Policja wyjaśnia, czy życie dziecka było zagrożone

W tym domu przy ul Cegielnianej interweniowała policja. Fot. Paweł Bialic
W tym domu przy ul Cegielnianej interweniowała policja. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. Sąsiedzi widzieli wcześniej dziwne zachowanie młodego ojca i zwracali mu uwagę.

Świadkowie zdarzenia telefonem komórkowym nagrali całą sytuację, zadzwonili po policję. Niestety, funkcjonariusze policji nie byli w stanie zlokalizować mężczyzny. Dopiero interwencja stacji TVN, do której obserwatorzy zdarzenia wysłali filmik, przyniosła skutek.

To był zwykły dzień. Wzrok młodych mieszkańców ul. Cegielnianej przykuł dość nietypowy widok. Pijany, ledwo idący mężczyzna prowadził wózek z dzieckiem. Pierwszą ich reakcją było nagranie całego zdarzenia. Na filmiku można usłyszeć ich rozmowę: „Patrz coś się dzieje! Patrz, patrz… To jest niewiarygodne, dziecko wypadło mu z wózka. To trzeba chyba wezwać policję! Dziecko płacze!”- mówił mężczyzna nagrywający całe zdarzenie. W oddali słychać jeszcze drugi głos, który wydaje komuś polecenie: „Dzwoń na policję!”.

Pierwsze zgłoszenie zostało wysłane w poniedziałek. Policja, interweniując, przyjechała na miejsce, jednak było już za późno. Po długotrwałych poszukiwaniach nie odnaleziono nieodpowiedzialnego ojca.

To samo nagranie uczestnicy zdarzenia wysłali do stacji TVN, która postanowiła zbadać tę sprawę.

W środę ok. godz. 11 udało się zlokalizować mężczyznę, który całkowicie pijany wybrał się na kolejny spacer z dzieckiem. Przechadzka miała swój cel. W wózku znaleziono butelkę piwa, którą, jak można przypuszczać, mężczyzna właśnie zakupił i wracał z dzieckiem ze sklepu. Czuć było od niego alkohol. Reporterowi TVN udało się złapać mężczyznę na gorącym uczynku. Już przed południem chwiejnym krokiem wracał do domu. Po raz kolejny na miejsce wezwano policję.

Zamknął się w mieszkaniu
Zaraz po tym ojciec wraz z dzieckiem uciekł do mieszkania, zamknął drzwi i nie chciał nikogo wpuścić. Policjanci z osiedla długo dobijali się do drzwi mieszkania. Próbowali wejść również przez balkon, próbując podejmować negocjację z mężczyzną.

– Na miejsce wezwano żonę mężczyzny, która wpuściła funkcjonariuszy do środka. Dziecku nic nie zagrażało, ale okazało się, że 37-letni mężczyzna jest pijany. Policjanci sprawdzili jego stan trzeźwości. Badanie wykazało niemal 3 promile alkoholu w jego organizmie – informował komisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji. Opiekę nad dwuletnią dziewczynką przejęła matka. Sprawa została zgłoszona do sądu rodzinnego.

Ktoś wcześniej zwracał mu uwagę
Taka sytuacja musiała się powtarzać, skoro zataczającego się mężczyznę z dzieckiem złapano w odstępie dwóch dni. Dlaczego nikt nie reagował wcześniej? Rozmawiamy z sąsiadką, która przyznaje, że widziała tego mężczyznę. – Wie pani, jak to jest, każdy mógł zadzwonić po policję, ale każdy się boi. Nikt nie chce, aby odebrali im dziecko. Wiem, że ktoś wcześniej zwracał mu uwagę, ale zwykle na tym się kończyło – mówiła mieszkanka bloku.

Rozmawiamy z pracownikami firmy budowlanej, którzy remontują blok, w którym mieszka małżeństwo. – Nic nie widzieliśmy, nie zwracaliśmy uwagi na to, co się dzieje. Pracowaliśmy. Dopiero jak przyjechała policja i telewizja, to zaczęliśmy się przyglądać temu, co się dzieje – mówi jeden z pracowników budowy.

Czy usłyszy zarzuty?
Trwa proces wyjaśniania, czy nie doszło do zagrożenia życia i zdrowia dziecka – mówi Adam Szeląg oficer pasowy rzeszowskiej policji. – Na 90 proc. zostanie do naszej dyspozycji i będzie przesłuchiwany. Obecnie policjanci zbierają potrzebne informacje na ten temat – tłumaczy.

Agata Flak

Leave a Reply

Your email address will not be published.