Pokrzyczeli, pokrzyczeli i wrócili na targ

- Jak nie macie sumień, to najlepiej wstrzymajcie się od głosu - apelował do radnych Stalowej Woli rolnik Władysław Stilger z ościennej gminy Zaleszany. Wszyscy radni mają sumienia, bo wszyscy głosowali. Większoć nie po myśli rolnika. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Jak nie macie sumień, to najlepiej wstrzymajcie się od głosu – apelował do radnych Stalowej Woli rolnik Władysław Stilger z ościennej gminy Zaleszany. Wszyscy radni mają sumienia, bo wszyscy głosowali. Większoć nie po myśli rolnika. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Niezgoda rujnuje. Kupcy pokłócili się między sobą, ale w swoje kłótnie nie udało im się wciągnąć radnych. Nowe hale targowe można już budować.

Handlujący na targowisku przy ul. Okulickiego będą musieli teraz wcześniej wstawać, żeby coś utargować. Klub Sportowy „Stal” straci na dochodach. Z placu targowego zniknie część drewnianych budek, a w ich miejscu powstaną dwa nowe pawilony. Handlujący na straganach będą przez to musieli poszukać sobie innego miejsca. Nie będzie likwidacji targowiska, czym straszeni byli kupcy, ale rozpoczęło się jego cywilizowanie. – Nie będzie trzeciego świata w centrum miasta – zapowiedział prezydent Andrzej Szlęzak.

Trzeci świat to, zdaniem włodarza miasta, bezład ze straganami na targowisku przy jednej z głównych ulic Stalowej Woli. Samorząd nie może zdecydować się na jego przeniesienie na obrzeża i musi iść na kompromisy z handlującymi. Ci ostatnio próbowali zablokować budowę dwóch nowych hal targowych. Buduje je część kupców i dostała na to już dzierżawę terenu od miasta. Protestuje druga część handlujących. Obie frakcje przyszły na sesję samorządu miejskiego.

Iście jarmarczna awantura na sesji
– Państwo jesteście po uszy w komunie – wygarnął protestującym prezydent Szlęzak. Samorząd podjął już decyzję ws. budowy hal targowych i nie będzie ich zmieniał. Nawet pod naciskiem kupców, którzy przynieśli 2 tys. podpisów pod protestem. Zrazu okazało się, że ludzie zostali wprowadzeni w błąd, bo podpisy składali protestując przeciwko likwidacji targowiska. Ktoś potem pozmieniał nagłówki i do magistratu dotarł zupełnie inny protest, ale z tymi samymi podpisami. Była wymiana zdań kupców z radnymi, ale częściej między kupcami. Tak wszyscy obecni na sali obrad mogli dowiedzieć się, która pani w drewnianej budce handluje papierosami bez akcyzy, ile kosztuje wynajęcie takiej budki i dlaczego nie można przegonić Rumunów z placu targowego. Jako jedyny prawdziwy rolnik handlujący na stalowowolskim targowisku swoimi warzywami, wystąpił Władysław Stilger z Zaleszan. Odwołał się do sumień radnych. – Jak macie sumienia, to nie głosujcie za budową hal targowych, a jak nie macie sumienia to wstrzymajcie się od głosu – rzekł odważnie. Głosowali wszyscy i w większości za budową.

Skłóceni handlarze przegrali głosowania i święty spokój, jaki do tej pory mieli. Prezydent zapowiedział już, że z cennika opłat targowych zniknie opłata rezerwacyjna. Niektórzy taką wnosili i nie musieli w nocy pilnować swoich stanowisk. Zastrzeżenia do tej opłaty miało kilka instytucji kontrolnych i od nowego miesiąca jej nie będzie. Oczywiście, pomniejszą się przez to wpływy do Klubu „Stal”, bo z woli radnych jest on targowym inkasentem zarabiając w ten sposób na utrzymanie chociażby piłki nożnej. Najpóźniej za dwa lata nowe hale mają być gotowe. W jednej będzie handel zieleniną, w drugiej art. przemysłowymi.

Kto płaci podatki, niech mówi
Przy okazji burdy na sesji wyszło, że zdecydowana większość protestujących, to mieszkańcy innych powiatów, a nawet województw. Na apel, by wystąpił ktoś jeden, kto płaci podatki w Stalowej Woli, nie wstał nikt. Jedynym odważnym był wspomniany rolnik z Zaleszan. Miał odwagę powiedzieć, co myśli o prezydencie Stalowej Woli. W odpowiedzi usłyszał, by jakiekolwiek przyszłe protesty rozpoczynał od swojej gminy, w której zresztą jest radnym.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.