
KRAJ. PODKARPACIE. W szpitalach rozpoczęły się protesty, które połączono ze szczytną akcją oddawania krwi.
Lekarze w Polsce od dawna narzekają na niskie zarobki oraz ciężkie warunki pracy, szczególnie że na jednego z nich przypada spora liczba pacjentów. Prognozy na przyszłość nie wyglądają optymistycznie, a wydatki na zdrowie na poziomi 4,4 proc. PKB są zdecydowanie zbyt niskie jak na standardy Unii Europejskiej (średnia 7,2 proc. PKB). Wszystko to sprawia, że najbardziej cierpią na tym zwykli obywatele, którzy z miesiąca na miesiąc doświadczają coraz większej trudności w dostępie do opieki zdrowotnej. Teraz sytuacja może stać się jeszcze bardziej dramatyczna, gdyż w wielu szpitalach rozpoczyna się właśnie strajk głodowy.
Jak podaje portal internetowy oko.press, emigracja najczęściej dotyka lekarzy i pielęgniarki z terenu Europy Środkowo-Wschodniej. Ponadto alarmujące wydają się być dane wskazujące, że od chwili wstąpienia Polski do Unii Europejskiej do 2016 roku z kraju wyjechało 6,5 tys. specjalistów. Z kolei z badania OCED z 2015 roku wynika, że na 1000 polskich obywateli przypada jedynie 2,2 lekarza.
Wszystko to sprawia, że krajowi lekarze nie czują się w swej pracy komfortowo i stąd też niedawna decyzja o zorganizowaniu strajku głodowego. Manifestacji ma towarzyszyć ogólnopolska akcja oddawania krwi, która w Rzeszowie zainaugurowana została już w poniedziałek.
O głos w sprawie zapytaliśmy Zdzisława Szramika, przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Podkarpaciu, który przyznał, że z województwa do Warszawy na protesty nie wybiera się delegatura, jednak warto zaangażować się w lokalne wydarzenie. – Wszyscy, oczywiście jeśli chcą, mogą oddać krew – mówił. – Cel akcji jest zbożny – dodał przewodniczący. W szczytnej inicjatywie w Rzeszowie udział wzięło Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, które potwierdziło nam, że w poniedziałkowe przedpołudnie miejscowi lekarze uczestniczyli w oddawaniu krwi
Według analizy przygotowanej przez resort zdrowia, średnie wynagrodzenie lekarzy w Polsce nie sytuuje się na jednym, stałym poziomie. Przykładowo lekarz na oddziale ratunkowym szpitala wojewódzkiego jest w stanie zarobić 28 zł brutto na godzinę, neurolog oddziału już 69,79 zł, ortopeda oddziału 130,23 zł, a kardiolog pracowni elektrofizjologii nawet 252,61 zł. Stawki są zróżnicowane, dlatego najbardziej narzekają Ci, którzy zarabiają mało, a pracują stosunkowo dużo. Lekarze szpitali wierzą, że protest głodowy przyniesie zakładane efekty, a ich sytuacja z czasem zacznie się poprawiać, co ostatecznie przełoży się na zmniejszenie stopnia emigracji do krajów zachodniej Europy takich jak Anglia czy Niemcy.
Kamil Lech



5 Responses to "Polała się krew lekarzy rezydentów"