
PODKARPACIE. Nieoficjalnie mówi się, że 1/3 maturzystów nie zdała egzaminu dojrzałości.
„Do szkół dochodzą informacje, że maturę zdało zaledwie 67 proc. młodzieży (a powinno ok. 80). Takie wieści przekazują egzaminatorzy współpracujący z Centralną Komisją Egzaminacyjną. Dane z poszczególnych komisji spływają do Warszawy i wywołują panikę” – informuje „Polityka”. Czy tegoroczna matura pobije rekord we frekwencji na poprawkach?
Dariusz Chętkowski powołuje się na nieoficjalne informacje przekazywane przez egzaminatorów. Twierdzi również, że decydująca walka o zdawalność rozegra się podczas sprawdzania prac progowych, czyli takich, w których do zdobycia 30 proc. zabrakło niewiele. Czy faktycznie wyniki tegorocznego egzaminu dojrzałości są w rękach egzaminatorów, czy okaże się, że matury nie zdało ponad 30 proc. absolwentów?
– Wyniki majowej sesji egzaminu maturalnego 2014 r. nie są jeszcze znane, ponieważ nie zakończył się proces sprawdzania prac zdających – informuje dr Marcin Smolik, p.o. dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. – Ostatnie egzaminy w sesji majowej odbyły się 23 maja, natomiast sesja czerwcowa rozpoczęła się dopiero 2 czerwca i potrwa do 18 czerwca. Po sprawdzeniu prac konieczny jest czas na sczytanie kart odpowiedzi z wykorzystaniem czytników elektronicznych, co również – przy ponad półtora miliona arkuszy egzaminacyjnych – jest procesem czasochłonnym. Wyniki majowej sesji egzaminu maturalnego znane będą 27 czerwca br., natomiast ostateczne wyniki matury 2014 r. – 12 września br., po zakończeniu sesji poprawkowej, która przeprowadzana jest w sierpniu – dodaje.
CKE dementuje plotki
Jak w takim razie można odnieść się do nieoficjalnych informacji przekazywanych mediom przez znajomych egzaminatorów i założenia, że tegoroczne matury „musi” zdać 80 proc. osób?
– Wyłącznie jako „miejską legendę” należy traktować wszelkie doniesienia dotyczące magicznego progu „80 proc.” jako założonego przez system egzaminów zewnętrznych odsetka maturzystów, którzy rzekomo „muszą zdać egzamin maturalny”. Informacja ta nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, a rozpowszechnianie jej wywołuje jedynie niepotrzebne emocje. Egzamin maturalny nie miał, nie ma i nie będzie miał przyjętego z góry „poziomu zdawalności”. W systemie egzaminacyjnym dokonuje się wyłącznie jednego założenia: wszystkie zadania we wszystkich arkuszach egzaminacyjnych mają umożliwić sprawdzenie poziomu opanowania przez zdających wiadomości i umiejętności określonych w standardach wymagań egzaminacyjnych – wyjaśnia Marcin Smolik.
Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dementuje również możliwość jakiegokolwiek „naciągania” punktów na korzyść maturzysty. Odpowiedzi poprawne i spełniające wymagania w poleceniu zadania będą pozytywnie oceniane, nawet jeśli są przewidziane w kluczu. Jednak odpowiedzi nieprecyzyjne, dwuznaczne, niejasno sformułowane nie będą przyjmowane przez egzaminatorów jako poprawne.
***
To oznacza, że na wyniki matur trzeba jeszcze poczekać. Być może okaże się, że spora część maturzystów dostanie swój bilet na studia, a nieoficjalne informacje nie będą miały wiele wspólnego z tym, co ogłosi CKE z końcem czerwca.
Blanka Szlachcińska



6 Responses to "Pogrom na maturze?"