
HUTA PIENIACKA (UKRAINA). Polacy nie wierzą w żadną rosyjską prowokację.
Granitowy krzyż nie oparł się niszczycielskiej sile, dwa bloki kamienne z wypisanymi nazwiskami ponad tysiąca ofiar bestialskiego mordu dokonanego na Polakach przez oprawców z SS „Galizien” ocalały. „Przyozdobiono” je ukraińskimi barwami narodowymi oraz symbolem SS „Galizien”. Na ukraińskich portalach pojawiła się informacja, że dewastacji pomnika mieli dokonać rosyjscy prowokatorzy. – Teoretycznie tak, praktycznie to bzdura – mówi wprost dr Andrzej Zapałowski, historyk i wykładowca akademicki z Przemyśla.
Dokładnie 28 lutego przypada 73. rocznica zamordowania w Hucie Pieniackiej ponad tysiąca Polaków, mieszkańców tej wsi. Wcześniej przez wieki żyli tu w zgodzie z sąsiadami Ukraińcami.
Tamtego dnia o godzinie 6 rano wszystko się skończyło. Do wsi wkroczył 4. pułk SS „Galizien” złożony z ukraińskich ochotników i rozpoczęła się po prostu rzeź bezbronnych ludzi. Przeżyła garstka z ponad tysiąca. Zabici spoczęli w dwóch zbiorowych mogiłach, a z całej wioski został fragment kościoła i kapliczka.
Dla tych, których bliscy tam zginęli, to bardzo ważne miejsce. Doczekali się pomnika ofiar w 2005 roku. Powstał on z inicjatywy śp. Andrzeja Przewoźnika, ówczesnego przewodniczącego Rady Ochrony Walk i Męczeństwa. Od tamtego czasu monument złożony z granitowego krzyża i dwóch kamiennych bloków z nazwiskami ofiar był miejscem spotkań tych, którzy chcieli ofiarom okazać cześć i pamięć. Główne uroczystości odbywały w rocznicę mordu.
Tymczasem najprawdopodobniej w niedzielny (8 stycznia) wieczór nieznani na razie sprawcy zrujnowali to miejsce czci i pamięci. – Krzyż był granitowy i nie dało się go rozbić ręcznie, więc prawdopodobnie użyto ładunków wybuchowych – mówi dr A Zapałowski, historyk i działacz patriotyczny z Przemyśla. – Musiały to zrobić osoby, które znają się na rzeczy. Skąd ładunki wybuchowe? Obecnie można je kupić na Ukrainie, podobnie jak broń, tak łatwo jak chleb – dodaje.

Jak się dowiadujemy, sprawą zajęli się już ukraińscy śledczy. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że we wtorek do Huty Pieniackiej miał pojechać osobiście Konsul Generalny RP ze Lwowa. Tymczasem ukraińskie portale coraz śmielej sugerują rosyjską prowokację. – Teoretycznie byłoby to możliwe – przyznaje dr Zapałowski. – Ale w praktyce to bzdura. Jestem zdania, że dewastacji dokonali po prostu ukraińscy nacjonaliści – stwierdza.
Podobnego zdania jest Piotr Kucab z Przeworska, członek Stowarzyszenia „Wschód – Zachód”, dla którego Huta Pieniacka to bardzo szczególne miejsce. – Pochodziła stamtąd moja babcia, cudem ocalała z tej rzezi, wielu moich krewnych tam zamordowano – opowiada ze łzami w oczach. – Na zachodzie Ukrainy, szczególnie okolicach Lwowa, są bardzo silne grupy nacjonalistyczne i antypolskie, na przykład „Swoboda” – przypomina.
Działacze „Swobody” usiłowali zakłócić uroczystości odsłonięcia pomnika 12 lat temu. Przyszli wówczas na nie m.in. z flagą OUN/UPA.
Mimo zniszczenia pomnika Polacy zapowiadają, że rocznicowa pielgrzymka do Huty Pieniackiej się odbędzie.
Monika Kamińska



2 Responses to "Pomnik ofiar SS „Galizien” prawdopodobnie wysadzono w powietrze"