Policjantka z zarzutami za pobicie

Małgorzata Jabłońska twierdzi, że biło ją czworo policjantów, zrywali z niej ubranie i bieliznę. Śledztwo wobec trzech funkcjonariuszy umorzono. Prokuratorzy nie znaleźli dowodów ich winy. Oskarżona zostanie więc tylko Ewelina B. Fot. Archiwum

JAROSŁAW, PRZEMYŚL. Trzy lata więzienia grożą funkcjonariuszce.

Przekroczenie uprawnień i użycie środków przymusu nieadekwatnych do sytuacji. Taki zarzut usłyszała Ewelina B., policjantka z jarosławskiej komendy. Jeszcze w tym roku ma zostać skierowany do sądu akt oskarżenia przygotowany przez Prokuratur Rejonową  Przemyślu, która wyjaśniała sprawę skargi Małgorzaty Jabłońskej na działanie policji.

Dramat Małgorzaty (37 l.) i Jarosława (35 l.) Jabłońskich opisaliśmy pierwsi. Wszystko zaczęło się nad ranem w niedzielę, 13 września 2010 r. Małżonkowie skrajem jezdni wracali z towarzyskiego spotkania w restauracji Asticus. Podjechał do nich radiowóz, chwilę później pojawił się drugi i skuci kajdankami małżonkowie zostali przewiezieni do komendy. Tam zatrzymanym kazano dmuchać w alkomat.

– Odmówiłam – przyznaje pani Małgorzata. – Niby dlaczego miałam dmuchać? Nic złego nie zrobiłam i nie rozumiem powodu zatrzymania nas i zawiezienia na komendę. Wtedy taka czarna policjantka doskoczyła do mnie i z całej siły uderzyła mnie w twarz. “Dmuchaj ku.wo” krzyknęła. Zapytałam, co to za agresywna władza. “Ja Ci pokażę władzę ty ku.wo” wrzasnęła i zadała kolejny cios.

– Nad Gosią pastwiło się kilku policjantów – dodaje Jarosław Jabłoński. – Najgorszy była taki “Biały”. Krótko ostrzyżony blondyn. No i ta czarna. Chodziła po korytarzu jak bokser w ringu, poprawiała rękawiczki.

Długie śledztwo

Państwo Jabłońscy zostali wypuszczeni z aresztu w niedzielę wieczorem.

– Od razu zawiozłem żonę na pogotowie – mówi pan Jarosław. – Była strasznie zmasakrowana. Miała pełno guzów na głowie, rozbitą twarz i zawroty głowy. Lekarz zdecydował, że trzeba ją umieścić w szpitalu i zrobić tomografię.

W poniedziałek Jarosław Jabłoński złożył skargę. Sprawa trafiła do przemyskiej prokuratury. Przesłuchano wielu świadków, powołano biegłych.

Specjaliści od genetyki stwierdzili, że na rękawiczkach policjantki, która w relacji Małgorzaty Jabłońskiej biła ją w tych właśnie rękawiczkach są na nich ślady DNA należące do pobitej kobiety. Lekarz, który badał Małgorzatę Jabłońską orzekł, że część z jej 14 obrażeń mogła powstać w wyniku upadku, ale reszta jest dziełem osób trzecich – policjantów, którzy przesłuchiwali kobietę.

Policjantka złożyła obszerne wyjaśnienia, lecz do winy się nie przyznaje. Została zawieszona w czynnościach służbowych. Pobiera połowę pensji i odebrano jej broń i legitymację. Stanie przed sądem na początku przyszłego roku. Grozi jej kra do trzech lat więzienia.

Stanisław Krok

6 Responses to "Policjantka z zarzutami za pobicie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.