
Nowe inicjatywy polityczne dotyczące m.in. ordynacji wyborczej i samorządów pojawiają w kuluarach Zjednoczonej Prawicy. Są wśród nich pomysł zmiany ordynacji i koncepcja utworzenia 100 okręgów wyborczych do Sejmu oraz zmiana podziału administracyjnego kraju i przywrócenie 49 województw.
Wnioski z kampanii wyborczej wyciągają przegrani, ale i ci, którym udało się wybory prezydenckie wygrać. Trzy najbliższe lata to czas, kiedy Prawo i Sprawiedliwość może wykorzystać do wprowadzenia zmian, na którym zależy działaczom partii. Według „Rzeczpospolitej” w Zjednoczonej Prawicy ścierają się wizje dotyczące przyszłości.
– Jest suflowany pomysł, by zmienić ordynację i wrócić do koncepcji utworzenia 100 okręgów wyborczych do Sejmu. Jest też równolegle pomysł, by zmienić podział administracyjny kraju, tak by ponownie powstało 49 województw – pisze „Rzeczpospolita” cytując informatora, który zastrzega, że to tylko jeden z pomysłów, który został „rzucony” jako temat do rozmów. Lista budzących kontrowersje spraw jest dłuższa. Są też na niej sprawy tzw. repolonizacji mediów, dalszej reformy sądownictwa i kolejnych zmian w samorządach. Zmiany czeka także rząd.
Rewolucyjna deglomeracja
Reforma z 1999 r. wprowadziła nowy, trójstopniowy podział administracyjny kraju i zmniejszyła liczbę województw z 49 do szesnastu. Zyskały na tym miasta, które utrzymały status wojewódzkich, mniejsze ośrodki straciły na znaczeniu i czas przed reformą do dziś wspomina się w nich z sentymentem.
– Bilans wspomnianej reformy nie wypada na plus, więc można dziś mówić jedynie o poniesionych w jej efekcie stratach – przyznaje Dariusz Bożek, prezydent Tarnobrzega, które do 1999 r. było miastem wojewódzkim. – Każde miasto, które wówczas straciło status miasta wojewódzkiego, do dziś odczuwa tego skutki. Konsekwencją likwidacji miast wojewódzkich było „odpłynięcie” z tych miast wielu instytucji, w efekcie też ludzi, bowiem byłe ośrodki wojewódzkie tracąc na znaczeniu zaczęły się powoli wyludniać. To wszystko zahamowało ich rozwój, pogrzebało, a przynajmniej utrudniło szanse na duże inwestycje.
Dariusz Bożek przyznaje, że nie przywiązuję się do informacji o możliwości powrotu dawnego podziału administracyjnego opartego na 49 miastach wojewódzkich zamiast obecnych 16. – Oczywiście, gdyby była szansa na przywrócenie Tarnobrzegowi rangi miasta wojewódzkiego, byłaby to dla wszystkich, bardzo dobra wiadomość. Skupienie ważnych instytucji w stolicach województw sprzyja lokowaniu tam właśnie rozmaitych inwestycji. A inwestycje to przecież miejsca pracy, perspektywy rozwoju. Czego więcej potrzeba – mówi Dariusz Bożek.
Kto straci, kto zyska?
– Nie da się ukryć, że Zjednoczona Prawica miałaby wiele do zyskania na przywróceniu 49 województw – pisze Rafał Chabasiński z portalu Bezprawnik.pl. – Prawo i Sprawiedliwość może sobie pozwolić na bardziej odważne przebudowywanie państwa. W końcu do następnych wyborach ponad trzy lata. Potencjalny zysk polityczny również wydaje się oczywisty. Jakby nie patrzeć, Zjednoczona Prawica radzi sobie lepiej właśnie w mniejszych ośrodkach – w przeciwieństwie do głównych metropolii naszego kraju. To właśnie te około stutysięczne miasta straciły najbardziej na nowym podziale administracyjnym. Nie sposób także nie zauważyć, że wywrócenie do góry nogami układu sił w samorządzie mogłoby potencjalnie dodatkowo przechylić równowagę sił na korzyść Zjednoczonej Prawicy. Warto się jednak zastanowić, jak przywrócenie 49 województw mogłoby wyglądać w praktyce i jakie niosłoby ze sobą skutki dla państwa oraz poszczególnych regionów. Najważniejsze konsekwencje są dość łatwe do wyobrażenia. Nowe-stare miasta wojewódzkie musiałyby stworzyć cały aparat urzędniczy potrzebny do wykonywania zadań właściwych dla tego poziomu samorządu.
Baronowie z olbrzymimi budżetami
Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun sceptycznie podchodzi do pomysłu nowego podziału administracyjnego Polski.
– Pewnie niektórzy oczekiwaliby, że jako prezydent miasta niegdyś wojewódzkiego, czyli Przemyśla powiem, iż popieram powrót do dawnego podziału administracyjnego Polski. Nie powiem tego jednak, bo nie mam przekonania, że ten powrót byłby dobrym rozwiązaniem – przyznaje Wojciech Bakun. – Jestem natomiast przekonany, że zmiany administracyjne na tym polu są potrzebne. Takie zdanie mają zresztą eksperci, ale chodzi tu o zmiany głębsze niż po prostu powrót do 49 województw i koniec. Na pewno drastyczne zmniejszenie liczby województw spowodowało, że marszałkowie tychże stali się niejako „baronami” dysponującymi naprawdę ogromnymi pieniędzmi, także z Unii Europejskiej. Przy aktualnym podziale administracyjnym zachodzi spore ryzyko, że marszałek województwa z miasta X w tymże województwie leżącym będzie faworyzował swoje miasto rozdzielając pieniądze, które może rozdzielać.
Wojciech Bakun przyznaje także, że dyskusje i badania sensu utrzymywania trójstopniowej władzy samorządowej i powiatów trwają już od dawna.
– Są też wątpliwości co do sensu istnienia miast na prawach powiatu, a także tzw. gmin obwarzankowych, czyli gmin wiejskich otaczających miasta i działających hamująco w kwestii powiększania się tychże. To wszystko są ważne kwestie i jeśli mamy mówić o innym niż obecnie podziale administracyjnym Polski, to należałoby o nich poważnie rozmawiać. Ja stoję na stanowisku, że nie powinno być alternatywy: tak jak jest teraz kontra powrót do „magicznej” liczby 49. Skłaniałbym się raczej ku jakiejś nowej liczbie województw pomiędzy 16 a 49 przy jednoczesnej głębokiej reformie podziału administracyjnego także na poziomie niższym niż tylko województwo.
Nierealny pomysł
O opinię na temat pomysłu powrotu do dawnego podziału administracyjnego Polski zapytaliśmy także prezydenta Krosna.
– W chwili obecnej to pomysł nierealny z uwagi na kalendarz prac nad wykorzystaniem środków z Unii Europejskiej ze starego budżetu oraz uporządkowany sposób zarządzania dystrybucją środków unijnych przez samorząd wojewódzki. Nowy budżet UE to kolejne wyzwanie – zmiany w tej chwili wprowadzałyby więcej strat niż zysków – przyznaje Piotr Przytocki, prezydent Krosna. Włodarz Krosna nie kryje jednak, że wraz z poprzednią reformą Krosno straciło status miasta wyższej rangi i wiążących się z nią profitów, które przeszły do Rzeszowa. – Jesteśmy nadal w pozycji proszącej do władz wyższego szczebla, by zauważono nasze życiowe potrzeby rozwojowe – przyznaje prezydent.
Poprzedni podział administracyjny miał na celu m.in. osłabienie siły największych polskich miast w stosunku do PZPR. Patrząc na powyborczą mapę Polski, można podejrzewać, że tym razem także może chodzić o to, aby kosztem metropolii, wzmocnić mniejsze ośrodki. Choć lista zysków i strat jest oczywiście dla jednych i drugich dużo dłuższa.
emka, ms



2 Responses to "Podzielą Polskę na 49 części?"