
W 2017 roku Zjednoczona Prawica spełniła swe przedwyborcze obietnice i obniżyła wiek emerytalny Polek i Polaków. Ten ruch ma jednak swoją wymierną cenę i rządzący nie mogą udawać, że tego nie dostrzegają. Państwa nie stać na emerytury, więc chce zachęcić Polki i Polaków do pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Pytanie tylko, ilu emerytów rząd zdoła do tego nakłonić? Prognozy nie są optymistyczne…
Obniżenie wieku emerytalnego w Polsce było sztandarowym hasłem wyborczym Zjednoczonej Prawicy w 2015 roku. Stało to oczywiście w opozycji do decyzji poprzedniej ekipy rządzącej, która wiek emerytalny podniosła. Wiele osób dało się na to złapać i zagłosowało na PiS i „przystawki”, wierząc, że można ot, tak sobie, wcześniej Polki i Polaków na emerytury posłać, choć eksperci alarmowali, że zwyczajnie państwa na to nie stać. Tymczasem cudów nie ma, i naprawdę nie mamy już pieniędzy na to, by pracować ustawowo krócej. Ale przecież PiS oficjalnie nie wycofa się z tego „myku”. Co zatem zrobić? Podwyższyć wiek emerytalny nieoficjalnie i „tylnymi drzwiami”.
Podniesienie wieku emerytalnego nie będzie akceptowane społecznie
Teraz rząd radośnie „pieje” o tym, że dzięki wsparciu m.in Lewicy, Polska otrzyma z Funduszu Odbudowy UE około 58 miliardów euro. Na tę kwotę składa się 23,9 miliarda euro dotacji i 34,2 miliarda euro pożyczek. Tyle, że każde państwo korzystające z tych funduszy musi przedstawić UE swój Krajowy Plan Odbudowy. I cóż zawarto w naszym, polskim? Portal money.pl informuje, że w KPO znalazły się zapisy, które mają sprawić, żeby Polacy na rynku pracy chętniej pozostawali dłużej. Skusić na to ma ich niższy podatek dochodowy, który trzeba płacić, zarabiając na emeryturze. Tym sposobem nadwyżka środków będzie przeznaczana na posiadane przez emeryta Indywidualne Konto Emerytalne.
Nikt jednak jeszcze nie wie, co tak naprawdę znajdzie się w ustawach planowanych przez Zjednoczoną Prawicę, a dotyczących zachęty emetyków do pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego. Jak informuje portal business. insider, Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju, twierdzi, że rząd w KPO chyba po raz pierwszy tak stanowczo przyznał, że wiek emerytalny w Polsce (60 dla kobiet i 65 dla mężczyzn) jest za niski, co przy niekorzystnych zmianach demograficznych oznaczać będzie w dłuższej perspektywie pogłębianie się niekorzystnej sytuacji w zakresie dostępności pracowników. Jednocześnie ekspert zauważa, że podniesienie wieku emerytalnego nie będzie akceptowane społecznie i rząd zdaje sobie z tego sprawę.
Może zachęcać, a nie zmusić
Tak kończą się „operacje” na żywym organizmie w postaci społeczeństwa i wykonywanie ruchów populistycznych wbrew opiniom ekspertów. Teraz rząd może zachęcać emerytów do dalszej pracy na preferencyjnych warunkach podatkowych, ale nie może ich do tego zmusić. Zapewne jakaś część emerytów skorzysta z tych nowych warunków, ale to ci, którzy i tak mieli zamiar na emeryturze kontynuować pracę. Większość jednak może nie skorzystać i wówczas do budżetu nie wpłyną od nich żadne pieniądze, a świadczenia trzeba będzie im płacić. Wtedy rząd sięgnie po sprawdzoną już przez siebie metodę – dodrukowywanie pieniędzy, To poniesie poziom inflacji, a ten zobaczymy jak na dłoni, płacąc rachunki i za zakupy w sklepach. Ale i tak będą nas przekonywać, że rząd jest super, a nam się żyje coraz lepiej.
Monika Kamińska



4 Responses to "Podwyższą wiek emerytalny nieoficjalnie i „tylnymi drzwiami”?"