
Bartosz Madeja, 29-letni pomocnik Karpat Krosno, z podejrzeniem groźnej choroby trafił do rzeszowskiego szpitala. Z naszych informacji wynika, że wychowanek Resovii najgorsze ma za sobą.
Zawodnik Karpat trafił do szpitala w złym stanie, z wysoką temperaturą i opuchniętą nogą – podczas rozgrywanego 23. listopada meczu z Orłem został trafiony korkiem przez jednego z przeworskich zawodników. Sytuacja jakich na piłkarskich boiskach miliony. Tym razem jednak w ranę wdarło się zakażenie, jeszcze w piątek niektóre portale internetowe podawały, że Madeja walczy z sepsą, a jego stan jest bardzo ciężki. Na szczęście w ciągu następnych kilkudziesięciu godzin sytuacja się poprawiła. W niedzielę po południu z trzech źródeł usłyszeliśmy pocieszające wieści. – Lekarze mówią, że trafili z antybiotykiem i bakterie w organizmie Bartka przestały się namnażać.
Popularny „Lolo” jest bardzo lubiany, wyrazy wsparcia płyną do niego z każdego zakątka Podkarpacia. W niedzielę w Krośnie drużyna Karpat uczestniczyła w specjalnej mszy świętej w intencji powrotu do zdrowia swojego kolegi.
tsz


