
Każdy z czasów szkolnych na pewno pamięta, że niektórym zdarzało się pisząc pracę, czy odpowiadając na pytanie pisać czy mówić nie na temat. Zaszczytu to takiemu uczniowi nie przynosiło, a i reszta klasa śmiała się z niego, gdy ów fakt został obnażony. Okazuje się jednak, że niektórym chyba tak z czasów szkolnych zostało, że jak się w temacie nie jest przygotowanym, albo odpowiedź byłaby niewygodna, to się mówi całkiem od rzeczy, byle mówić. Tę „umiejętność” do perfekcji opanowali politycy PiS, bo gdy się ich o coś pyta zwykle odpowiadają, że „to wina opozycji”, „oni więcej kradli” lub – gdy już wyjścia nie ma – „nie widziałem, nie słyszałem, nie znam tej sprawy”. Taka „retoryka” do niektórych
– kompletnie ogłupionych przez władzę – trafia, ale większość Polaków, widząc takie nieudolne próby zrobienia z nich przez polityków PiS – z przeproszeniem – idiotów, irytuje się na nich, albo zwija się ze śmiechu.
Ostatnio taki popis dał Artur Soboń (PiS), wiceminister aktywów państwowych, który gościł w „Faktach po faktach” TVN24. Mowa była m.in. o głośnej sprawie Tomasza Greniucha. Prowadzący Piotr Kraśko zapytał ministra Sobonia cóż on na to, że pełniący obowiązki szefa wrocławskiego oddziału IPN ma nazistowskie ciągotki. Minister Soboń nabrał powietrza i wygłosił – chyba wcześniej przygotowaną – kwestię informując, że po stronie opozycji są także osoby z różną przeszłością i im się wybacza. Widocznie pan minister Soboń nie wie, że dziennikarze są przygotowani na sytuacje, gdy ktoś mówi nie na temat i unika odpowiedzi. Piotr Kraśko oczywiście „nie odpuścił” i zapytał których to działaczy opozycji ma na myśli i przypomniał panu ministrowi, że T. Greniuch nie tylko w młodości chętnie „heilował” i uwieczniał to na zdjęciach, ale także w swej książce „Droga nacjonalisty” gloryfikuje i powołuje się na „złote myśli” Léona Degrelle’a, belgijskiego fanatycznego katolika i nazisty, oficera SS, skazanego zaocznie na karę śmierci za kolaborację z Hitlerem. – Co pan na to? – zapytał Kraśko Sobonia, a Soboń swoje – że po stronie opozycji także są ludzie z różną przeszłością i im się wybacza. Piotr Kraśko – co było do przewidzenia – nie dał się zbić z pantałyku i zauważył, że nie tylko po stronie opozycji są takie osoby. – Na przykład pan marszałek Terlecki miał bardzo burzliwą i kolorową młodość – zauważył Kraśko. – Nie porównujmy jednak bycia hipisem do gloryfikowania nazizmu. Kolejny raz pytam pana, kto z opozycji powoływał się na oficera SS w swoich pracach, czy wypowiedziach?- drążył dziennikarz TVN.
Wiceminister Soboń wyraźnie stracił zapał do rozmowy, bo jakoś nie umiał sobie tych polityków opozycji gloryfikujących nazistów przypomnieć, wspomniał więc skromnie i wyraźnie zawstydzony, że dzieła Greniucha nie zna, to i nie wie co tam napisał i o kim, ale: – Po stronie opozycji też są osoby o różnej przeszłości i im się wybacza – wygłosił po raz kolejny wiceminister aktywów państwowych, jakby miał to nagrane. Kraśko zdawał się być już tą żenującą sytuacją rozbawiony i nic dziwnego, ale nie ustawał w próbach ustalenia, kogóż to tak konkretnie na myśli ma minister Soboń. – Panie ministrze, chyba już piąty raz pan to powtarza, a ja piąty raz pytam: kto z opozycji wychwala nazistę i oficera SS? To nie jest trudne pytanie – usiłował pomóc jakoś Soboniowi prowadzący. Minister Soboń jednak zaciął się w sobie i nic nie odpowiedział, co Piotr Kraśko skwitował zwyczajnym „aha”. A przecież Artur Soboń tak się starał wmówić widzom TVN24, że w pozycji roi się wręcz od miłośników nazistów, oficerów SS i kolaborantów.
To, jak minister Soboń sam się zapędził w kozi róg i potem wił jak piskorz, nieudolnie starając się z tego jakoś wybrnąć, było żałosne, ale i śmieszne. Śmiać się jednak nie ma z czego, bo nie o jednego Artura Sobonia chodzi. Tak „odpowiada” na pytania niezależnych dziennikarzy 90 proc. polityków PiS i to nie tylko szczebla centralnego, ale i tych lokalnych. Wygląda na to, że mają Polaków po prostu za idiotów i nawet się z tym nie kryją.
Redaktor Monika Kamińska



19 Responses to "Politycy PiS mają Polaków za idiotów?"