Policjanci przepytywali zgwałconą na korytarzu

 - Funkcjonariusze mieli udać się na oględziny miejsca zdarzenia - mówi podinspektor Waldemar Mytkoś z Komendy Powiatowej Policji w Dębicy - Musieli dopytać przedtem o szczegóły. Liczył się czas, chodził o to, by dokonać oględzin miejsca jak najszybciej po zajściu, dlatego rozmowę przeprowadzono dyskretnie na korytarzu szpitala. Fot. Autor
– Funkcjonariusze mieli udać się na oględziny miejsca zdarzenia – mówi podinspektor Waldemar Mytkoś z Komendy Powiatowej Policji w Dębicy – Musieli dopytać przedtem o szczegóły. Liczył się czas, chodził o to, by dokonać oględzin miejsca jak najszybciej po zajściu, dlatego rozmowę przeprowadzono dyskretnie na korytarzu szpitala. Fot. Autor

DĘBICA. Policjanci na szpitalnym korytarzu dopytywali potencjalną ofiarę gwałtu o szczegóły zajścia.

Ranek 25 lipca. Korytarz Szpitala Powiatowego w Dębicy, dwóch policjantów rozmawia z kobietą czekającą w kolejce do ginekologa. Kobieta to 25-latka, która zgłosiła wcześniej, że został zgwałcona. Policjanci dopytywali kobietę o szczegóły zajścia w czasie, gdy czekała w kolejce do ginekologa.

O zajściu poinformował dębicki tygodnik “Obserwator Lokalny”, którego dziennikarka miała być świadkiem rozmowy policjantów z poszkodowaną. W artykule czytamy, że dziewczyna przy obecności postronnych osób była przesłuchiwana przez policjantów. – Absolutnie nie wyglądało to tak – mówi podinspektor Waldemar Mytkoś, zastępujący rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Dębicy. – Na korytarzu była tylko jedna postronna osoba, która znajdowała się co najmniej 15 metrów od miejsca, gdzie siedziała kobieta zgłaszająca gwałt.

Podinspektor Mytkoś przyznaje, że policjanci po cywilnemu rozpytywali na korytarzu kobietę, zastrzega jednak, że rozmowa odbywała się półszeptem. – Policjanci musieli uzyskać informacje, zanim udali się na miejsce zdarzenia – mówi podinspektor.

Kobieta, która zgłosiła gwałt, twierdzi, że wieczorem, 24 lipca, spotkała się z 38-latkiem, który zaczepił ją na ulicy i mówił, że jest samotny i chce porozmawiać. Zgodziła się udać z nim do mieszkania, gdzie, jak twierdzi, została uwięziona na całą noc i zgwałcona. Dębicka prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, jednak w tej chwili nie ujawnia szczegółów. Dowiedzieliśmy się tylko, że 38-latek został przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale nie usłyszał zarzutów. Natomiast prokuratura ma wątpliwości co do wiarygodności zeznań zgłaszającej gwałt.

Największe wątpliwości w sprawie budzi jednak sposób przeprowadzenia rozmowy z potencjalną ofiarą gwałtu. W artykule dziennikarka podaje, że rozmowa z pokrzywdzoną odbywała się na korytarzu, gdzie byli pacjenci oczekujący w kolejce. Policjanci twierdzą, że rozmowa odbyła się z dala od postronnych osób, a kiedy te pojawiły się, rozmowę przerwano.

***
Wersje dziennikarki i policjantów się różnią. Kto ma rację? Niezależnie jednak od tego, czy rozmowa była dyskretna, czy też nie, korytarz nie był najfortunniejszym miejscem do jej przeprowadzenia. 

Artur Getler

6 Responses to "Policjanci przepytywali zgwałconą na korytarzu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.