
OLESZYCE, POW LUBACZOWSKI. Furiat, który spalił i zdewastował prywatne auta policjantów, uciekł na drugi kraniec Polski.
Policjanci zatrzymali w środę w nocy podejrzewanego m.in. o podpalanie dwóch prywatnych samochodów należących do policjantów, zdewastowanie kolejnego auta, także należącego do funkcjonariusza oraz zniszczenie drzwi w komisariacie. To mieszkaniec Oleszyc, który wpadł w hotelu w… Bydgoszczy, oddalonej od jego rodzinnej miejscowości o ponad 600 km. Mężczyzna w czwartek został odwieziony w policyjnym konwoju na Podkarpacie.
Do wszystkich zdarzeń w spokojnych Oleszycach doszło po godz. 1 w nocy we wtorek, 3 listopada. Podpalone samochody, z których peugeot spłonął doszczętnie, a w audi spaliła się komora silnika, należały do dwóch policjantów, w tym oficera z Wydziału Kryminalnego lubaczowskiej policji. Trzecie auto, należące również do funkcjonariusza, zostało zdewastowane przez tego samego sprawcę, podobnie zresztą, jak zniszczone drzwi komisariatu w Oleszycach. Wiele wskazuje na zemstę. – Jaki był motyw, jeszcze nie wiemy, bo mężczyzny nie ma na Podkarpaciu i tym samym nie został przesłuchany – mówił w czwartek aspirant Marian Sochań, oficer prasowy lubaczowskiej policji.
Wpadka w Bydgoszczy
Zatrzymania w Bydgoszczy dokonali miejscowi policjanci. Doszło do niego dzięki ustaleniom operacyjnym funkcjonariuszy. W środę około godz. 22 czterech policjantów weszło do jednego z hoteli w centrum Bydgoszczy. – Dokonali oni zatrzymania dwóch mężczyzn, w tym poszukiwanego mieszkańca Oleszyc. Zatrzymanie obyło się bez jakichkolwiek problemów, mężczyźni byli zaskoczeni wizytą funkcjonariuszy – mówi podinspektor Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy.
Dlaczego za cel obrał policję?
Czy mieszkaniec Oleszyc przewijał się w kartotekach policyjnych? – Mężczyzna odpowiadał w ubiegłym roku za uszkodzenie mienia i naruszenie miru domowego oraz od 2009 roku miał na swoim koncie kilka drobnych wykroczeń drogowych – dodaje asp. Sochań.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, trzej policjanci, którym uszkodzono samochody, nigdy nie mieli do czynienia z mężczyzną w czasie wykonywania jakichkolwiek czynności służbowych. Co więcej, trzej policjanci wykonują na co dzień zupełnie inną pracę w policji kompletnie ze sobą nie powiązaną. Dlatego mundurowi wykluczają raczej osobistą zemstę. – Podejrzewamy, że mógł być pod wpływem jakichś środków, a przy tym ogólnie nie lubi policji i dlatego tak się zachował – mówi nam jeden z oficerów policji.
Nie uniknie kary
Za co będzie odpowiadał mężczyzna? – Mężczyzna ma dopiero do nas przyjechać w konwoju, ale już mamy przygotowane zarzuty dla niego. Będzie odpowiadał za pięć przestępstw: za spalenie dwóch samochodów i uszkodzenie trzeciego. W trakcie wykonywania czynności wyszło jeszcze zgłoszenie o naruszeniu miru domowego i groźbach karalnych przez tego pana i za to również odpowie – mówi asp. Sochań. – Jeśli chodzi o uszkodzone drzwi komisariatu i drzwi sklepu, to straty były niewielkie, dlatego w tych przypadkach odpowie za wykroczenie – dodaje.
Grzegorz Anton



One Response to "Policja dopadła podpalacza aż w Bydgoszczy"