Pomnika zburzyć nie można

Jeśli ojcowie bernardyni się zgodzą, miasto znów będzie właścicielem pomnika Walk Rewolucyjnych, a to będzie pierwszym krokiem do zastanowienia się nad jego dalszym losem. Fot. Wit Hadło
Jeśli ojcowie bernardyni się zgodzą, miasto znów będzie właścicielem pomnika Walk Rewolucyjnych, a to będzie pierwszym krokiem do zastanowienia się nad jego dalszym losem. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Ojcowie bernardyni zastanawiają się nad oddaniem pomnika Walk Rewolucyjnych miastu.

Batalia o pomnik Walk Rewolucyjnych wciąż trwa. Szarpią się o niego i radni PiS, i radni SLD. Obecnie monument wraz z działką należy do oo. bernardynów, ale miasto chce go znowu mieć w swoich ryzach. PiS chce usunięcia komunistycznego symbolu, SLD zachowania go w całej swojej okazałości.

– Do kolegów z PiS: opamiętajcie się. Na pomniku jest Chłop, Robotnik, Żołnierz i Bogini Zwycięstwa, a to są wiecznie żywe postacie i nieodłączne symbole historii, kultury i dorobku oraz walki o wolność i demokrację – pisze na swoim blogu Wiesław Buż, przewodniczący klubu SLD w RM.

SLD zarzuca PiS-owi nie tylko brak wiedzy historycznej, ale i nieznajomość tematu. PiS zarzuty odpiera. – Nasze stanowisko jest efektem przygotowanej przez IPN prezentacji na temat pomnika Walk Rewolucyjnych, z której jasno wynika, że ma on podłoże komunistyczne – mówi Waldemar Szumny, radny PiS. – Pomnika burzyć nie chcemy. Chcemy, żeby zdjąć z niego rzeźby, które upamiętniają ciężką, często pełną cierpienia historię – dodaje.

Radni PiS od pewnego czasu próbują wprowadzić uchwałę zakazującą prezydentowi epatowanie pomnikiem na materiałach informacyjnych typu koszulki czy kubeczki. – W mieście jest dużo obiektów, np. zamek Lubomirskich, z których można uczynić symbol miasta stanowiący powód do dumy współczesnych rzeszowian – zapewnia Szumny. Na razie jednak, bez poparcia radnych PO, uchwała nie przeszła. Przeciwko niej głosowali także radni SLD i Rozwoju Rzeszowa. Niewykluczone, że temat ten pojawi się także na wtorkowej (29 kwietnia) sesji Rady Miasta.

Pomnik odzyskać trzeba
Zarówno lewica, jak i prawica są za to zgodne w temacie konieczności odzyskania pomnika od klasztoru oo. Bernardynów.Myślę że pomnik obecnego właściciela też uwiera i nie bardzo wie co z nim zrobić. Trzeba uregulować sprawę własności, a to wymaga pracy, dobrej woli i czasu. To zadanie jest po stronie administracji, my możemy postulować, uchwalać i wnioskować – mówi Wiesław Buż.

Rada Miasta przyjęła już stosowną uchwałę uprawniającą prezydenta do takiego działania. Miasto zapowiada, że do bernardynów na rozmowy się uda. Swoje rozmowy przeprowadzić mają także radni PiS. Te być może odbędą się już w przyszłym tygodniu.

W mieście mówi się, że ojcowie bernardyni pomnik chcą oddać, ale bez działki. Chociaż ten skrawek gruntu, na którym posadowiony jest pomnik, należy wyodrębnić i bezwzględnie wrócić miastu – utrzymuje Buż. – W kontekście możliwości oddania pomnika bez działki oznacza to oczywiście, że miasto będzie musiało gdzieś ten pomnik przenieść. Pytanie tylko gdzie? – zastanawia się Szumny.

Z nikim z klasztoru oo. Bernardynów nie udało nam się porozmawiać. Tematu pomnika do tej pory unikali, zasłaniając się budową ogrodów bernardyńskich. Te od połowy minionego roku są otwarte.

Ewelina Nawrot

28 Responses to "Pomnika zburzyć nie można"

Leave a Reply

Your email address will not be published.