Polowanie na nauczyciela

Według danych ZNP, tylko w ubiegłym roku z zawodu odeszło 10 tysięcy belfrów. Fot. Archiwum

Z danych przedstawianych przez ZNP wynika, że w roku szkolnym 2021/2022 może zabraknąć 176 belfrów. Z kolei na stronie Podkarpackiego Kuratorium Oświaty widnieje 312 ofert pracy. Potrzeba fizyków, chemików, biologów, matematyków, anglistów,
a także specjalistów do praktycznej nauki zawodu. Do uzupełniania są nawet całe etaty. Dyrektorzy na różne sposoby „łatają” dziury kadrowe przed 1 września, ale też już myślą o przyszłości. – Za rok czy dwa starsi nauczyciele przedmiotów zawodowych odejdą na emeryturę. To nas przeraża, bo staniemy przed dużym problemem – słyszymy.

W Szkole Podstawowej w Ostrowach Tuszowskich (pow. kolbuszowski) poszukiwano pedagogów m.in. do: plastyki, muzyki, przyrody, biologii, chemii, czy historii. Tuż przed pierwszym dzwonkiem zespół został skompletowany. – Mogę spokojnie odetchnąć, bo dziś znalazłam ostatniego nauczyciela – cieszy się Danuta Gacek, dyrektor szkoły. Wśród nich są tacy, którzy jeszcze kończą studia podyplomowe. Zauważa, że najtrudniej było z prowadzącym fizykę oraz technikę. – Nie wpłynęła do nas żadna oferta, dlatego musiałam wziąć nauczyciela z innej szkoły. Tylko ten jeden pracownik będzie łączył etaty. Cieszę się z tego, ponieważ zależało mi na tym, żeby byli tacy, którzy skupią się na mojej szkole, a nie będą do niej wbiegali i wybiegali – zaznacza dyrektorka.

Wysyp ofert pracy

Już kilka tygodni temu informowaliśmy o wynikach ankiety Związku Nauczycielstwa Polskiego przeprowadzonej w 83 proc. placówek oświatowych w regionie. Wnioski, jakie się nasuwały, były jasne – nauczyciele uciekają. – Jeżeli na 501 nauczycieli, którzy otrzymali wypowiedzenie stosunku pracy przez pracodawcę lub sami złożyli wypowiedzenie, na emeryturę przechodzi 313, a na świadczenia kompensacyjne 61, to jest to ogromna liczba w stosunku do poprzedniego roku – komentował Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. – Ale to nie wszystko, bo ok. 80 pracowników nabędzie uprawnienia emerytalne po 1 września i odejdzie w trakcie roku szkolnego – za porozumieniem stron – zwracał uwagę.
Na własne życzenie szkoły opuściły już 183 osoby. Na emerytury przeszło 120, a świadczenia kompensacyjne – 24. Pozostali nie mogli liczyć na żadne wsparcie finansowe, a jednak z jakichś powodów zrezygnowali. – Uciekają i szukają pracy w innym zawodzie – kwituje Stanisław Kłak. Z danych przedstawianych przez ZNP wynika, że w roku szkolnym 2021/2022 może zabraknąć 176 belfrów.: 96 w podstawówkach i 79 w szkołach średnich.
Na stronie Podkarpackiego Kuratorium Oświaty widnieje 312 ofert pracy – od specjalistów z logopedii, surdopedagogiki, oligofrenopedagogiki, przez nauczycieli przedmiotów zawodowych w technikach i szkołach branżowych, aż po przedmioty ogólne. Dyrektorzy polują na: fizyków, chemików, biologów, matematyków, anglistów, a nawet polonistów. To już nie tylko pojedyncze godziny, ale również całe etaty.

Nauczyciel zawodu poszukiwany

Tak jak w przypadku technikum w Sanoku, gdzie szukano informatyka, który wziąłby 24 godziny. – Udało nam się kogoś znaleźć, ale wspomagamy się pracownikami z innych szkół. Zatrudniliśmy dwóch informatyków – po pół etatu – informuje Jowita Nazarkiewicz, dyrektor Zespołu Szkół nr 2 im. Grzegorza z Sanoka.
Dyrektor Zespołu Szkół nr 2 w Sanoku przyznaje, że martwi się doniesieniami z kraju, które mówią o porzucaniu przez belfrów szkoły, ale na razie nie dotyczy to jej placówki. – Nasze potrzeby kadrowe wynikają raczej z tego, że rozwijamy się jako szkoła, mamy jeden oddział więcej. Poza tym przybywa godzin, od kiedy technika stały się 5-letnie – tłumaczy dyr. Jowita Nazarkiewicz.
Dziś wszystkie wakaty są zapełnione, jednak dyrektorka przyznaje, że w przypadku przedmiotów ścisłych łatwo nie było. Miała spory kłopot z matematykiem, a także nauczycielem przedmiotów zawodowych. – Przyznam szczerze, że musieliśmy uruchomić kontakty w zaprzyjaźnionych firmach, żeby w ogóle znaleźć specjalistę z automatyki i elektroniki – zauważa Jowita Nazarkiewicz. – Mam taką teorię, że młodzi ludzie, którzy są dobrzy z przedmiotów ścisłych, niekoniecznie idą na studia nauczycielskie. Wybierają inną ścieżkę kariery i trafiają do firm, gdzie zarobki są o wiele lepsze, a możliwości rozwoju dużo bardziej perspektywiczne – zauważa.
W podobnym tonie wypowiada się Halina Samko, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych im. T. Kościuszki w Leżajsku. – Od co najmniej 5 lat nie wpłynęło do nas ani jedno podanie od osoby, która skończyłaby studia techniczne i chciała podjąć pracę w szkole. Dziś absolwent politechniki znajdzie zatrudnienie w swojej branży za zupełnie inną stawkę. Nauczyciel musi przejść drogę awansu zawodowego i dopiero po 10 latach dochodzi do podobnej kwoty – nie ma złudzeń dyrektorka.
Nic więc dziwnego, że największy ból głowy miała właśnie z przedmiotami zawodowymi. – W naszej szkole z nauczycielami przedmiotów ogólnokształcących nie było większych problemów, ale przedmiotów zawodowych – już tak. Poszukiwałam nauczyciela obsługi obrabiarek numerycznych. Na szczęście sobie poradziłam. Nauczyciele z innych szkół zgodzili się podjąć u mnie 7 czy 8 godzin – mówi Halina Samko.
Skąd braki kadrowe? – Mamy podwójny rocznik – klasy po gimnazjum i po szkole podstawowej. Ci uczniowie są już w 3. klasie, gdzie doszło mnóstwo przedmiotów zawodowych – zauważa dyrektorka leżajskiego technikum. Jednocześnie myśli o przyszłości.
– Na razie starsi nauczyciele przedmiotów zawodowych nie odchodzą na emeryturę, ale za rok czy dwa przyjdzie taki moment. To nas przeraża, bo staniemy przed dużym problemem – podkreśla.
Jak przyznają dyrektorki szkół średnich, u belfrów z długoletnim doświadczeniem da się zaobserwować wypalenie, a pandemia nie poprawiła nastrojów.

Wioletta Kruk

7 Responses to "Polowanie na nauczyciela"

Leave a Reply

Your email address will not be published.