. – Nasze przychody z Narodowego Funduszu Zdrowia wynoszą ok. 7,5 mln zł miesięcznie, wydatki to 6,2 mln zł. Na realizację zobowiązań zostaje nam więc ok. 1,5 mln zł. Tych zobowiązań ma 2,7 mln zł. Miesięcznie brakuje nam więc 1,2 mln zł.
– W związku z tym wstrzymam dostawę płatności na rzecz dostawców leków, może nie zapłacę gazu – zastanawia się. – To porozumienie zostanie jednak wykonane. Jakim kosztem? To zależy od wyliczeń biegłego. Jeśli zatwierdzi on bilans, jaki przedstawiłem, to, niestety, będziemy świadkami historycznego, niekorzystnego dla szpitala wydarzenia.
Paweł Galek


