
LUBACZÓW. Mężczyzna wybrał w banku kilkadziesiąt tysięcy złotych na łapówkę, ale w ostatniej chwili udało mu się skontaktować z synową, którą chciał ratować.
O kolejnych próbach wyłudzeń metodą na policjanta słychać ostatnio w całym kraju. Mimo to nadal nie brak naiwnych, którzy dają się na nią nabrać. 3 października mieszkaniec Lubaczowa odebrał telefon od nieznanego mu człowieka. Ten poinformował go, że jego synowa spowodowała wypadek drogowy, a on jest policjantem, który może pomóc w zatuszowaniu całej sprawy za 75 tys. zł.
Fałszywy policjant podkreślił, że sprawa jest poważna, a po pieniądze zgłosi się… kurier z prokuratury. Zdenerwowany teść postanowił ratować synową i już podjął żądaną kwotę rzekomej „łapówki” z banku, gdy udało mu się skontaktować z synem i synową. Okazało się, że ta ostatnia nie spowodowała żadnego wypadku. Wówczas dopiero lubaczowianin zdecydował się zawiadomić o wszystkim prawdziwych policjantów. Oszusta nie udało się jednak znaleźć.
To nie jedyny przypadek
Okazuje się, że w poniedziałek także dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Mielcu odebrał sześć zgłoszeń o usiłowaniu oszustwa. Nieznani rozmówcy próbowali wyłudzić pieniądze od mieszkańców Mielca, podając się za członka rodziny, który potrzebuje pilnie gotówki. W rozmowie telefonicznej brał również udział mężczyzna, który podawał się za policjanta.
– Stąd nasz apel – zachowujmy daleko idącą ostrożność w kontaktach z nieznajomymi, którzy przychodzą do nas, bądź telefonują, podając się za członków rodziny lub znajomych, albo policjantów czy innych funkcjonariuszy publicznych – wzywa do rozwagi komisarz Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie.
ga, emka


