Policjant z zarzutami spowodowania śmiertelnego wypadku

Ustrzyki Dolne, ul. 29 Listopada. Kilkanaście minut po wypadku, w którym zginął 16-letni motorowerzysta. Fot. KPP Ustrzyki Dolne
Ustrzyki Dolne, ul. 29 Listopada. Kilkanaście minut po wypadku, w którym zginął 16-letni motorowerzysta. Fot. KPP Ustrzyki Dolne

USTRZYKI DOLNE. Dotychczas śledztwo było prowadzone w sprawie. Po kilkunastu miesiącach sytuacja się zmieniła.

Wciąż jest wiele niejasności w sprawie wypadku drogowego, do jakiego doszło w Ustrzykach Dolnych, kiedy radiowóz pędzący w pościgu za kierowcą auta potrącił 16-letniego motorowerzystę. Chłopak zmarł, a po kilkunastu miesiącach badania sprawy przez sanocką prokuraturę zarzuty usłyszał 37-letni policjant, który wówczas kierował radiowozem. Zarzut dotyczy nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

– Czekamy jeszcze na uzupełnienie opinii biegłego w tej sprawie, po jej otrzymaniu powstanie akt oskarżenia – mówi Izabela Jurkowska-Hanus, szefowa Prokuratury Rejonowej w Sanoku.

Do wypadku doszło 24 maja 2012 roku o godzinie 23.10. Wówczas ulicą 29 Listopada 37-letni funkcjonariusz Ogniwa Patrolowo – Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych jechał razem z policjantką służbowym fiatem ducato. W pewnym momencie zauważyli przekraczającego przepisy kierowcę volkswagena golfa. Ruszyli więc za nim. Oficjalna wersja policji wówczas brzmiała tak: „Golf wyprzedzał motorower przejeżdżając podwójną linię ciągłą. Funkcjonariusz uruchomił sygnały uprzywilejowania, zjechał na lewy pas, by wyprzedzić motorower i volkswagena. Kiedy policyjny fiat wyprzedzał motorower, kierujący nim nagle skręcił w lewo. Policjant próbował skierować radiowóz maksymalnie w lewo, jednak nie udało się uniknąć zderzenia”. Kierowca motoroweru przeleciał kilkadziesiąt metrów i zmarł, jego wówczas 15-letni kolega – pasażer doznał złamania obojczyka i ręki.

Nie chcą skreślać policjanta
Oficjalnie nic w prokuraturze nie można się dowiedzieć, bo supertajne jest nawet to, z jakiego ośrodka biegły bada wypadek. Nie wiadomo więc, na jakiej podstawie sanocka prokuratura postawiła zarzuty policjantowi. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jedną z przyczyn postawienia zarzutów mogą być zeznania świadków, które różniły się od tych, które przedstawiali funkcjonariusze. – Nie udzielamy żadnych informacji o tym śledztwie – ucina krótko prokurator Jurkowska-Hanus.

Co się dzieje aktualnie z 37-letnim funkcjonariuszem? Pomimo prokuratorskich zarzutów nie został on zawieszony. – Jest to przestępstwo nieumyślne, dlatego nie musieliśmy zawieszać policjanta. Nie chcemy go skreślać, bo wypadek drogowy może zdarzyć się każdemu, a poza tym policjant ma na razie zarzuty. Poczekajmy na wyrok sądu – mówi komisarz Paweł Międlar, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Policji.

Dowiadujemy się jednak, że nawet po wyroku skazującym policjant także prawdopodobnie nie straci pracy. A wszystko dlatego, że Ustawa o Policji mówi jasno, że funkcjonariusza zwalnia się ze służby, gdy zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego. Zresztą sami policjanci przyznają, że są pojedyncze przypadki, gdy w ich szeregach służą funkcjonariusze skazani za nieumyślne przestępstwa. – Każdy przypadek należy jednak rozpatrzyć indywidualnie – dodaje komisarz Międlar.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.