Poręba – szef porażki wyborczej PiS w miastach

Fot. Archiwum

Europoseł Tomasz Poręba w październiku 2018 roku był szefem kampanii wyborczej PiS w wyborach samorządowych. Partia Kaczyńskiego straciła władze w większości dużych miast w regionie i w Polsce.

Niektórych zupełnie nie dziwi, że kampanią wyborczą PiS w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego kieruje europoseł z Podkarpacia, Tomasz Poręba. Nie dziwi, bo młody jest, zna języki, ma doświadczenie w Europarlamencie i porządnie się ubiera. Zwyczajnie dla niektórych to wystarczy, tak jak wystarczyć musiało Komitetowi Politycznemu PiS, czyli tak naprawdę prezesowi partii Jarosławowi Kaczyńskiemu. Niektórzy jednak byli zaskoczeni tym, że po kompromitacji PiS w wyborach samorządowych na Podkarpaciu to właśnie temu, który w nich „dał plamę” znów powierzono tak poważne zadanie.

I znów – niektórzy uważają, że Tomasz Poręba mimo owej „plamy” to najlepszy z najlepszych na szefa sztabu wyborczego PiS. A inni – że po prostu najlepszy z możliwych, bo w PiS brak kadr i ludzi, którzy bez kompromitacji mogliby „pociągnąć” kampanię do Europarlamentu. Tomasz poręba co prawda we własnym regionie podczas wyborów samorządowych kompromitację zaliczył, ale zawsze można to zwalić na nieudolnych miejscowych działaczy, a europosła, który sprawia wrażenie, jakby nieco się już wypalił znów nagrodzić za niezachwianą lojalność wobec prezesa i partii, której, jak sam Tomasz Poręba podkreśla, zawdzięcza w zasadzie wszystko co osiągnął w życiu.

Tomasz Poręba „wypłynął” na szerokie wody partyjne po stosunkowo dłuższym czasie solidnej harówki na rzecz swojej partii. Przez dłuższy czas od kiedy się z nią związał powierzano mu głównie zadania administracyjne i asystowanie ważniejszym od niego. Rzekłby ktoś, że właściwa wszak droga kariery i jest w tym sporo racji, tym bardziej, że w PiS zwykle robi się kariery błyskawiczne, jak np. znany wszystkim Bartłomiej M. Ale tak naprawdę przez lata T. Poręba, choć oddany całym sercem partii i jej wodzowi pracował na sukcesy innych. Także w Brukseli, gdzie z woli szefa swej partii zostaje jednym z kilku asystentów delegacji PiS w PE. Wówczas to zaczyna się o nim mówić jako o „brukselskim uchu prezesa”

W końcu w 2009 roku dano mu szansę i wystawiono, jako kandydata do Parlamentu Europejskiego. Poręba szansę wykorzystał, do Europarlamentu „wszedł” i został został rzecznikiem delegacji PiS w PE oraz zasiadł w prezydium grupy Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. Z zadania pt. dyskredytowanie w Brukseli wszystkiego i wszystkich co wiąże się z PO stara się wywiązywać jak najlepiej i najlojalniej, ale nie unika wpadki. W grudniu 2011 roku czuje potrzebę posumowania prezydencji polskiej w UE. Oczywiście musi mówi, że jest bardzo słaba i nijaka. Krytykuje m. in. fakt, że to nie Polska, a Francja organizowała szczyt europejski w sprawie wojny w Libii. Niestety „umyka” mu, że ów miał miejsce w marcu 2011 roku, a polska prezydencja rozpoczęła się 1 lipca tegoż samego roku.

Wpadek takich jednak Tomasz Poręba ma niewiele, w każdym razie w porównaniu z partyjnymi koleżankami i kolegami. Można powiedzieć, że PiS nie musi się zań wstydzić. W 2011 roku zostaje wybrany do szefowania sztabowi PiS w wyborach parlamentarnych. Stara się jak może, że  jak wiemy, sukcesu nie odnosi. PiS wybory przegrywa, ale rada polityczna partii wybiera go do Komitetu Politycznego tejże. Tymczasem Poręba krytykuje UE, ale jakoś się stamtąd zabierać nie zamierza, przeciwnie sprowadza tam, gdzie  jak mówi jest zagrożenie dla instytucji rodziny…własną rodzinę. W roku 2014 ponownie startuje z listy PiS do Europarlamentu i osiąga prawdziwy sukces: zdobywa ponad 113 tys. głosów, co stanowi drugi wynik w tamtych wyborach w PiS-ie. Sukces osobisty sukcesem, ale PiS mocnej pozycji w Europarlamencie nie ma. A gdy w 2015 roku obejmuje władzę w Polsce jej pozycja w UE, wbrew temu, czym społeczeństwo karmi rządowa propaganda systematycznie spada. Pokazuje to choćby sławetne „ sromotne zwycięstwo” PiS-u w postaci wyniku 27:1. Bo aktualna władza jest w stanie skłócić nas niemal z wszystkimi krajami Europy.

O ile jako świeży europarlamentarzysta Poręba jest widoczny na Podkarpaciu, o tyle już tam się zadomowiwszy w rodzinnym regionie słychać o nim coraz mniej. W 2018 roku zostaje szefem sztabu PiS w wyborach samorządowych. Choć nie udało mu się z wyborami parlamentarnymi siedem lat wcześniej, teraz znów postawiono na Porębę. W zasadzie trudno się dziwić, bo przy na przykład panu Piotrowiczu, czy pani Pawłowicz Tomasz Poręba na pewno jest bezpieczniejszy w tym zakresie, że się nie ośmieszy, a i wstydu nie narobi. Jednak już w miarę na początku okazało się, że nasz bohater nie ma jednak nerwów ze stali, a jak mu trochę „puszczą”, to odzywa się w znanym w PiS stylu, który zapoczątkował śp. Lech Kaczyński będąc jeszcze prezydentem Warszawy. Poręba nie poważa się na osławione „sprz…j dziadu”, ale nie ma oporów by do dziennikarza TVN24 zwrócić się „”Odejdź stąd, powiedziałem ci coś, tak? Szczylu jeden”. Nagranie wkrótce  trafia do sieci, ogląda je mnóstwo ludzi, niektórzy komentują, że jaka partia takie odzywki, inni, że takie zachowanie do Poręby nie pasuje.

Wkrótce jednak europarlamentarzysta ma mieć znacznie większe kłopoty. Wybory samorządowe są dla partii bardzo ważne, mają pokazać jej moc i to, że jest nie do pokonania. Poręba w mediach nie kryje, że jest przygotowany na spektakularny sukces PiS, a tymczasem …W swoim własnym regionie, czyli na Podkarpaciu, który w dodatku uznawany jest za jeden z bastionów PiS-u w kraju partia Poręby zalicza nieprawdopodobną kompromitację. W Jaśle KW PiS nie zdołał zarejestrować żadnej z list w kandydatów na radnych w trzech okręgach wyborczych, co automatycznie skutkowało niemożnością wystawienia przez partię kandydata na burmistrza. W Przemyślu, mieście rodzinnym marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego jest nieco lepiej, bo udaje się zarejestrować „aż” dwie  listy na cztery okręgi.  Tu warto dodać, że z „zamieszaniem” z listami związana jest dość niejasna  sytuacja z udziałem Tomasza Poręby. Otóż, gdy sprawę niezarejestrowanych przez Miejską Komisję Wyborcza bada komisarz wyborczy i zapowiada ogłoszenie swego werdyktu na godzinę 18.00, w jednej z internetowych telewizji Tomasz Poręba pytany jako szef sztabu PiS o „klapę” z listami na Podkarpaciu informuje publicznie, że w  Przemyślu sprawa jest już wyjaśniona. Skąd europoseł miał takie informacje na parę godzin przed werdyktem komisarza wyborczego, do dziś nie wiadomo. Tymczasem kandydat PiS na prezydenta też miał problemy z zarejestrowaniem się, bo działacze z jego komitetu źle obliczyli ile lat będzie mieć w chwili wyborów, tę kuriozalną pomyłkę udaje się jednak sprostować na czas. Nic to jednak nie daje, bo kandydat PiS, który z trudem „prześlizguje się” do II tury wyborów obiecując przemyślanom niestworzone rzeczy, o ile go wybiorą, zostaje po prostu „zmiażdżony” przez kontrkandydata z Kukiz’15 Wojciecha Bakuna. PiS przegrywa też w mieście marszałka województwa Władysława Ortyla, a także w Sanoku. Nie zyskuje też w miastach, gdzie jak zapowiadano ma „pogonić” dotychczas rządzących spoza PiS. 

Taka porażka musiała zaboleć Tomasza Porębę, ale jak widać, szef jego partii znów na niego „postawił” w wyborach, tym razem do PE. Nasz bohater, jako szef sztabu zapowiada, że  w kampanii PiS skupi się na pokazywaniu co rząd już zrobił i co jeszcze może  zrobić, także w UE. Niestety obiektywnie rzecz biorąc rządy PiS w Polsce znacznie osłabiły jej pozycję w UE. PiS posługuje się w kampanii hasłem „Polska sercem Europy”, ale działania ekipy rządzącej temu hasłu przeczą! „Straszenie” Polaków przez PiS wprowadzeniem euro, podobnie jak rzekomym lobbingiem środowisk LGBT oraz falą uchodźców, która z woli UE już niemal stoi u naszych granic wcale pozytywnie części społeczeństwa zaślepionej wiarą w PiS pozytywnie do Wspólnoty Europejskiej nie nastraja. Do tego dochodzi stałe krytykowanie UE w mediach rządowych za „wtrącanie się w nasze sprawy” to znaczy niezawisłość sądów na przykład. Czy Tomasz Poręba stoi za hasłem przewodnim kampanii PiS w najbliższych wyborach- nie wiadomo. Podobnie jak nie wiadomo czy proponował czy też akceptował sławetny film o uchodźcach. Jednak jako człowiek od ponad 10 lat obserwujący „Brukselę” i tamtejsze klimaty musi dostrzegać, że polityka jego partii w kraju i w UE nie sprzyja wcale, jak owa partia utrzymuje, wzmocnieniu naszej pozycji, a wręcz przeciwnie. Czy Tomasz Poręba kieruje się tą wiedzą, swoim przekonaniem, czy tylko wolą prezesa swej partii? A może w istocie w to, co prezes powie wierzy święcie, bo wszak, jak mówi, wszystko partii zawdzięcza?

Monika Kamińska

6 Responses to "Poręba – szef porażki wyborczej PiS w miastach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.