
Na temat coraz większych wydatków związanych z trzynastą pensją dla administracji rozmawiamy z Arturem Chmajem, ekonomistą Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.
– Trzynasta pensja dla pracowników administracji pochłonie ok. 8 mld zł. Budżet to odczuje?
– Trudno o jednoznaczną ocenę tego, czy trzynasta pensja w sektorze administracyjnym jest potrzebna czy też nie, lecz na pewno wpływa ona na finanse państwa. Co roku świadczenie uszczupla budżet. Z drugiej strony w sferze budżetowej istnieje bardzo mały manewr jeśli chodzi o przyznawanie różnego rodzaju bonusów finansowych, nie ma systemowego naliczania premii, dlatego „trzynastka” jest swego rodzaju nagrodą. Wciąż jednak spora część społeczeństwa postrzega urzędników jako darmozjadów. Opinia na temat jakości ich pracy jest krytyczna i z punktu widzenia podatnika finansowe świadczenie powinno zostać jak najszybciej zlikwidowane.
– „Trzynastki” miały motywować do pracy, a dziś otrzymuje je każdy pracownik budżetówki…
– Obecnie świadczenia przyznawane są niemal z urzędu, a powinny być przekazywane ze względu na jakość świadczonej pracy. Obawiam się jednak, że taki scenariusz jest mało możliwy do zrealizowania. Podejmowano próby, aby pracę urzędniczą normować i premiować ze względu na efektywność, lecz trudno ją obiektywnie ocenić. Niekiedy dana sprawa wymaga przybicia jednej pieczątki i poświęcenia dwóch minut, a innym razem zapisania piętnastu kartek i poświęcenia całego dnia. Jak więc wartościować taką pracę? Do tego dochodzi kwestia polityki. Jeśli „trzynastki” w urzędach przyznawane byłyby jedynie jako premie, to pojawiałyby się oskarżenia np. o gratyfikację tych osób, które są bliższe danej partii politycznej. Rodziłyby się podteksty polityczne.
– Pracownicy prywatni nie otrzymują żadnych „trzynastek”, lecz składają się na świadczenia…
– Sektor prywatny z pewnością może czuć się pokrzywdzony. Niezadowolonych z „trzynastek” jest ok. 140 tys. przedsiębiorców na Podkarpaciu prowadzących jednoosobowe gospodarstwa, którzy mają poczucie, że praca urzędników jest mało efektywna. Podatnicy irytują się także, kiedy obserwują, jak urzędnik krząta się po korytarzu z plikiem dokumentów, a w rozmowie pokazuje wyższość. Inna sprawa, że urzędnicy niewiele robią, aby zły wizerunek poprawić. Aby system lepiej funkcjonował, sferę administracyjną musiałyby opuścić kadry skażone PRL-em. Na to trzeba czasu. Plus jest taki, że coraz więcej czynności biurokratycznych można załatwić przez Internet.
– „Trzynastki” dla administracji uszczuplają budżet, a co z trzynastą emeryturą dla seniorów?
– To kolejne duże obciążenie i pytanie skąd wziąć pieniądze na sfinansowanie programu? Obecna sytuacja finansowa państwa sugeruje, że budżetu nie stać na kolejne świadczenia. Ponadto „trzynastki” dla emerytów nie dają efektu prorozwojowego, ani żadnego innego bodźca dla gospodarki. Trudno nie odnieść wrażenie, że świadczenie było prezentem wyborczym.
Rozmawiał Kamil Lech



2 Responses to "„Polacy nie lubią, gdy urzędnicy pokazują wyższość”"