
STALOWA WOLA. W konsekwencji nowej polityki śmieciowej, samorządy muszą decydować się na wielomilionowe inwestycje.
…ale do szybkiego odzyskania. Rozpoczęła się budowa nowoczesnej mechaniczno-biologicznej oczyszczalni odpadów komunalnych. Za rok będzie to regionalna instalacja przetwarzania odpadów dla północnej części naszego województwa. Pisemną wolę oddawania do niej odpadów złożyły samorządy 10 gmin z trzech powiatów. Zakład będzie rocznie przetwarzał 60 tys. ton zmieszanych odpadów i co tu kryć, na przetwarzaniu tym sporo zarobi.
– Tym przedsięwzięciem Stalowa Wola dołącza do nielicznej jeszcze rodziny samorządów, które zainwestowały w innowacyjną technologię i wyprzedzają swój czas – chwalił się ekologicznym krokiem w przód prezydent Andrzej Szlęzak. A czas pędzi inwestora, bo przez zawiść bliższych i dalszych sąsiadów, rozpoczęcie budowy oczyszczalni odwlekło się o kilka miesięcy.
Konkurencja nie zasypiała gruszek w popiele
Zakład Mechaniczno-Biologicznego Przetwarzania Odpadów, bo taka jest oficjalna nazwa instalacji, to inwestycja Miejskiego Zakładu Komunalnego. Budowany jest na obrzeżach miasta w stalowowolskiej podstrefie Tarnobrzeskiej SSE „Wisłosan”. Całkowity koszt jego budowy to ponad 111 mln zł. Unia da 60 mln zł, 19 pożyczy NFOŚiGW, a resztę musi wyłożyć MZK. Musi, żeby w odpadowej innowacyjności wyprzedzić konkurencję, z którą zmaga się od kilku lat. Odpady zmieszane i wyselekcjonowane będą w ZM-BPO „rozkładane na czynniki pierwsze”. Tylko mała ich część trafi na składowisko, a z materii organicznej zostanie wyprodukowany biogaz, który później zostanie zamieniony na energię. W ten sposób oczyszczalnia będzie energetycznie samowystarczalna, a nadwyżki energii będzie sprzedawać.
Zakład będzie mógł zbierać odpady z terenu zamieszkałego przez 210 tys. osób. Na razie Stalowa Wola podpisała porozumienie z 9 innymi gminami i organizuje wspólną zbiórkę odpadów. Te działania wyprzedzające budowę były torpedowane przez konkurencję. Najgłośniej protestowali prawnicy z… Dolnego Śląska, wynajęci przez firmę z zagranicznym kapitałem i ekolodzy z Częstochowy. Pierwsi straszyli samorządowców prawem, gdy zgodzą się na jednolity program zbiórki odpadów. Drudzy wielością zgłoszonych zastrzeżeń skutecznie wstrzymali budowę na kilka przynajmniej miesięcy. Ostatecznie pod koniec sierpnia MZK dostał pozwolenie na budowę. Prace prowadzone są w takim tempie, że nie przerwano ich nawet na moment uroczystego wmurowania aktu erekcyjnego. Muszą się skończyć za rok i wtedy zacznie się przyjmowanie ok. 100 pracowników do nowego zakładu pracy przy ul. COP.
jam


