
II LIGA. Nasze drużyny wiosną „nie odpaliły” i mają kłopot. Poziom trzyma jedynie Siarka.
– Cała nasza czwórka ma szansę być w ósemce. Niewykluczone nawet, że do I ligi wprowadzimy dwie drużyny – to opinia środowiska po szalenie obiecującej w wykonaniu podkarpackiego kwartetu pierwszej części sezonu. Dziś optymizmu za wiele nie ma. Pojawił się za to niepokój.
Po rundzie jesiennej Stal Mielec zajmowała 2. miejsce w tabeli, a Siarka Tarnobrzeg trzecie. Obie traciły 4 punkty do lidera. Czwarta w stawce Stal Stalowa Wola była tuż za nimi, w bezpiecznej strefie znajdowała się też Stal Rzeszów. Po sześciu kolejkach 2014 roku realne szanse na awans zachowuje jedynie Siarka. Pozostałe ekipy czeka pełna nerwów walka o utrzymanie.
Nie strzelają bramek
W najważniejszą część sezonu z przytupem weszli tylko piłkarze z Tarnobrzega. W sześciu meczach zgromadzili 13 punktów, więcej od nich uzbierała jedynie wzmocniona zimą Legionovia. Stalowcy mają natomiast wielki kłopot ze zdobywaniem bramek i ich dorobek wygląda przeciętnie albo wręcz kiepsko. Muszą się wziąć w garść, bo za chwilę roztrwonią kapitał zgromadzony jesienią. Czasu na poprawę nie ma zbyt wiele. Do końca rozgrywek pozostało 10 kolejek, a białej flagi nie wywieszają nawet takie zespoły jak Concordia Elbląg – po I rundzie przez wszystkich pogrzebana.
Skiba: – Za dużo najemników
Mocno zaniepokojony sytuacją naszych klubów jest Stanisław Skiba, były piłkarz Stali i trener rzeszowskich drużyn, który regularnie pojawia się na stadionie przy ul. Hetmańskiej. – Jestem rozczarowany. Z ostatniego meczu z Radomiakiem wyszedłem po 45 minutach. Nie szło patrzeć na „popisy” stalowców – krzywi się. – Nie wiem, co stało się z tą drużyną. Zaczynała sezon swoimi chłopakami. Walczyli ambitnie, rozegrali kilka bardzo przyzwoitych spotkań. Niestety, zimą sprowadzono do klubu najemników, którzy nie są wzmocnieniem, a tylko zabierają miejsce rzeszowianom. Jeśli nie stać nas na transfery z prawdziwego zdarzenia, to grajmy swoją młodzieżą. Dajmy jej szansę, nie bójmy się na nich stawiać. Ktoś powie: przejście z juniora do seniora nie jest proste, ale przecież ja też kiedyś przebyłem taką drogę. Wskakiwaliśmy na najwyższy, a nie na trzeci poziom rozgrywek. Tylko że nam wtedy ktoś zaufał – prezentuje swój punkt widzenia. – Jak zwykle, komuś się narażę wypowiadając te słowa. Ale proszę mi wierzyć, że robię to z troski. Zależy mi na tym, by Stal wciąż występowała w drugiej lidze – podkreśla.
Tomasz Szeliga


