Położne z Pro Familii nie chcą uczestniczyć w aborcji

- To są emocje nie do opisania - mówi ze łzami w oczach o asystowaniu przy aborcji położna Agata Rejman. Fot. Paweł Bialic
– To są emocje nie do opisania – mówi ze łzami w oczach o asystowaniu przy aborcji położna Agata Rejman. Fot. Paweł Bialic

RZESZÓW. – Taka decyzja zawsze jest podejmowana przez matkę – zapewniają doktorzy.

– Nie mogę normalnie funkcjonować, nie śpię po nocach – mówi pani Agata Rejman, położna w rzeszowskim szpitalu Pro Familia, która asystowała przy jednym tylko zabiegu aborcji. Po nim zadecydowała, że już więcej tego nie zrobi, co gwarantuje jej tzw. klauzula sumienia, ale boi się, że straci przez to pracę. Mówi, że taką samą postawę przyjęła większość jej koleżanek z pracy.

– Nie jest to zgodne z naszymi sumieniami i poglądami, więc poinformowałyśmy dyrekcję o naszym sprzeciwie – tłumaczyła w środę, 15 stycznia, na konferencji prasowej zorganizowanej przez senatora Kazimierza Jaworskiego (Polska Razem). W imieniu położnych Rejman wyraziła również obawę przed utratą pracy. – Jedne się obawiają mniej, inne bardziej – mówiła.

Dziennikarzom wyznała, że podczas asystowania przy aborcji „widziała swoje dzieci”. – To są emocje nie do opisania – mówiła ze łzami w oczach położna. Aborcję nazwała wprost „zabijaniem dzieci”. Przyznała, że asystowałaby znowu przy przerwaniu ciąży tylko w przypadku, jeśli miałoby to na celu uratowanie życia matki: – Nie mogłabym odmówić, ponieważ byłoby to ratowanie życia.

Dyrekcja szpitala poinformowała nas, że jak na razie żadna z położnych nie odmówiła asystowania i zapewnia, że nie mają się czego bać. – Nie będzie konsekwencji, bo jest zagwarantowana prawnie klauzula sumienia – mówi lek. med. Janusz Kidacki, Dyrektor ds. medycznych w Pro-Familii. Na pytania o aborcję w szpitalu odpowiada niechętnie. – Taka decyzja zawsze jest podejmowana przez matkę. U nas przeprowadzono 3 takie zabiegi. W 2 przypadkach płód nie miał mózgu, a w 1 była ciężka wada serca, uniemożliwiająca życie – tłumaczy.

Oburzony na Pro Familię jest senator Jaworski. – Jak można zabijanie dziecka nazywać pomocą? – pyta i zapowiada, że będzie się starał wpłynąć na dyrekcję szpitala, by szpital zaprzestał wykonywania aborcji. Zdaniem Jaworskiego, położne są zmuszone do asystowania przy aborcjach stosunkiem pracy. – Złe prawo powoduje łamanie sumień, a decyzje o tym zapadają w Sejmie na ul. Wiejskiej – tłumaczy.

Obecnie aborcja w Polsce jest możliwe w 3 przypadkach: jeśli ciąża jest następstwem gwałtu, jeśli ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety oraz gdy stwierdzone zostaną ciężkie i nieodwracalne upośledzenia płodu.

Arkadiusz Rogowski

40 Responses to "Położne z Pro Familii nie chcą uczestniczyć w aborcji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.