
Nauczyciele w Polsce należą do najgorzej wynagradzanych w Europie i zarabiają około połowy tego, co ich koledzy w unijnych krajach. W „szczytowej fazie kariery” mogą liczyć rocznie na 32 071 dolarów. To trzecia… najniższa pensja w zestawieniu. Mniej otrzymują tylko belfrzy na Węgrzech oraz Słowacji. To wnioski z najnowszej edycji raportu „Education at a Glance” przygotowanego przez ekspertów Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju zrzeszającej 35 wysoko rozwiniętych krajów świata.
Raport porównuje system kształcenia w kilkudziesięciu krajach świata. Analizowane są m.in. funkcjonowanie poszczególnych systemów edukacji, wydatki państw na oświatę, wynagrodzenia nauczycieli, czy ich warunki pracy. Eksperci OECD przeliczyli wynagrodzenia w oświacie na dolary, uwzględniając siłę nabywczą pieniądza w każdym z tych krajów. Zarobki belfrów w naszym kraju są – delikatnie mówiąc – nie za wysokie, zwłaszcza jeśli porówna się je z tymi w innych państwach.
Co mówią fakty?
Raport przedstawia sytuację finansową pedagogów na różnych etapach kariery. Co mówią fakty? Początkujący nauczyciele w szkołach podstawowych mogą liczyć rocznie średnio na 34 942 dolary w krajach OECD i 35 220 dolarów w UE. Polacy w tym rankingu plasują się na trzecim miejscu… od końca. Zarabiają 18 890 dolarów. Gorzej jest tylko na Węgrzech i Łotwie.
Idźmy dalej. Po 10 latach pracy belfer z Rzeszowa czy Krakowa otrzymuje ok. 58 proc. średniego wynagrodzenia nauczycieli w Unii Europejskiej (i 56 proc. w krajach OECD). Dokładnie 25 210 dolarów. Mniej otrzymują jedynie ich koledzy po fachu na Węgrzech (18 519 dolarów), Słowacji (18 838 dolarów) i w Grecji (25 105 dolarów).
Jak się okazuje, w tzw. szczytowej fazie kariery, gdy pracownik zarabia najwięcej, rozbieżności w porównaniu z europejskimi nauczycielami rosną. Polski pedagog z roczną pensją rzędu 32 071 dolarów nadal zajmuje miejsce na niechlubnym podium. Jego zarobki dają mu trzeci wynik od końca. I znowu – na niższe wynagrodzenie może narzekać jedynie uczący w szkole Węgier (28 122 dolary) oraz Słowak (21 583 dolary). A ile zarabiają w Europie? Średnia unijna wynosi 58 530 dolarów, zaś OECD – 58 072 dolary.
Belfrów „szary koniec” nie dziwi
Wnioski, jakie płyną z dokumentu, dla polskich nauczycieli nie są niespodzianką. – Jesteśmy na szarym końcu. Jeżeli nie ma środków na podwyżki, to takie mamy płace. Polscy nauczyciele są jednymi z najgorzej opłacanych. Niedługo będą otrzymywać wynagrodzenia w wysokości tych, jakie mają pracownicy administracji oraz obsługi. Nie mówiąc o tym, że sami sobie sfinansują rzekomą podwyżkę – komentuje Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu.
– Wszystko zależy od Ministerstwa Edukacji i Nauki, rządu oraz zabezpieczenia środków finansowych na podwyżki czy wyższą subwencję – dodaje.
Rozmowy z przedstawicielami resortu edukacji do tej pory nie przyniosły kompromisu. Obecna oferta ministra, która wiązałaby się m.in. ze zwiększeniem pensum, nie zadowala związkowców. W ubiegłą sobotę w Warszawie dali wyraz swojemu niezadowoleniu. Co dalej? – 18 października mamy prezydium i rozstrzygniemy, co robić – oświadcza Stanisław Kłak.
– Wszystko zależy od tego, jaką decyzję podejmą wszystkie trzy centrale związkowe (red. ZNP, Forum Związków Zawodowych i oświatowa Solidarność).
wk



24 Responses to "Polski nauczyciel jednym z najgorzej zarabiających"