
ORŁY. Funkcjonariusz z Torunia, który, według śledczych, brał udział w napadzie pod Przemyślem, może trafić nawet na 12 lat do więzienia.
Jak dowiedzieliśmy się od śledczych, Bartosz B. (33 l.) – policjant zatrzymany tydzień temu w związku z brutalnym napadem na dom w Orłach, znajdował się bezpośrednio w budynku razem z drugim bandytą. Tym samym brał on prawdopodobnie udział w katowaniu gospodarza domu. W sprawę napadu zamieszanych jest jeszcze dwóch mężczyzn. Wszyscy w wieku 25-41 lat.
Trójka podejrzanych o bandycki napad w grudniu 2011 roku, to znani policji toruńscy przestępcy. Czwarty ich kompan to 33-letni Bartosz B., dzielnicowy pracujący od roku na komisariacie policji Toruń – Rubinkowo. A właściwie już były dzielnicowy, bo po zatrzymaniu zniknął on z internetowej strony toruńskiej policji, gdzie są podane numery kontaktowe do dzielnicowych. Zatrzymany funkcjonariusz wcześniej także pełnił służbę w Komendzie Miejskiej Policji w Toruniu, tyle że na innym stanowisku. A w sumie w policji przepracował 11 lat. Zarówno on, jak i dwóch jego kompanów trafił na trzy miesiące do aresztu tymczasowego, natomiast czwarty z nich otrzymał dozór policyjny. Jak dowiedzieliśmy się w toruńskiej komendzie policji, funkcjonariusz został w związku z całą sprawą zawieszony, a jeśli zapadnie wyrok skazujący, zostanie usunięty z szeregów policji.
Gospodarz domu wyskoczył z poddasza
Z całej czwórki bezpośrednio w domu pojawić się miało dwóch napastników ubranych w policyjne kamizelki. Z ustaleń śledczych wynika, że wśród tej dwójki był właśnie wspomniany wcześniej policjant. Dwaj napastnicy skrępowali taśmą przebywającą w domu 24-letnią kobietę. Na szczęście nic nie zrobili jej 2,5-rocznemu dziecku. Bandyci spokojnie czekali na gospodarza budynku ponad godzinę. Gdy przyjechał do domu, zaczęli go bić, ale mężczyzna zdołał im uciec, wyskakując na zewnątrz z poddasza domu.
– Ofiara miała wiele obrażeń, ale nie były one poważne – tłumaczy Marek Ochyra, szef przemyskiej prokuratury rejonowej. Dlatego też napastnicy po przesłuchaniu w przemyskiej prokuraturze usłyszeli zarzut spowodowania rozboju, ale już z naruszeniem czynności narządu ciała trwającymi nie dłużej niż 7 dni. W sumie z domu zginęło około 20 tys. zł oraz dokumenty i kluczyki do stojących przed domem samochodów.
Do zatrzymania podejrzanych doszło niedawno, kiedy podczas innej sprawy wpadł bandyta powiązany z napadem pod Przemyślem w 2011 roku. Jeden z policyjnych systemów porównał ślady z tymi, które zabezpieczyli funkcjonariusze w Orłach. Mężczyzna przyznał się do winy, a tydzień temu dokonano trzech kolejnych zatrzymań, w tym i policjanta.
Grzegorz Anton


