
RZESZÓW. Przy tęczowym moście spotkały się dwie grupy o przeciwnych poglądach: uczestnicy marszu równości oraz Młodzież Wszechpolska.
190 funkcjonariuszy policji dbało o bezpieczeństwo podczas sobotniego I Marszu Równości w Rzeszowie. Jednak doszło do zakłócania porządku, znieważenia policjanta i użycia siły wobec osób powiązanych z Młodzieżą Wszechpolską. Policja zatrzymała kontrmanifestantom transparent z napisem: „Miejsce pedała jest pod butem”.
– 20 osób było legitymowanych. Sporządzona została jedna notatka celem ukarania za zakłócanie porządku publicznego. Przyjętych było kilka zawiadomień o znieważenie osoby, to był temat dotyczący tego transparentu. Były też zawiadomienia o próbach zmuszenia funkcjonariusza do odstąpienia od czynności i znieważenie funkcjonariusza publicznego – podsumowuje nam mł. asp. Tomasz Drzał z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.
Przypomnijmy, że w sobotę po godz. 14 sprzed mostu Narutowicza wyruszył I Rzeszowski Marsz Równości. Godzinę wcześniej również przed mostem Narutowicza zebrali się działacze Młodzieży Wszechpolskiej w obronie „tradycyjnych wartości”. Wraz z osobami negującymi homoseksualizm odmawiali różaniec o odnowę moralną narodu polskiego.
Kontrmanifestanci kilka razy próbowali zablokować marsz, stąd doszło do interwencji funkcjonariuszy:
– Faktycznie w ciągu całego marszu były sytuacje, gdzie użyto środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej, pałki i gazu. Wynikało to z sytuacji – mówi mł. asp. Tomasz Drzał.
Zaprzeczają temu członkowie Młodzieży Wszechpolskiej: – Policja ewidentnie nadużyła swoich kompetencji. Użyła środków niewspółmiernych do sytuacji. Co najmniej przekręcają fakty. Po naszych publikacjach zaczynają tworzyć teorie, że 20 osób zostało wylegitymowanych i że byliśmy agresywni, co jest zdecydowanie nieprawdą – mówi Marcin Kowalski, szef Młodzieży Wszechpolskiej na Podkarpaciu.
Dwie antagonistyczne manifestacje obok siebie
Padają pytania, kto wydał pozwolenie na to, żeby w tym samym miejscu spotkały się dwie grupy o całkowicie innych poglądach. – Przemarsz nie był zgłoszony w jednym miejscu. Do konfrontacji doszło dlatego, że ci kontrmanifestacji chcieli zatrzymać marsz. Jak mieliśmy zgłoszenia tej głównej manifestacji, przemarszu to z tymi dodatkowymi kontrmanifestacjami miejscami się różniły. Tylko w trakcie tego przemarszu doszło do zetknięcia się tych osób, ale dosyć szybko – tłumaczy Drzał.
W przypadku, kiedy jest impreza masowa zgłoszona, to policja opiniuje tę imprezę, czy jest zgodna z przepisami. Natomiast jeśli są zgromadzenia, to do policji wpływa tylko zgłoszenie, a miasto wydaje zgodę. Łącznie ze wsparciem zabezpieczonych do marszu było 190 funkcjonariuszy policji. Uczestników marszu było ok. 1500, a kontrmanifestantów ok. 300 osób.
Blanka Szlachcińska



7 Responses to "Policjanci użyli siły i „aresztowali” baner"