
RZESZÓW. Policjanci narzekają na prokuratora. Prokuratura uważa, że musi studzić „gorące głowy” policjantów.
To był niebywały sukces zwłaszcza policjantów z Olsztyna, którzy rozpracowali grupę zajmująca się włamaniami do hurtowni papierosów i kradzieżami na ogromną skalę. Rzeszowscy policjanci przede wszystkim pomagali w realizacji całej akcji, ponieważ mundurowi z Olsztyna dostali informacje o planowanym skoku właśnie w stolicy Podkarpacia. Ogromny sukces budzi jednak niesmak wśród rzeszowskich policjantów, ponieważ prokurator zadecydował, że sześciu zatrzymanych wyszło z policyjnego aresztu na wolność.
– Taka robota traci sens, kiedy my zatrzymujemy złodziei na gorącym uczynku, a oni zostają wypuszczeni na wolność. Jest wiedza operacyjna, która mówi, że to nie pierwszy taki ich skok. Mówiąc krótko, oni z tego żyją. Chodzi o to, że ci goście wkrótce zrobią kolejne przestępstwo, czekając na wolności na wyrok sądu – mówi nam jeden z rzeszowskich policjantów.
Ta sama szóstka podejrzewana jest także o włamanie do hurtowni papierosów w październiku ubiegłego roku w Rzeszowie. Złodzieje wówczas ukradli towar za 1,3 mln zł. W poniedziałek zatrzymani zabrali towar za około 250 tys. zł. Byli znakomicie przygotowani. Sprawdzali miejsce włamania, działanie alarmu i czas reakcji ochrony. Łup wywozili skradzionym samochodem. Po kilkunastu kilometrach papierosy przepakowywali do wynajętych furgonetek. Podczas zatrzymania jeden z nich zaatakował policjanta nożem. Na szczęście policjantowi nic się nie stało. Za takie dokonania mężczyźni otrzymali jedynie dozory policyjne, choć sami byli przygotowani na co najmniej kilka miesięcy aresztu.
Stanowisko prokuratury
– Czasami prokurator musi chłodzić „gorące głowy” policjantów. Nie było dowodów na to, że ci mężczyźni brali udział w innych przestępstwach niż to kiedy zostali zatrzymani na gorącym uczynku. To nie policjanci tworzą akt oskarżenia tylko my, a jeśli nie ma dowodów, to nie można stworzyć takiego aktu oskarżenia. Prokurator uznał, że nie można zastosować aresztu wobec tych mężczyzn, bo areszt to nie kara, tylko środek zapobiegawczy i są określone przepisy mówiące kiedy można go zastosować – odpiera zarzuty Łukasz Harpula, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Nie grają w jednej drużynie
O tym, kiedy może nastąpić tymczasowe aresztowanie mówi kodeks postępowania karnego. Tym samym prokurator uznał, że w przypadku całej szóstki nie zachodzi obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonych. Prokurator prowadzący sprawę uznał także, że oskarżeni nie będą utrudniać śledztwa lub nakłaniać do składania fałszywych zeznań. Nie grozi im także duży wyrok. A możliwość popełnienia przez nich kolejnego włamania nie jest przesłanką do umieszczenia ich w areszcie. – Areszt można by zastosować, gdyby chodziło o zbrodnię, a nie w takim przypadku, jaki dotyczył tych mężczyzn – dodaje prokurator Harpula.
Co na to policjanci? – Policjant i prokurator powinni grać do jednej bramki. Niestety, tak nie jest. Prokurator patrzy na to czy po sporządzeniu aktu oskarżenia sprawa mu nie poleci z hukiem z sądu. My mamy inne priorytety. I z doświadczenia policyjnego mogę powiedzieć, że tych sześciu wpadnie jeszcze raz, bo tacy ludzie nie pójdą do uczciwej pracy. A my kolejny raz będziemy musieli harować jak woły, żeby ich zatrzymać.
ga



One Response to "Policjanci zatrzymują, prokurator wypuszcza"