
PODKARPACIE. Godne życie przyszłych emerytów jest ostatnią rzeczą, z którą rządzący będą się liczyć.
Rząd szykuje się do wielkiej rewolucji w systemie emerytalnym. Zwykli ludzie nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi. Nie miejmy jednak złudzeń. To, co planuje obecny gabinet jest rozpaczliwą próbą ratowania finansów publicznych. Dobro przyszłych emerytów jest ostatnią rzeczą, z którą rządzący będą się liczyć.
Obecnie rośnie deficyt budżetu, powiększa się dług publiczny i jak oceniają ekonomiści, nie ma widoków na poprawę sytuacji. Wobec narastającej dziury w budżecie, coraz bardziej zagrożone są wypłaty przyszłych emerytur. To, co proponuje rząd, tzn. przeniesienie większości pieniędzy z Otwartych Funduszy Emerytalnych do ZUS-u, to w zasadzie nie rozwiązanie problemu, ale księgowe zabiegi.
– To są tylko sztuczki, takie jak wydłużenie wieku emerytalnego, czy zabranie środków z OFE – ocenia Krzysztof Kaszuba, ekonomista, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania w Rzeszowie. – Dług publiczny zmniejsza się na papierze, ale problem nie zostaje rozwiązany, tylko nieco odsunięty w czasie.
Kuriozum było w ogóle wprowadzenie dwufilarowego systemu ubezpieczeń społecznych. Zmuszono Polaków, by oddawali swoje pieniądze prywatnym, często zagranicznym instytucjom finansowym. – Taki sam system wprowadzono w Chile – mówi Stanisław Ożóg, poseł PiS zasiadający w sejmowej Komisji Finansów. – Tyle, że w Chile system ten wprowadzono pod osłoną bagnetów wojskowej dyktatury. Natomiast żadne z poważnych europejskich państw, takich jak Francja, Niemcy czy wielka Brytania, nie zdecydowała się na taki system.
Co ważne, rząd idzie na skróty. Sięga po pieniądze należące do Polaków, a znajdujące się na ich kontach w OFE, ale nie rozwiązuje sprawy nadmiernych przywilejów emerytalnych górników czy służb mundurowych. Na naszych pieniądzach z OFE obłowili się finansiści, ale to wciąż nasze pieniądze. Gdy trafią natomiast na konta ZUS-u, zostaną przeznaczone na wypłaty obecnych emerytur.
W Polsce uprzywilejowani są też najbogatsi. Składkę na ZUS odprowadza się tylko od dochodów poniżej 118 tys. zł. Kto przekroczy ten próg, od każdej złotówki zarobionej powyżej 118 tys. zł składki nie płaci.
– W tamtym roku w Polsce było 297 tysięcy takich osób. Gdyby zapłaciły składki od pełnych zarobków, to do sytemu emerytalnego trafiłoby dodatkowe 6 miliardów złotych – mówi poseł Stanisław Ożóg. – To tu trzeba szukać pieniędzy – dodaje.
Artur Getler



2 Responses to "Polski rząd upokarza polskich emerytów"