Politycy u psychiatry

Dlaczego system obsługujący sieć fotoradarów zapomniał o politykach? Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

KONTROWERSJE. Czy przymus przechodzenia badań psychologicznych i psychiatrycznych zmieniłby coś w polskiej polityce?

Ze strony jednego z posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego padła propozycja, żeby wszystkich kandydatów na posłów i senatorów objąć obowiązkowymi badaniami psychologicznymi lub psychiatrycznymi. Czy Polakom taki pomysł się spodoba?

Poseł ludowców Paweł Bejda z okręgu sieradzkiego nie doprecyzował jeszcze, na jakim szczeblu badania miałyby być robione. Czy będą one dotyczyły kandydatów, czy już polityków, którzy zasiądą w Sejmie i Senacie. Trzeba by było również wraz ze specjalistami stworzyć listę zaburzeń, która dyskwalifikowałaby osobę z możliwości pełnienia funkcji posła czy senatora. PSL ma zaproponować poprawkę dotycząca badań psychologicznych dla polityków, jeśli Prawo i Sprawiedliwość zgłosi projekt zmian w ordynacji wyborczej do samorządów. Działacze Polskiego Stronnictwa Ludowego nie ukrywają, że są przeciwko wprowadzeniu dwukadencyjności wójtów, prezydentów i burmistrzów.

Pomysł badania polityków przez specjalistów psychiatrów zdaje się być kontrowersyjny i wywołuje dyskusję na forach internetowych. Padają najróżniejsze opinie: „w końcu takie badania wyeliminują polityków niespełna rozumu”, „to nic i tak nie da, bo dojdzie do kupowania pozytywnych opinii”, „może od razu człowieka po skończeniu 18. roku życia wysłać na takie badania – to totalna przesada”.

Czy posłowie i senatorowie powinni przechodzić badania psychologiczne i psychiatryczne?
NIE
kontrowersje lenartdr Zbigniew Lenart, adiunkt w Zakładzie Kulturoznawstwa Instytutu Historii UR:
Nie stawiajmy bardzo ważnych kwestii na skraju absurdu. To stawałoby się mało poważne. To, że ktoś może reagować bardzo emocjonalnie, spontanicznie, to wcale nie oznacza, że jest niezrównoważony. Natomiast na pewno jakaś wstępna selekcja kandydatów, którzy mają pojawić się na listach wyborczych, powinna być. Przydałoby się tę sprawę załatwić w sposób ustawowy. Może to być jakaś instytucja przedwyborów w komitetach wyborczych czy też partiach. Przedwyborów, a nie prawyborów. Można również zobowiązać komitety do rzeczywistej analizy biografii kandydatów. Dobrze byłoby, żeby za kandydatem stał niekwestionowany obiektywnie dorobek życiowy, zawodowy tych ludzi, żeby to nie byli ludzie świetni, ale znikąd, za którymi nie wiadomo kto stoi, co stoi, a właściwie czyje pieniądze.

TAK
kontrowersje prendeckidr Krzysztof Prendecki, socjolog:
Badania dokonane przez naukowców w Instytucie Karolinska (Uniwersytet Medyczny w Solnie) w Szwecji dowodzą, że istnieje ścisły związek występowania zaburzeń psychicznych wśród osób wykonujących zawody wymagające kreatywności: malarzy, fotografów, pisarzy i naukowców. Do tej grupy nie zaliczono co prawda polityków, ale przecież i oni muszą często wbrew sobie co innego mówić, a co innego robić, kreatywnie dopasowywać przekazy dnia do złośliwych pytań dziennikarzy, mądrze migać się od obietnic wyborczych, wić się sprawnie niczym piskorz, byle tylko uzasadniać najgłupsze pomysły swoich kolegów i koleżanek. To wymaga wielkiego wysiłku psychicznego. Wszyscy powinni zostać odpowiednio przebadani przez specjalistów. Skoro badaniom psychotechnicznymi są poddawani kierowcy ciężarówek, to dlaczego nie politycy, którzy też bardzo często decydują o życiu ludzkim, choćby w kwestiach; in vitro, aborcji, kary śmierci, eutanazji czy pigułek dzień „po”?

Blanka Szlachcińska

13 Responses to "Politycy u psychiatry"

Leave a Reply

Your email address will not be published.