Pomysł rządu PO: drakońskie kary administracyjne dla właścicieli aut

Fot. onet.pl
W poniedziałek pisaliśmy w Super Nowościach o pomyśle rządu, który chce zamienić mandaty na kary administracyjne. Fot. onet.pl

PODKARPACIE, KRAJ. Dręczenia kierowców przez koalicję  PO – PSL ciąg dalszy. Premier Kopacz na koniec swojej kadencji szykuje dla właścicieli samochodów kolejny absurdalny przepis.

W poniedziałek pisaliśmy o zapowiedziach Ewy Kopacz dotyczących pozbawienia straży miejskich możliwości korzystania z przenośnych fotoradarów. Za tymi pozornie korzystnymi zmianami kryją się jednak inne, bardzo drastycznie godzące we właścicieli samochodów. Rząd chce m.in. zamienić mandaty na dużo wyższe kary administracyjne, od których nie można odwołać się do sądu.

Premier Ewa Kopacz zapowiedziała, że straże miejskie i gminne nie będą mogły korzystać z mobilnych fotoradarów i uprawnień do kontroli prędkości za pomocą tych urządzeń. Taka zmiana nie budzi akurat sprzeciwu opinii publicznej. Za tą propozycją kryją się jednak inne bardzo kontrowersyjne zapisy, o których pani premier nie była już łaskawa poinformować opinii publicznej.

Dotarliśmy do projektu Ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ruchu drogowym oraz o zmianie niektórych ustaw, który przygotowała grupa posłów PO. Z zapisów projektu wynika m.in., że postępowanie mandatowe zostanie zamienione na postępowanie administracyjne. Dla karanych właścicieli samochodów oznacza to, mówiąc najprościej, że nie będą oni mogli odwołać się do sądu. Ukarany będzie nie faktyczny sprawca wykroczenia, czyli osoba rzeczywiście, kierująca pojazdem, ale właściciel samochodu.

Czemu służy taka zmiana?
Autorzy projektu nie kryją, że za zmianą trybu mandatowego na administracyjny kryją się „negatywne skutki finansowe dla skarbu państwa”. Przekładając to na język zrozumiały dla każdego przeciętnego obywatela, chodzi o to, że plan rządu PO, zakładający zwiększenie wpływów do budżetu poprzez karanie kierowców mandatami nie powiódł się. Kierowcy odwołują się do sądów lub po prostu ignorują wezwania i nie płacą tzw. mandatów z fotoradarów. Stąd  pomysł, by mandaty zastąpić karami administracyjnymi, od których nie ma odwołania.

W praktyce, po wprowadzeniu zmian, wysokość najwyższych kar nakładanych na właścicieli aut będzie wynosić prawie 1500 zł.  Przykładowo za wykroczenie, za które teraz grozi mandat w wysokości 400-500 zł, właściciel pojazdu zapłaci od 740 do 1480 zł!

Zamiast sprawcy ukarzą właściciela pojazdu
Emil Rau, gospodarz programu „Emil łowca fotoradarów” w TVN Turbo, trafnie skomentował nowy pomysł rządowy.

„Dla karanych właścicieli samochodów oznacza to, że nie będą oni mogli odwołać się do sądu, dochodząc swych praw, na podstawie nieprzeszkolenia strażnika, czy niesprawności urządzenia pomiarowego, a nawet legalizacji fotoradaru, bo to kompletnie nie będzie miało znaczenia. Samo potwierdzenie czynu będzie skutkowało nałożeniem na właściciela pojazdu kary administracyjnej.

Największe przekroczenie na terenie zabudowanym będzie wynosiło 1500 zł, jeden zjazd na czerwonym świetle także 1500 zł, a to oznacza, że przeciętny zjadacz chleba z najniższą krajową niespełna 1300 zł, będzie musiał wydać całą miesięczną pensję plus kolejne 200 zł następnej wypłaty, żeby zapłacić karę.

Niemiec, który przyjedzie do Polski będzie łapał się za głowę, że musi zapłacić tak wysoki mandat, bo będą one najwyższe w Europie. Pomimo tego, że cała Unia Europejska dąży do identyfikacji sprawcy czynu, żeby karę zapłaciła osoba łamiąca przepisy ruchu drogowego, rząd Platformy Obywatelskiej i PSL chce, by karę zapłacił właściciel samochodu, czyli np. leasing, czy prezes firmy mającej dwieście samochodów, albo babcia, która pożyczyła samochód wnukowi. To kompletny absurd” – mówi Emil Rau.

Widać, że dla obecnych rządzących ważne są tylko wpływy do budżetu, a nie bezpieczeństwo na drogach. Takie postępowanie, które odbiera karanym obywatelom prawo odwołania się do sądu należy naszym zdaniem jasno nazwać przestępstwem urzędniczym.

Co na to posłowie PiS?
Czy Prawo i Sprawiedliwość, które dąży do przejęcia władzy w nadchodzących październikowych wyborach daje szanse na inne podejście w tej sprawie niż rząd PO – PSL?
Do 10 podkarpackich posłów PiS zwróciliśmy się z pytaniem, czy poszczególni posłowie i klub PiS będą w Sejmie głosować za tymi rozwiązaniami. Od kilku z nich już otrzymaliśmy odpowiedzi, które będziemy sukcesywnie Państwu przedstawiać.

Na przykład poseł Kazimierz Moskal poinformował, że jest przeciwny podejściu koalicji PO-PSL do sprawy „bezpieczeństwa” ruchu drogowego. – Nie można przyjąć założenia, że finanse Skarbu Państwa są w tej materii decydujące, a drenaż kieszeni podatnika staje się normą koalicji rządzącej – napisał w odpowiedzi do naszej redakcji poseł PiS.

Już w poniedziałek (13 lipca) opublikujemy opinie posłów PiS na temat kontrowersyjnego pomysłu rządu.

***
Drodzy Czytelnicy, w związku z nowym pomysłem rządu Ewy Kopacz czekamy na Wasze komentarze. Piszcie do nas na adres emaliowy: mandres@supernowosci24.pl, dzwońcie na nasz redakcyjny numer 17 747 08 03, komentujcie temat na naszym forum na stronie internetowej www.supernowosci24.pl/forum2

and

12 Responses to "Pomysł rządu PO: drakońskie kary administracyjne dla właścicieli aut"

Leave a Reply

Your email address will not be published.