Pomóżcie nam odnaleźć tatę!

Jan Smaś wyszedł z domu 30 sierpnia. Do dzisiaj jednak do niego nie wrócił. Fot. KMP Krosno
Jan Smaś wyszedł z domu 30 sierpnia. Do dzisiaj jednak do niego nie wrócił. Fot. KMP Krosno

KOBYLANY, POW. KROŚNIEŃSKI. Rodzina odchodzi od zmysłów i prosi o pomoc w odnalezieniu ojca, męża, dziadka.

Blisko miesiąc mija od zaginięcia 79-letniego mieszkańca Kobylan, Jana Smasia. Ostatni raz widziany był prawdopodobnie w Krośnie na dworcu autobusowym. Co się z nim stało? Czy jeszcze żyje? Czy tropy mogą prowadzić do Wrocławia?

Była sobota, 30 sierpnia 2014 r., tuż przed 2 w nocy, kiedy w Kobylanach kierowca jadący hondą wjechał w przydrożny mostek, po czym wyleciał w powietrze. Samochód przekoziołkował dobre kilkadziesiąt metrów. Na miejscu pojawiła się załoga karetki i policjanci. Wypadek miał miejsce jakieś 100 metrów od domu zaginionego. Jan Smaś postanowił zobaczyć, co się dzieje. Na miejscu wypadku widzieli go świadkowie. Pan Jan nie wrócił jednak do domu. – Tato miał udar mózgu i ma zaniki pamięci – tłumaczy jego córka Aurelia.

Ślad urywa się w Krośnie
Około godziny 5 rano kierowca autobusu widział go na drodze prowadzącej do Sulistrowej. Następnie świadkowie zauważyli pana Jana w miejscowości Makowiska. Tu ślad się urwał. Rodzina próbowała zgłosić na policję zaginięcie, ale usłyszeć miała w południe, że jeszcze za wcześnie na poszukiwania. Zaczęli więc sami jeździć samochodami i szukać pana Jana. Bezskutecznie.

Wnuk zaginionego umieścił w Internecie informacje o dziadku. Zadzwonił mężczyzna z wiadomością, że widział zaginionego o godzinie 10.30 w sobotę na dworcu autobusowym w Krośnie. Jak pokonał około 20 km z Makowisk do Krosna, nie wiadomo. – Mężczyzna opowiadał, że tata był uśmiechnięty, śpiewał, ale również zwrócił uwagę na niego, bo ten pytał się pewnej kobiety, gdzie jest i co to za miejscowość – opowiada córka. – Zwróciliśmy się do policjantów, żeby przejrzeli monitoring. Dowiedzieliśmy się, że co prawda ten monitoring jest, ale nie działa. Sprawdziliśmy szpitale i domy pomocy na Podkarpaciu, ale nigdzie ojca nie było. Już sami nie wiemy, co robić, tym bardziej, że usłyszeliśmy od policjantów, że oni zrobili już wszystko – dodaje.

Pojechał do Wrocławia?
Kobieta przyznaje jednak, że jej ojciec często mówił, iż chce odwiedzić swoją siostrę Polę mieszkającą we Wrocławiu. Niestety, nie dotarł tam, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że mógł wyruszyć w podróż na Dolny Śląsk. Pytanie, co mogło się stać po drodze? – Ojciec miał przy sobie pieniądze, dokumenty zostały w domu, a telefonu komórkowego nie miał – przyznaje pani Aurelia.

***
Wszelkie informacje mogące się przyczynić do ustalenia miejsca pobytu zaginionego prosimy kierować do Komisariatu Policji w Dukli, tel 13 43 29 371 lub całodobowo do Komendy Miejskiej Policji w Krośnie, tel. 13 43 29 310 lub tel. alarmowy 997.

Grzegorz Anton

Leave a Reply

Your email address will not be published.