
MALINÓWKA (POW. BRZOZOWSKI), KROSNO. Miała guza mózgu wielkości dużej pomarańczy. Potrzebuje kosztownej systematycznej rehabilitacji, by wrócić do sprawności.
Zachęcamy naszych Czytelników, aby rozliczając podatki za miniony rok odpisywali jeden procent na leczenie i rehabilitację Beaty Jajko (41 l.) z Malinówki (powiat brzozowski). Pani Beata przeszła operację usunięcia guza mózgu. Jest podopieczną Fundacji Otwartych Serc im. Bogusławy Nykiel-Ostrowskiej w Krośnie.
O walce pani Beaty o zdrowie i życie pisaliśmy w październiku ub. roku. Przypomnijmy, że trzy lata temu dowiedziała się, że ma raka mózgu (glejaka). Przyznaje, że poważna choroba spadła na nią jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. – Pewnego marcowego dnia 2011 roku po pracy wróciłam do domu, położyłam się do łóżka i zasnęłam. Nad ranem obudziłam się z potwornym bólem głowy. Zażyłam więc tabletkę przeciwbólową, a ból nie mijał. Zaczęłam wymiotować. Wtedy już wiedziałam, że dzieje się ze mną coś złego – opowiada 41-latka.
Kobieta trafiła najpierw na pogotowie, a następnie do szpitala w Brzozowie na oddział neurologii. Lekarze zlecili szczegółowe badania. – Tomografia komputerowa wykazała, że mam guza mózgu wielkości dużej pomarańczy. Byłam w szoku; w jednej chwili cały świat mi się zawalił – relacjonuje pani Beata. Była dwukrotnie operowana w rzeszowskim szpitalu numer 2. Ma za sobą radioterapię i chemioterapię. Po operacjach pojawiła się padaczka i lewostronny całkowity paraliż.
To cud, że ona żyje
– Beatka jest przykuta do łóżka. Wymaga stałej opieki drugiej osoby – wyznaje pan Wiesław (45 l.), mąż Beaty Jajko. I dodaje, że to cud, iż jego żona żyje. – Lekarze twierdzili, że jej stan jest beznadziejny i raczej umrze – mówi 45-latek. – Myślę, że małżonka przeżyła dzięki modlitwie do Świętego Ojca Pio i relikwiom Jana Pawła II – wyznaje.
Pan Wiesław zrezygnował z pracy i do dziś opiekuje się żoną. Państwo Jajkowie mieszkają razem z czworgiem dzieci: trzema synami w wieku 20 l., 18 l. i 17 l. oraz 22-letnią córką. – Jest nam ciężko, ale jakoś wiążemy koniec z końcem – wzdycha mężczyzna. – Na same pampersy dla Beatki wydajemy miesięcznie ok. 250 zł – mówi.
Pani Beata wierzy, że będzie samodzielnie chodzić. – Potrzebuje intensywnej i kosztownej rehabilitacji, by wrócić do sprawności. Niestety, nie mamy pieniędzy na dodatkową prywatną rehabilitację – przyznaje ze smutkiem Wiesław Jajko.
Nasi Czytelnicy mają wielkie serca
Czytelnicy Super Nowości nieraz pokazali jak wielkie mają serca. Nasz apel o pomoc dla pani Beaty nie pozostał bez echa. Po publikacji październikowego artykułu udało się uzbierać blisko 400 złotych. Dziękujemy! Liczymy, że także tym razem ludzie dobrej woli nie pozostaną obojętni na los matki czworga dzieci.
Jak można pomóc?
Wystarczy, że w zeznaniu podatkowym odpiszemy należną kwotę i podamy numer Krajowego Rejestru Sądowego Fundacji Otwartych Serc im. Bogusławy Nykiel-Ostrowskiej – 0000221146, cel szczegółowy: Beata Jajko.
Wpłat można dokonywać również na konto fundacji w Banku Śląskim O/Krosno nr 58 1050 1458 1000 0022 8442 0169 koniecznie z dopiskiem „dla Beaty Jajko”.
Wioletta Zuzak


