
Zadawanie pytań strażnikom miejskim nie może być uznane za niepokojenie, lecz za prośbę o udzielenie informacji.
– Sprzeciwiam się łapankom, które polegają na ukrywaniu fotoradarów w krzakach – mówi Emil Rau, który już od 5 lat walczy z nadużyciami Straży Miejskiej za pomocą… kamery. Zna na pamięć instrukcje obsługi fotoradarów, posiada też grafiki ich ustawiania. Wytyka SM każdy błąd. Na jego filmach widać jak na dłoni, że strażnicy traktują przenośne fotoradary jako maszynkę do zarabiania pieniędzy. Takie działania Emila doprowadzają ich do wściekłości, co widać w bilansie tej wojny – 3 procesy karne, 2 cywilne, 6 spraw o wykroczenia. Jakie padły zarzuty i jak ocenił je sąd?
Straż Miejska zarzuciła Emilowi m.in. „złośliwe niepokojenie”, „umieszczanie kamizelki odblaskowej na płocie poczty” czy „odmawianie wylegitymowania się”. Wszystkie sąd oddalił. Strażnicy nie dawali jednak za wygraną. Oskarżyli Emila o stalking, czyli „złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie czy prześladowanie”, „naruszenie nietykalności cielesnej”, przekroczenia linii podwójnej ciągłej na skrzyżowaniu (na którym takiej linii nigdy nie było), nagrywanie i publikowanie materiałów z udziałem SM. To też nic nie dało.
Kilka dni temu sąd uznał, że filmowanie i krytykowanie poczynań straży miejskiej jest jak najbardziej zgodne z prawem, zaś określenie „straż biznesowa” nie jest obraźliwe. Dowód na to jest zresztą na jednym z nagrań, na którym strażnik miejski wprost zarzuca Emilowi: „naraża nas pan na straty”. Filmy jakie kręcił „Pogromca fotoradarów” sąd nazwał „rejestrowaniem działania funkcjonariusza” i podkreślił, że nie zostały one przez niego zmanipulowane. – Intencją oskarżonego było właściwe dokonywanie pomiaru fotoradarem a nie dokuczenie funkcjonariuszom, w kontekście czego zadawanie pytań strażnikom nie może być uznane za niepokojenie – prośba o udzielenie informacji nie jest ani złośliwa, ani bezprawna – uznał Sąd Rejonowy w Nowej Soli (woj. lubuskie).
To nie jedyny sukces Emila. – W wielu przypadkach udało mi się wymusić zmianę lokalizacji radaru, a nawet anulowanie wystawionego na podstawie zdjęcia mandatu. To mnie cieszy, mimo że spotykały mnie za to szykany – mówi dla portalu naTemat.pl. – Rozumiem, że to może ich boleć. W końcu wytykam ich niekompetencję i to, ze zamiast troski o bezpieczeństwo preferują pompowanie kasy z mandatów do lokalnego budżetu – dodaje.
Emil Rau zamierza kontynuować swoje działania, do czego zresztą dopinguje go tysiące internautów, którzy oglądają jego filmy na www.emil-tv.pl. Tam też zamieszczony jest manifest z celami, które mu przyświecają. – Domagamy się normalności na naszych drogach. Wprowadzenia z jednej strony skutecznych mechanizmów kontrolnych chroniących nas przed możliwymi błędami zarówno samych urządzeń pomiarowych w transporcie drogowym, jak i tych wynikających z niewłaściwego ich używania, z drugiej zmian w prawie hamujących zapędy władz gminnych do okradania nas w majestacie prawa w imię walki o bezpieczeństwo na drogach – czytamy.
Arkadiusz Rogowski



2 Responses to "„Pogromca fotoradarów” wygrał w sądzie ze strażą miejską!"