
PLUSLIGA. Asseco Resovia zainaugurowała sezon, wywożąc komplet punktów z Lubina.
Asseco Resovia od zwycięstwa w Lubinie rozpoczęła sezon 2014/2015. – Na pewno nasza dyspozycja nie będzie najlepsza, bo być nie może, ale mamy szeroki skład i będziemy robić wszystko, żeby dobrze się zaprezentować – mówił przed meczem trener Andrzej Kowal i jego słowa znalazły potwierdzenie.
Resoviacy nie bez problemów pokonali beniaminka, a swoje zrobił szeroki skład wicemistrzów Polski. Cztery zmiany, jakich dokonał trener Andrzej Kowal w porównaniu do wyjściowej szóstce okazały się trafne i rzeszowianie rozpoczęli sezon od kompletu punktów. W poniedziałkowy wieczór, mogąca pomieścić 3700 widzów nowa hala w Lubinie zapełniła się niemal do ostatniego miejsca, choć trzeba było zapłacić za bilety, co było nowością dla miejscowych kibiców. Gdy zespół Cuprum grał w pierwszej lidze, wstęp na mecze w ramach popularyzowania siatkówki w mieście i regionie był wolny.
Onieśmielony beniaminek
W I secie od samego początku warunki gry dyktowali wicemistrzowie Polski. Rywale mieli duże problemy z grą na siatce, gdzie często nadziewali się na blok rzeszowian. W tej części meczu goście zdobyli tym elementem 6 pkt przy zaledwie jednym rywali. Bardzo dobrze funkcjonowała gra pierwszym tempem. Imponował Russell Holmes i Dawid Dryja, a także dynamicznie grający Marko Ivović i świetnie spisujący się zarówno w przyjęciu jak i obronie Michał Żurek. Dla ww. zawodników był to debiut w PlusLidze w barwach ekipy z Rzeszowa.
Siatkarze z Lubina momentami sprawiali wrażenie jakby byli onieśmieleni debiutem w ekstraklasie, choć w ich szeregach nie brakuje doświadczonych graczy (Grzegorz Łomacz, Paweł Rusek, Paweł Siezieniewski, Marcel Gromadowski czy Łukasz Kadziewicz,). Ten ostatni przed meczem wręczył drobne upominki dwójce mistrzów świata, którzy pojawili się w Lubinie: Rafałowi Buszkowi i Dawidowi Konarskiemu i na tym uprzejmości się skończyły. Były wicemistrz świata mocno mobilizował swój zespół, który skutecznie zaczął grać od II seta.
Koncert środkowych
Podopieczni rumuńskiego szkoleniowca Gheorghe Cretu (nie tak dawno pracował w AZS Olsztyn) zaczęli grać coraz odważniej, a przede wszystkim ograniczyli błędy. Resoviacy największe problemy mieli z wykończeniem ataków. Często byli podbijani przez rywali, którzy wyprowadzali później kontry. W połowie II partii lubinianie wypracowali sobie 6-7 pkt przewagę, którą dowieźli do końca seta. W szeregach Cuprum świetnie spisywali się środkowi Łukasz Kadziewicz i Ukrainiec Dmytro Paszycki i pierwszy historyczny set w PlusLidze lubińskiego zespołu stał się faktem.
Trafne zmiany
W trzeciej partii długo trwała zacięta walka punkt za punkt i żadnej z drużyn nie udawało się uzyskać znaczącej przewagi. Na drugą przerwę techniczną gospodarze zeszli prowadząc 16:14 i miejscowi kibice zaczęli wierzyć sensację w postaci wygranego kolejnego seta. Resoviacy nie dawali jednak za wygraną, a do świetnie dysponowanego Rafała Buszka dołączyli rezerwowi z Jochenem Schopsem na czele. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala zdobyli 8 pkt z rzędu i spokojnie już dowieźli seta do końca. W kolejnym rzeszowianie nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa, a na boisku z bardzo dobrej strony pokazali się zawodnicy, którzy rozpoczynali mecz w kwadracie dla rezerwowych (Jochen Schops, Łukasz Perłowski, Nikołaj Penczew i Michał Kozłowski).
CUPRUM Lubin – ASSECO RESOVIA 1-3 (20:25, 10:25, 17:25, 17:25)
Cuprum: Łomacz, Trommel, Paszycki, Gromadowski, Borovnjak, Kadziewicz oraz Rusek (libero), Michalski, Siesieniewski
Resovia: Tichacek, Buszek, Holmes, Konarski, Ivović, Dryja oraz Żurek (libero), Penczew, Perłowski, Kozłowski, Schops
Sędziowali: Paweł Burkiewicz i Maciej Kolendowski (obaj z Krakowa). Widzów 3,5 tys. MVP meczu: Rafał Buszek.
rm


