
RZESZÓW. Czy psychiatra, który pojawił z pistoletem się w jednej z rzeszowskich gazet mógł doprowadzić do tragedii?
Dwa dni temu redakcje lokalnych mediów obiegła informacja, że do budynku jednej z regionalnych gazet wszedł mężczyzna – lekarz psychiatra z bronią, który 3 dni wcześnie w Rzeszowie na środku ulicy oddał z niej strzały. Z informacji, które uzyskaliśmy nieoficjalnie wynika, że 60-latek miał się awanturować, że dziennikarze wypisują nieprawdę na jego temat, a potem celować w jedną z dziennikarek. Po całej sytuacji lekarz jak gdyby nigdy nic został zwolniony do domu. Co ciekawe, do tej pory nie odebrano mu pozwolenia na broń, a jak dowiedzieliśmy się posiada ich kilka sztuk. Funkcjonariusze bagatelizują sprawę. Nieoficjalnie ci, z którymi rozmawialiśmy mówią zgodnie: – Po takich dwóch wyskokach jak ostatnio chyba już musi dojść do tragedii, żeby kogoś otrzeźwiło.
Mężczyzna stał się bohaterem artykułów po niecodziennym zdarzeniu, do którego doszło w miniony piątek w rejonie al. Armii Krajowej w Rzeszowie. 60-letni mieszkaniec Rzeszowa jechał lewym pasem za 57-letnim obywatelem Węgier. 60-latek wyprzedził go prawym pasem i miał mu zajechać drogę. Wówczas Węgier przyspieszył, wyprzedzając Polaka i zatrzymał się przed nim na światłach. Gdy Węgier wyszedł z auta, 60-latek wyciągnął broń i oddał w powietrze dwa strzały. Bardzo szybko okazało się, że to lekarz psychiatra z wieloletnią praktyką w szpitalu MSWiA w Rzeszowie.
Po ukazaniu się tekstów na portalach lokalnych mediów, psychiatra dokonał wpisu pod jednym z tekstów, a następnie udał się do redakcji. Po tym, jak wyjął broń i zaczął nią wymachiwać, zaniepokojeni dziennikarze powiadomili policję. – Nie mamy informacji, żeby dochodziło tam do gróźb, mężczyzna nie przyszedł z zamiarem użycia broni. Wyglądało to bardziej tak, że pokazywał ją, nawiązując do wcześniejszego zdarzenia – informował mł. asp. Tomasz Drzał z biura prasowego Komendanta Miejskiego Policji w Rzeszowie. Dlaczego więc dziennikarze zawiadomili policję? -pytamy. – Nie było mowy o zagrożeniu. Raczej chodziło o to, że informują, dlatego że taka niecodzienna sytuacja miała miejsce – tłumaczy mł. asp. Drzał.
Według nieoficjalnych informacji, po wyjściu z budynku mężczyzna miał kierować się do siedziby innej gazety w Rzeszowie. Nie dotarł tam z powodu kolizji. – To było zwykłe drogowe zdarzenie. Inny kierowca najechał na jego pojazd. Mężczyzna nie doznał większych obrażeń, ale źle się poczuł i został przewieziony do szpitala – zaznacza mł. asp. Drzał. Co jednak najciekawsze, jak podają nasze źródła, broń, którą przy nim znaleziono w samochodzie była… odbezpieczona, a w komorze znajdował się nabój. Czy więc – tak jak utrzymuje policja – psychiatra nie miał złych zamiarów? A może warto się zastanowić, co by było, gdyby dotarł do kolejnej gazety i tym razem użył broni?
Lekarzowi nie odebrano pozwolenia na broń
Pistolet, który miał jedynie pokazywać dziennikarzom został zabezpieczony. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że 60-latek posiada jeszcze kilka innych w domu. Nadal ma też pozwolenie na broń. – Wdrożono procedury związane ze sprawdzeniem, czy broń była we właściwy sposób przewożona i zabezpieczona przed dostępem innych osób. W razie stwierdzenia, że działanie było niezgodne z przepisami, te czynności mogą skutkować wydaniem decyzji o cofnięciu pozwolenia na broń – informuje nadkom. Marta Tabasz- Rygiel, oficer prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. Pytanie, jak długo to potrwa i czy wcześniej ktoś nie ucierpi.
Co dalej z samym psychiatrą? – Mężczyzna, po wykonaniu czynności z jego udziałem został zwolniony – oświadcza rzecznik. Niestety, policja nie chce udzielać więcej informacji. – Nie zakończyły się czynności, którą pozwolą ustalić przebieg wczorajszego zdarzenia. Nie możemy więc na tym etapie mówić o szczegółach. Jednocześnie informuję, że materiały zgromadzone w tej sprawie przekazano do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszowa – zauważa nadkom. Tabasz-Rygiel.
Co o lekarzu mówią prywatnie policjanci? Okazuje się, że to najbardziej znany wśród funkcjonariuszy lekarz o tej specjalizacji w Rzeszowie. – Setki, jak nie tysiące policjantów i tych byłych i obecnych do niego chodziło. Na każdym etapie służby się z nim stykało. Wielu odwiedzało jego gabinet przed odejściem na emeryturę, a także już podczas samej emerytury. Ogólnie bardzo znana postać w naszym środowisku – mówi jeden z nich.



20 Responses to "Policja bagatelizuje sprawę lekarza z bronią?"