
II LIGA. Rozmowa z Piotrem Prędotą, najlepszym strzelcem Stali Rzeszów.
Piotr Prędota strzelił w weekend czwartego gola w rundzie, a jego zespół zremisował w Lublinie 1-1. Wychowanek Motoru był po meczu jedną z najbardziej zadowolonych osób na stadionie.
– Klasyk powiedziałby, że zemsta najlepiej smakuje na zimno.
– Ma rację (śmiech). Do dziś odczuwam żal do działaczy Motoru za to, jak mnie potraktowali. Chciałem zostać w domu, grać dla klubu, w którym się wychowałem, ale nie dostałem szansy. Teraz odczuwam satysfakcję. Pokazałem, że się mylili, nie zatrudniając mnie.
– Ale po strzeleniu gola nie cieszył się pan…
– To był ukłon w stronę kibiców. Radości nie manifestowałem, lecz w głębi serca cieszyłem się niezmiernie.
– Paweł Lipiec bronił rewelacyjnie, ale przy pana uderzeniu mógł się zachować lepiej.
– Chyba był źle ustawiony, a może zlekceważył ten strzał? Cóż, nie zawsze człowiek zdobędzie bramkę z gatunku stadiony świata (śmiech).
– Pan trafił już czwarty raz. Niezły wynik.
– Pomaga mi to, że cała drużyna spisuje się bardzo dobrze. Mało kto się spodziewał, że po ośmiu meczach będziemy mieć 13 punktów, że przegramy tylko jedno spotkanie.
– Nowy trener Motoru Robert Kasperczyk jeszcze w tym sezonie ma awansować z tym zespołem do I ligi. To realne?
– Nie widzę tego. W Motorze są nazwiska, zgoda, lecz gdy się wymienia 10 zawodników, to potrzeba czasu na zgranie. Co to za kandydat do awansu, który przez pierwsze pół godziny nie potrafi oddać strzału na bramkę?
– Jak wyglądał Aleksejs Kolesnikovs? Stal będzie mieć z tego zawodnika pociechę?
– Jestem o tym przekonany. Gdyby Łotysz trafił na początku II połowy do siatki, miałby wymarzony debiut. Ale ten facet jest dobry technicznie i ma spokój. Razem z Łukaszem Szczoczarzem liczymy na jego otwierające podania.
– Teraz najwyższa pora odnieść przekonujące zwycięstwo na własnym boisku.
– U siebie męczymy się okrutnie i doprawdy nie wiem, z czego to wynika. Może za spokojnie podchodzimy do tematu, bo jesteśmy przekonani, że szybko strzelimy gola i łatwo zdobędziemy punkty? A to tak nie działa. Żeby osiągnąć dobry wynik, trzeba atakować z większą pasją. Mam nadzieję, że w sobotnim meczu z Wisłą Puławy właśnie tak zagramy.
Rozmawiał TOMASZ SZELIGA


