
SĘDZISZÓW MŁP. Przełożeni naciskają na policjantów.
Z naszą redakcją skontaktowała się osoba, wszystko wskazuje, że policjant, który postanowił zrobić zdjęcia książki kontroli oraz książki rozliczeń służby. Co tam jest takiego ciekawego? Między innymi wyniki kontroli przeprowadzonej w komisariacie policji w Sędziszowie Małopolskim przez mł. insp. Józefa Kiełbasę, z-cę Komendanta Powiatowego Policji w Ropczycach oraz uwagi kierownictwa samego komisariatu do szeregowych policjantów. Uwagi te dotyczą tego, że funkcjonariusze zatrzymują m.in. kierowców , następnie ich kontrolują i na tym kończą działanie, a jeżeli już, to dają zaledwie pouczenia, a nie karzą mandatami.
– Jeśli nie ma nacisku na wyniki w policji, to jak można skomentować i odnieść się do tekstów napisanych w książce rozliczeń służby i w książce kontrolnej? – pyta osoba, która wysłała nam sfotografowane wyniki kontroli oraz poszczególne wpisy kierownictwa komisariatu z początku tego roku.
Wyniki kontroli są m.in. takie: “W dniu 10.02.2013 podczas rozliczania patrolu (w tym miejscu podane nazwiska policjantów) zwróciłem uwagę na dużą ilość (5 pouczeń), a brak innych rozstrzygnięć. Ponadto dokonałem przeglądnięcia książki rozliczeń za 10 dni lutego gdzie stwierdziłem 61 pouczeń, a tylko 17 MKK (mandaty karne kredytowane przyp. red.)”. Dalej można wyczytać: “W dniu 7/8.02 patrol dokonał 8 kontroli pojazdu i nie zastosował ani pouczeń ani MKK (patrolówka ma reagować na zauważone wykroczenia, a nie prowadzić kontroli pojazdów) – w dniu 03.02, 11 kontroli pojazdów – 3 pouczenia – co reszta?”.
Notatki służbowe z uzasadnieniem za pouczenia
Dalej mł. insp. Józef Kiełbasa pisze podsumowanie kontroli w sędziszowskim komisariacie i nieprawidłowości, jakie zauważył. Cytujemy jedną z owych nieprawidłowości: “zbyt duża ilość pouczeń – w przypadku zbyt dużej ilości zastosowania tych środków przez poszczególnych policjantów, mają pisać notatki służbowe z uzasadnieniem powodu takiego postępowania”.
Pod wynikami kontroli widać także pieczątkę i podpis komisarza Józefa Woźnego, z-cy komendanta kontrolowanego komisariatu. Dopisał on: “zapoznałem się z uwagami z kontroli i podjąłem kroki w celu wyeliminowania niedociągnięć”.
Jeśli popatrzeć do książki rozliczeń służby policjantów z Sędziszowa Młp. można wyczytać, że ich przełożeni narzekają m.in. na to, że za mało funkcjonariusze legitymują pieszych. Ale można znaleźć wpisy: “Zwracam uwagę st.sierż. (nazwisko policjanta) na zbyt dużą ilość pouczeń” i “Zwróciłem uwagę na zbyt duża ilość zastosowanych pouczeń”. W tych przypadkach pod adnotacjami widnieją m.in. pieczątki i podpisy komendanta komisariatu i jego wspomnianego wcześniej zastępcy.
Tylko od policjanta zależy czy nałoży mandat?
Co na to Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie? Otrzymaliśmy odpowiedź, że każdego dnia podczas odprawy do służby policjanci otrzymują informacje dotyczące charakterystyki miejsca pełnienia służby, np. liczby wypadków i ich przyczyn, liczby śmiertelnych ofiar i liczba innych zdarzeń na konkretnych odcinkach dróg. – Dzięki tym informacjom policjanci mają świadomość tego, z jakimi zagrożeniami mogą mieć do czynienia podczas służby w danym miejscu, co daje możliwość skutecznego przeciwdziałania tym zagrożeniom – informuje komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie.
– Każdy z policjantów jest też rozliczany z efektów swojej pracy, nie przez ilość, ale adekwatność nałożonych środków prawnych. Od funkcjonariuszy oczekuje się bowiem reakcji adekwatnej do zagrożenia i posiadanej wiedzy. Jednak w każdym przypadku decyzja co do rodzaju zastosowanego środka prawnego zależy tylko od policjanta. Statystyki nie są celem, a jedynie narzędziem, które jest pomocne w zobrazowaniu efektów pracy funkcjonariuszy. Ilość pouczeń i mandatów wystawianych przez policjantów nie jest kryterium otrzymywania nagród finansowych – dodaje komisarz Międlar.
MOIM ZDANIEM
Skoro ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby robić zdjęcia stron dokumentów dotyczących kontroli i rozliczeń służby oraz wysłał je do gazety, to oznacza, że pracujący na tym komisariacie policjanci już zwyczajnie nie wytrzymują śrubowania na siłę wyników dotyczących nakładania mandatów. Z dokumentów, jakie otrzymałem, trochę to wygląda tak, że jak już policjant kogoś zatrzyma, to ma działać w myśl zasady “dajcie mi człowieka, a znajdzie się na niego paragraf”. Policjant nie może pokazać ludzkiej twarzy, tylko ma być tym złym. Otwarcie więc zapytam, dlaczego funkcjonariusz nie może kogoś skontrolować i puścić wolno, skoro ten nic nie zrobił, a jeśli dokonał jakiegoś drobnego przewinienia, to poprzestać na pouczeniu? W sumie to nie winię nikogo z przełożonych z komisariatu, ani komendy w Ropczycach, bo oni mają także przełożonych, a ci jeszcze innych przełożonych i tak dalej, aż dotrze się do Komendy Głównej Policji.
A co do tłumaczenia Komendy Wojewódzkiej Policji, to tak się składa, że znam doskonale bolączki i problemy dotyczące instytucji zwanej policją. Dlatego też mogę śmiało napisać, że statystyki w policji są nie tylko celem, ale co więcej, traktuje się je jak jakieś bóstwo. A jak porozmawiać ze zwykłymi policjantami z patrolówki, czy drogówki, to mają oni diametralnie inne zdanie niż KWP w kwestii przyznawania nagród za mandaty i pouczenia.
Grzegorz Anton



21 Responses to "Policjanci zmuszani do karania"